Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Casus generała Gromosława

24.11.2011

Zatrzymanie generała Gromosława Czempińskiego przez CBA, a następnie postawienie mu przez prokuraturę zarzutów jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem.

Nawet jeśli nie są to zarzuty o wzięcie łapówki lub danie jej komuś. Pierwsze sygnały prokuratury mówią o pomocniczej roli byłego szefa UOP w aferze korupcyjnej. Podobno aferze na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę. Najdrobniejszy choćby udział w machlojkach finansowych nigdy nie jest  podejmowany bezinteresownie. Gdy w grę nie wchodzi bezpośrednia korzyść finansowa, to przecież zwykle krąg osób uczestniczących w przekupstwie jako pomocnicy, np. w roli „listonoszy”, przenoszących najróżniejszego rodzaju uzgodnienia, a na końcu „worki” z pieniędzmi, zakłada inny rodzaj zapłaty za swoją „pracę”. I najczęściej ją otrzymują. W najróżniejszych formach. Ukrytych często w postaci premii, nagród bądź intratnych zamówień na usługi. Prawdopodobnie w skomplikowanym, obejmującym dużą liczbę osób -ze względu na ogrom firm - procesie korupcyjnym, rola generała była drugorzędna.

Gdyby nawet była trzeciorzędna, to i tak pociąga za sobą przekreślenie dorobku całego życia. Na zawsze go kompromituje i odbiera mu szanse traktowania go w przyszłości jako osoby publicznej za jaką w ostatnich latach uchodził.

Nawet jeśli u podłoża zatrzymania gen. Czempińskiego znajdziemy jakieś motywy polityczne, a jego samego jako ofiarę takich rozgrywek, np. wewnątrz Platformy – wszak gen.   Czempiński chwalił się niedawno, że jest jednym z „cichych” ojców założycieli tej partii – to i tak przecież muszą występować jakieś realne przesłanki, które pozwoliły wplątać go w aferę korupcyjną.   

Moje zaskoczenie wynika z tego, że gen. Czempiński jako doświadczony człowiek służb winien mieć wyjątkowo wyczulone wszystkie zmysły na pojawienie się w jego otoczeniu osób budzących nieufność. Powinien natychmiast usłyszeć wszystkie dzwonki ostrzegające go, że ma do czynienia z ludźmi czyhającymi na robienie machlojek i przekrętów i wciągającymi w ten przeklęty krąg innych. Dostrzec, że prowadzenie jakichkolwiek z nimi interesów grozi wspólnym znalezieniem się w kryminale.

Być może obecna sytuacja generała potwierdza ocenę ludzi służb specjalnych wywodzących się z czasów PRL. Ujawnia prawdę banalną, wypieraną przez mainstreamowe media. Bez mała wszyscy funkcjonariusze SB - byli oficerowie wywiadu, wypierają się tej proweniencji, a gen. Czempiński robi to nagminnie - nastawieni byli robienie kariery za każdą cenę i wszelkimi metodami. Kariera była pomostem do materialnego dobrobytu. Kosztem socjalistycznej wegetacji milionów rodaków. Tę postawę funkcjonariusze dawnych służb przenieśli do wolnej Polski. Zaadoptowali się sprawnie do nowych demokratycznych warunków. Mając na ustach frazesy o wiernym służeniu krajowi, nie zrezygnowali z dawnych sposobów działania. Podczas służby. A teraz – co pokazuje casus gen. Czempińskiego - i w życiu prywatnym.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook