Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Faryzeusz podczepia się pod Kijów

04.12.2013

Diabeł założył ornat i jedzie do Kijowa. Co to za tajemnicza postać? To w jednej osobie diabeł, a zarazem pierwszy błazen polskiej polityki - Janusz Palikot.

Jedzie, bo ma nadzieję. Jaką?  Chce się spotkać z premierem Ukrainy i innymi rządzącymi politykami naszego wschodniego sąsiada. – W czasie rozmów będę namawiał, żeby rozwiązywali konflikty drogą pokojową. Bez użycia przemocy – toczy pianę do mikrofonów i kamer w wianuszku swoich politycznych wyznawców, z których każdy stara się znaleźć takie miejsce za plecami lidera, aby ich twarze były widoczne na ekranach telewizorów. To zawsze sprawia żenujące wrażenie. 

Oczywiście, każdy ma prawo jechać do Kijowa, jeśli jego intencje są szlachetne. Jeśli, podobnie jak zapowiada to Palikot, będzie podejmował starania, aby nie dopuścić do eskalacji rozwiązań siłowych, fizycznej konfrontacji. Do rozlewu krwi. Do powiększania liczby ofiar śmiertelnych i rannych.

Są jednak pewne osoby, które z racji swojej postawy we własnym kraju i swojej działalności, jaką prowadzą na co dzień, nie mają żadnych moralnych podstaw, aby kreować się na wysłannika pokoju i zgody. A rola Palikota w Polsce jest nie tylko brudna, ale wręcz ohydna. Nie po raz pierwszy Palikot obnaża swój cynizm i butę. To przerażające, że ciągle ma miejsce na polskiej scenie politycznej. Jeszcze bardziej szkodliwe dla naszej demokracji, że  znajduje posłuch w mediach. Ten człowiek bez kręgosłupa moralnego, bez żadnych właściwości. Jego specjalnością są psychopatyczne oskarżenia i podejrzenia innych o najgorsze rzeczy. Żywiołem wytwarzanie napięć i konfliktów. I taki człowiek, który od dawna powinien być na śmietniku polskiej polityki, uzurpuje sobie prawo bycia nauczycielem i doradcą polityków innego państwa. Tylko dlatego, że jest szefem gnijącej od środka partii, będącej zbiorowiskiem frustratów, nieudaczników, podejrzanych typów i obyczajowych dziwolągów. 

Jest jasne, że nikt nie będzie na niego składał donosów przed wyjazdem na Ukrainę. Nawet do bliskich nam liderów opozycji walczących na Majdanie o prawdziwą demokrację na Ukrainie, a nie pozorowaną. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że tamtejsze media, poprzez swoich kolegów goszczących często w Polsce, szybko zdemaskują postać tego fałszywego anioła pokoju.

Teraz chciałby uczyć Ukraińców kultury i szacunku dla politycznych przeciwników. Przypomnijmy jakie metody walki politycznej zaproponował wobec narodowców w Polsce. Nazywanych przez niego faszystami: „fotografowanie mordy za mordą, publikacje na plakatach danych osobowych, plucie na nich, wsadzanie do więzień, gnębienie w miejscach pracy, wyśmiewanie znajomych i bliskich. Nie chcemy stać z boku. Złapiemy ich za mordę!”

Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby prawdziwy portret polityczny Palikota, został rozpoznany na Ukrainie i gdyby spotkał go los, taki jak wtedy, gdy próbował się podczepić, tak jak dziś zamierza robić to na Ukrainie, pod protest przeciwników podpisanego przez polski rząd ACTA. Bezlitośnie wyszydzany przez młodych protestujących, musiał uciekać w limuzynie zasłaniając twarz.  

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook