Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Donald Tusk - naganiacz patologii

13.01.2016

Kolejny skandal w Komendzie Głównym Policji. Nie rozumiem, jak może komenda Główna informować z satysfakcją, że zakończył się audyt w sprawie nielegalnego podsłuchiwania dziennikarzy, zajmujących się tzw. aferą podsłuchową.

W wyniku tego audytu wobec siedmiu policjantów wszczęto postępowania dyscyplinarne oraz dokonano zmiany kierownictwa specjalnej komórki zwanej „policją w policji” - z dumą komunikuje Komenda Główna.

To właśnie jest skandalem. Kpiną wobec praworządnego państwa. Jaki audyt? Jakie postępowanie dyscyplinarne? I najważniejsze: - wobec kogo? To powinno być normalne śledztwo, prowadzone pod nadzorem prokuratury. W zależności od jego wyniku należy jakieś osoby postawić przed sądem. 

Na podstawie dotychczasowej wiedzy, co pośrednio potwierdza komunikat Komendy Głównej, w jej strukturze działał nielegalnie zespół w Biurze Spraw Wewnętrznych. Aby uzasadnić jego powołanie, zrobiono to rzekomo w celu zbadania „ewentualnego udziału funkcjonariuszy organów ścigania w rozpowszechnianiu nagrań ze spotkań funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach". Ten zespół powołano w lipcu 2014. 

Miesiąc wcześniej, czyli w czerwcu, powstała w Komendzie Głównej grupa, której zadaniem było wspomaganie prokuratury w śledztwie zmierzającym do wykrycia sprawców nielegalnych nagrań i ich ewentualnych zleceniodawców. Jeśli idzie o ten zespół jego zakres zadań był czytelny, powołanie legalne. Ne trudno założyć, że za wiedzą prokuratury. 

A co z zespołem lipcowym? Kto go powołał? Na czyje polecenie? Tego Komenda Główna, podając wyniki audytu, nie ujawnia. Podobnie jak sprytnie ukrywa liczbę funkcjonariuszy jednej i drugiej grupy. Informuje jedynie, że w obydwu grupach było 29 funkcjonariuszy. Chwyt godny mentalności przedszkolaków. Po prostu żałosne. 

Podobnie, nie ma słowa wyjaśnienia, że Biuro Spraw Wewnętrznych zajmuje się wyłącznie przestępstwami policjantów. Komenda Główna nie jest w stanie ukryć, że podsłuchiwano dziennikarzy i ich rodziny. Przechodzi gładko nad materialnymi, ważnymi śladami tych przestępczych działań, pisząc, że materiały z tych operacji nie zachowały się, gdyż uległy zniszczeniu. 

Czyżby Komenda Główna chciała wykręcić się od odpowiedzialności? Na to wygląda. Pomaga im w tym prokuratura, a ściślej Prokurator Krajowy Andrzej Seremet, który udaje ślepego. Jest oczywiste, że funkcjonariusze przeciwko który, wszczęto postępowanie dyscyplinarne, byli tylko posłusznymi narzędziami w rękach swoich przełożonych. Ktoś z kierownictwa Biura Spraw Wewnętrznych został odwołany ze stanowiska. W śledztwie musiałby wskazać, kto mu polecił utworzyć taki nielegalny zespół. Musiałby też wyjaśnić, czy zażądał – tak jak powinien to zrobić – polecenia na piśmie. W wyniku rzetelnego śledztwa, prokuratura ustaliłaby, kto stał na szczycie tej piramidy. Poznalibyśmy osobę, której zakres władzy był tak wielki, że wbrew prawu jego polecenia, a może podszepty,  wykonywali wysocy funkcjonariusze Komendy Głównej. 

Nie trudno zgadnąć, że był nim ówczesny szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, w którego ręce oddał Tuska prowadzenia dochodzenia śledztwa we własnej sprawie. Tą patologiczną decyzją Tusk powołał do życia kolejne patologie, których na dziś ostatnim etapem jest audyt Komendy Głównej, zanurzonej po szyję w bagnie.                     


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook