Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Demon chorego umysłu

29.08.2012

O stopniu degeneracji polskiej demokracji, świadczy istnienie w świecie polityki przedziwnej menażerii. Wśród niej między innymi osobników pokroju Palikota.

- Janusz Palikot powinien znaleźć się na politycznym śmietniku. Gnieździć się z podobnymi typkami w walce o przetrwanie. Ich jęków i wycia nie powinien opisywać żaden dziennikarz, bo to tylko ich nakręca i podnosi ich koniunkturę  – tego rodzaju postulat wysunąłem przed laty. Było to w czasach, kiedy  Palikot  wczepił się w Platformę i Donalda Tuska. Już wtedy „domorosły mędrek” z Biłgoraja (u niektórych osobników skończenie uniwersyteckiej filozofii nie znosi ich immanentnych cech), za akceptacją samego szefa swojej ówczesnej partii,  stał się najbardziej brutalnym i chamskim politykiem atakującym prezydenta Lecha Kaczyńskiego i PIS. Nie będę przypominał najróżniejszych potworności, jakie wymyślał, byle tylko poniżyć prezydenta, dokuczyć mu, według swego mniemania, ośmieszyć go. Oczywiście nigdy nie brakowało tych, którym ataki Palikota sprawiały radość, ale było też wielu takich, u których jego wyczyny nie znajdowały uznania. Tolerowali je jednak milcząco, widząc w nich korzyści polityczne.

Jedną z zadziwiających cech naszej cherlawej demokracji jest fakt, że taki Palikot nie tylko nie dogorywa - jako polityk - w rynsztoku, ale jak dawniej bryluje w mediach. A te bezkrytycznie eksponują jego brednie jako objawione prawdy.

Jedną z takich złotych myśli wypowiedział w ostatnią niedzielę w rozmowie z popularnym portalem: - „Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że PIS wciągnąłby Breivika na listę swoich posłów, tak jak wciągnął agenta Tomka. Oni nie  mogą powiedzieć tego wprost, bo nie wypada ale gdyby tylko mogli, to natychmiast wyciągnęliby Breivika z więzienia i umieścili go w PIS”.  Oni nie mogą tego powiedzieć, to za nich powie to Palikot. I pierwszy zwrot jest ważny –  to „nie ulega najmniejszej wątpliwości”. Słyszący to dziennikarz, nawet się nie zająknie, żeby zapytać, czy lider Ruchu naprawdę tak myśli. Nie mówiąc już o zakwestionowaniu prawdziwości ohydnego oskarżenia. Jestem ciekaw, czy równie spokojnie dziennikarz ów przyjąłby twierdzenie jakiegoś polityka PIS, który powiedziałby: „Palikot jest gotowy zamordować własną matkę, byleby tylko zostać premierem. To dla mnie nie ulega wątpliwości”.

A sam przywódca Ruchu też puściłby to mimo uszu? Jestem raczej przekonany, że autorowi takich słów  wytoczyłby natychmiast proces.

W tej samej rozmowie Palikot błysnął też historiozoficzną wizją rozwoju Polski i Europy. Warunkiem spełnienia się jego rewolucyjnej propozycji jest wcześniejsze pozbycie się fałszywych symboli – konstytucji, godła, flagi. Dopiero bez tych zbędnych atrybutów można zbudować jedno europejskie państwo. Powszechnym językiem w takim państwie będzie angielski, zaś polski językiem lokalnym, w domyśle, bo tego ten wirtuoz intelektu nie precyzuje, zapewne na obszarze dawnej Polski. I znowu dziennikarz, niczym bezmyślne stworzenie, zapisuje skrzętnie genialne pomysły, o nic nie pytając.  Niczego też nie próbował podważyć. Przyjmował wszystko jako coś bezproblemowego i bezdyskusyjnego.

Jak długo jeszcze ten polityczny cynik, prący za wszelką cenę do roli przewodnika dusz bezbożników, będzie znajdował posłuch w mediach? Im dłużej to będzie trwać, tym więcej szkód narobi. Na śmietnik z nim. Na zawsze.                       

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook