Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy Tusk uzgodni strategię działania z gen. Dukaczewskim?

27.08.2014

To żadna nowość, że nad polskimi służbami specjalnymi nikt nie ma prawie żadnej kontroli. Cywilnymi i wojskowymi.

I że służby robią wszystko od 25 lat, żeby ten stan utrzymać. Można powiedzieć, że udaje im się to w pełni. Może tylko w nieco mniejszym stopniu cywilnym, nad którymi od czasu powstania UOP we wrześniu 1990 roku parlament próbował zapanować.  Jak dziś wiemy bezskutecznie. Przynajmniej stwarzano pozory, że posłowie kontrolują drugorzędne obszary działania służb. 

W przeciwieństwie do cywilnych, służby wojskowe przez niemal dwie dekady były całkowicie samodzielnym księstwem w państwie. Do czasu komisji Antoniego Macierewicza nie pozwoliły nałożyć sobie najmniejszej obroży, choć specjaliści dobrze wiedzieli, że wielu oficerów jest podwiązanych pod służby sowieckie. Jak określił to prof. Andrzej Zybertowicz, nasze wojskowe służby były dla Rosjan peryskopem umożliwiającym im wgląd w najistotniejsze polskie sprawy gospodarcze, militarne i polityczne.  Żaden minister obrony narodowej, których przez 25 lat przewinęło się bez liku, ani nikt z pośród wielu premierów, ani też żaden z czerech prezydentów nie panował nad wojskówką. Dlaczego czterech? Wojciecha Jaruzelskiego nie uznawałem nigdy za prezydenta, który próbowałby wprowadzać zasady państwa demokratycznego, Aleksander Kwaśniewski przynajmniej chował się za parawan demokracji, kręcąc własne i jego formacji interesy).  Czasami tylko, któryś  z wymienionych tu dostojników państwowych, za wyjątkiem prezydenta  Lecha Kaczyńskiego,   wykorzystywał je do własnych celów politycznych lub swojej partii. Ulegał wtedy złudzeniu, że ma nad nimi kontrolę, choć najczęściej bywał tylko narzędziem w ich ręku. 

Z ciosem jaki zadała wojskowym służbom specjalnym komisja Macierewicza jej oficerowie i dowództwo nie mogą pogodzić się do dziś. Stąd stała wojna podjazdowa zawodowych kompanów generała Marka Dukaczewskiego. Bądź jak ostatnio, otwarta, wykorzystująca gotowość Platformy Obywatelskiej, która ze względu na doraźne interesy polityczne poprzez uderzenie w Antoniego Macierewicza chce ciężko zranić PiS. Takie ma w każdym razie intencje, sta tak niespodziewany sojusz wszystkich przeciwników PiS z gen. Dukaczewskim i jego ferajną, marząca o odwecie za ich formalną likwidację.  

Opinia NIK obnażająca po raz kolejny w „przerażającym” – jak pisze popularny „Superak” – raporcie, o braku jakiejkolwiek kontroli na służbami jest tylko potwierdzeniem degrengolady tego rządu.  To jego numer jeden,  premier Donald Tusk, który podjął się sprawowania kontroli na służbami, tak naprawdę ani przez chwile się nimi nie zajmuje. O tym wie każdy. Załóżmy optymistycznie, że odezwałoby się w nim nagle poczucie obowiązku. W dodatku znudziło by mu się haratać w gałę, albo w Sejmie opowiadać bajki o zamierzeniach rządu i postanowił dowiedzieć się, co piszczy w służbach. Niczego by się nie dowiedział. Nie ma bowiem, żadnych formalnych uprawnień do najistotniejszych tajemnic służb – stwierdziła Izba Kontroli. Może co najwyżej umówić się w restauracji „Sowa i Przyjaciele” z gen. Dukaczewskim, żeby uzgodnić taktykę, na wypadek powstania sejmowej komisji w sprawie raportu z likwidacji WSI.   

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook