Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy Niesiołowski tylko pokręcony?

25.05.2016

Stefan Niesiołowski znowu błysnął. Nienawiścią. Tym razem do Polski. Czy jednak nie przesadził?

Pokrętne rozumowanie prowadzi go do dobra przez nienawiść. Dziwaczne jest wszystko, co w ostatnich latach wiąże się z działalnością polityczną Stefana Niesiołowskiego. Najbardziej zadziwiające jest to, że w kolejnych wyborach dostaje się do Sejmu. Jak to możliwe, że takie dziwadło polityczne ma wystarczające poparcie wyborców? Czy naprawdę nie widzą, że jest Niesiołowski jednym z największych szkodników życia publicznego? Jak to się dzieje, że nie dostrzegają, jak strasznie dewastuje debatę publiczną? 
Od wielu lat nikt nie słyszał u niego innych słów, jak tylko wyrażające kipiącą nienawiść do PiS oraz braci Kaczyńskich. Zaś po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pozostał już tylko jeden polityk, przeciwko któremu kieruje wyrazy nienawiści. W każdej sytuacji, w odniesieniu do każdej politycznej kwestii. Trzeba powiedzieć jasno – jego cały świat wypełnia nienawiść do Jarosława Kaczyńskiego. Z nienawiścią zasypia i z nią się budzi.  

Czyżby to znaczyło, że ci wszyscy, którzy głosują na Niesiołowskiego mają równie silną obsesję na punkcie Jarosława Kaczyńskiego? Bo to, że są Polacy, którzy patrzą krytycznie na lidera PiS jako polityka, jest rzeczą naturalną. Podobnie jak to, że ogromna część Polaków krytycznie ocenia Donalda Tuska i jego działalność polityczną. Także innych polityków. Ale nie ma w życiu publicznym człowieka, który w takim natężeniu tak wiele obraźliwych określeń, przykrych epitetów i nasyconych tak negatywnymi emocjami, wyrażał swój stosunek do Donalda Tuska, jak robi to wobec Jarosława Kaczyńskiego Stefan Niesiołowski. Ba, nie znam nawet takiego człowieka, który w rozmowie prywatnej pozwalałby sobie na obrzucanie kogokolwiek z polityków tak złośliwymi, na granicy ordynarności wyrażeniami.  

Czy to znaczy, że ci którzy oddają swój głos na Niesiołowskiego, akceptują taki styl uprawiania publicznej debaty? Trudno mi uwierzyć, że tak jest. Ale coś w tym musi być, skoro wyborcy wskazują Niesiołowskiego. Skoro chcą, aby reprezentował ich w parlamencie. Bo to, że kierownictwo Platformy Obywatelskiej widzi korzyści polityczne w jego nieustannych atakach na Jarosława Kaczyńskiego, to oczywiste. Dlatego nikt z jego partyjnych zwierzchników nigdy nie próbował ostudzić bojowego zapału Niesiołowskiego w walce z Kaczyńskim. Wyzwiska zamienić na nawet ostre, ale mieszczące się w ramach ogólnie przyjętych norm kultury, polemiki merytoryczne. Występuje więc poseł PO w roli katarynki, rzępolącej jedną tylko melodię. Przyjemną dla uszu przeciwników Kaczyńskiego. Niesiołowski, zdaje się, nie zna granicy swojego niekiedy brutalnego atakowania.    

Nie trzeba zjeść beczki śledzi, które jak wiadomo wpływają pozytywnie na bystrość umysłu, żeby wiedzieć, iż przesada w intensywności i jednostajności ataków na PiS, przynieść może  odwrotny od zamierzonego skutek. Pośredni dowód na istnieniu takiego mechanizmu psychologicznego, działającego również w makroskali, stanowią zeszłoroczne wybory – zarówno prezydenckie jak i parlamentarne. 
Niesiołowski jednak się ostał. To tylko utwierdziło go zapewne, że jego ton i kierunek jego publicznych wystąpienia torują mu drogę na przyszłą kadencję. Dosypuje więc węgla do paleniska. I dobrze mu idzie. Kilka dni temu wcielił się w doradcę kierownictwa Unii Europejskiej w sprawach Polski. Zaapelował do Unii, aby nałożyła na Polskę sankcje. Zachęcał też, aby się Unia nie wahała, bo wszystko, co może zaszkodzić reżimowi PiS – owskiemu jest dobre dla Polski. „Reżim Kaczyńskiego to nie Polska – to PiS-owska dyktatura” – uzasadniał swój apel.

Dla swoich zwolenników przygotował coś specjalnego. Podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Etyki, która zastanawiała się, czy go ukarać za apel do UE o sankcje, aby przekonać członków Komisji do swoich racji, na świadka powołał przeszłość. Postawił tezę, która niejednego musi zdumiewać. Rządy PiS i Jarosława Kaczyńskiego zrównał z okresem stanu wojennego i reżimem gen. Jaruzelskiego. W latach 80 prezydent USA Ronald Reagan wprowadził sankcje wobec reżimu gen. Wojciecha Jaruzelskiego. 
I co? Wyszły Polsce na dobre. Więc Unio Europejska, do roboty! – wzywa polityczny dziwak.
Czy on w ogóle nie jest jakiś taki dziwny? 
 


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook