Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy znowu jest taka wielka różnica między nimi?

08.10.2014

W polityce jak w życiu. Rozpacz przeplata się z radością.

Elżbieta Bieńkowska, uznana przez Donalda Tuska za zbawicielkę i odnowicielkę polskiej gospodarki, za gigant-women,  skompromitowała się w Brukseli podczas przesłuchania, jako kandydatka na komisarza jednej z komisji UE. Zanotowała tzw. Oczko. Na 21 jeden przesłuchiwanych kandydatów została oceniona jako najgorsza. Tak zdolna, energiczna nadzwyczajnie i znająca się na wszystkim, nie wytrzymała presji europejskiej? Możliwe. Tak bywa z prowincjuszkami. Z Mysłowic. Jej dawne nauczycielki  myślały, że uczyły rachować, czytania i pisania cesarzową Europy.  A one miały do czynienia z jedną z setek przeciętnych uczennic. Tyle tylko, że wystarczająco cwanej i obłudnej, żeby wkraść się w ich łaski. Taki trochę Nikodem Dyzma w spódnicy, umiejący w dorosłym życiu odnaleźć się w zdegenerowanej polskiej demokracji. Opanowała pisanie i czytanie, ale pedagogom szkolnym nie starczyło już czasu na naukę kultury. Nie przeszkodziło jej to,  w zawróceniu w głowy nawet takiemu wybitnemu znawcy parytetu, jakim jest Donald Tusk.  

Nieprzyjemnie się zrobiło, kiedy forsowana przez jej protektora na Napoleona gospodarki europejskiej, okazała się być ciurą wyciągniętą z głębokich rezerw, i w dodatku panną zarozumiałą i arogancką, co to wszystkie rozumy zjadła. Smutek, żal, przykrość.  

Ale na szczęście w Polsce też toczy się życie polityczne. A tu, co za miłe wiadomości. Partia Janusza Palikota w rozsypce.  To już nie sygnał, a fakt. Ucieczka z tonącej łajby części zbieraniny, jaką udało się Palikotowi zgromadzić  na krótko przed wyborami do aktualnej kadencji Sejmu. Z ponad 40 osobowego składu Klubu Parlamentarnego dziś Palikotowi została 15. Odejście jednej osoby  pociągnie za sobą automatyczna przemianę Klubu w Koło Parlamentarne.  

Dla ratowania własnej skóry Palikot dokonał nowej volty, licząc, że będzie ona skuteczna i ochroni jego ugrupowanie.  Oto on, nieprzejednany wróg Platformy, od czasu kiedy sam z niej odszedł, nagle zapałał gorącą miłością do wersji Platformy w wykonaniu Ewy Kopacz.

Zaczęto zastanawiać się, czy takie entuzjastyczne i jak zwykle bombastyczne poparcie expose Ewy Kopacz, nie wynikało z wcześniejszych ustaleń, jakiegoś targu politycznego.  Palikot przeczy. Czy można mu ufać? Moim zdaniem, dziś nie ma to już żadnego znaczenia. Wcześniej podobnych nagłych zwrotów, które miały przedłużyć  byt partii Palikota i wzmocnić ją było kilka.

Wszystkie zakończyły się niepowodzeniami, a niektóre, jak np. doraźny mariaż z byłymi postokumunistami  spod znaku Aleksandra Kwaśniewskiego na czas ostatnich wyborów do Euro Parlamentu , zamieniły się w klęski.  

Cieszę się, bo wierzę,  że ta która nadejdzie w przyszłym roku wyborach do Sejmu, będzie ostateczną, która przypieczętuje zniknięcie  większości tych groteskowych, a jednocześnie przerażających postaci, które rozpoczynały swoją polityczną przygodę w koszulkach Ruchu Palikota.    

Nawiasem, wyrafinowanie, wiedza i kultura bycia Elżbiety Bieńkowskiej nie odbiegają daleko od tego poziomu, który zaprezentowali  sezonowi działacze Twojego Ruchu.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook