Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Chyba nie poznamy prawdy o Smoleńsku

30.10.2012

Zacznę od cytatu z Wiktora Suworowa: - Przyczyną katastrofy były „dwa wielkie wstrząsy”, a nie uderzenie o brzozę. To prawda z tymi wybuchami. Wiedziałem już o tym niecałą godzinę po katastrofie.

Jechałem wtedy autobusem MPK (Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne – dop. J.J.) i słyszałem rozmowę kobiety, do której dzwoniła rodzina ze Smoleńska. Mówili, że widzieli i słyszeli dwa wybuchy jak samolot był jeszcze w powietrzu.

I jeszcze jeden ważny fragment. Suworow powiedział to nieco ponad rok temu w rozmowie ze mną podczas programu radia Wnet. – Jeśli zaprosi pan do domu gości, na przykład jakieś małżeństwo. W czasie przyjęcia mężczyzna co jakiś czas wychodzi do łazienki. Kiedy goście powinni wychodzić, okazuje się, że mężczyzna leży martwy w wannie. Czy pan jako gospodarz chciałby prowadzić śledztwo, gdyby nie miał nic do ukrycia? To zrozumiałe, że wolałby pan nie dotykać się śledztwa, żeby nie rzucać na siebie podejrzeń - przekonywał.
Przejęcie śledztwa smoleńskiego przez Rosjan, znaczy tylko jedno: są winni - dodał.

Cały wtorek, przedostatni dzień października, od rana był wyjątkowo napięty. Piorunująca, elektryzująca wiadomość podana przez Czarka Gmyza w „Rzeczpospolitej” – polscy pirotechnicy odkryli na częściach wraku Tu-154 ślady trotylu i nitrogliceryny, a więc podstawowych składników materiałów wybuchowych. To nie przelewki, bo tym samym potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. – To była zbrodnia – mówią niektórzy bliscy ofiar smoleńskich. Wśród nich najpotężniej i najgroźniej brzmi głos brata zmarłego prezydenta, Jarosława Kaczyńskiego. Domaga się zwołania w trybie pilnym nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. Już w środę. Zaraz następnego dnia po przebiciu się we wszystkich mediach wiadomości o śladach materiałów wybuchowych. Nie tylko na wraku samolotu. Także na ciałach dwóch ofiar – Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki. Nie tylko na niektórych ciałach. Również na 30 fotelach tragicznego samolotu. W Sejmie spontanicznie zbiera się zabitych. Rano rzecznik rządu Paweł Graś, zapowiada: - Doniesienie „Rzeczpospolitej jest poważne. W południe wypowie się prokuratura wojskowa. Wiadomo z góry, że nie potwierdzi wersji z obecnością materiałów wybuchowych na pokładzie. Tak jest w istocie. Prokuratura przygotowała wybieg na odwleczenie, na przeczekanie. Owszem specjaliści badający wrak detektorem wykryli cząstki podobne do tych jakie występują w materiałach wybuchowych. Ale dopiero ostateczne ekspertyzy laboratoryjne próbek pobranych przez polskich biegłych dadzą ostateczną odpowiedź, czy mamy do czynienia z materiałem wybuchowym.

Słuchałem i wiedziałem, że prokuratorzy wojskowi raczej nigdy nie będą w stanie podać prawdy. Są uwikłani w grę polityczną narzuconą im przez obecna władzę. Prawdopodobnie za pośrednictwem Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, który woli chować się za plecami szefa Prokuratury Wojskowej. Nie ma na tyle cywilnej odwagi, by samemu przyjąć ewentualne trudne pytania mediów. Tych, niestety też zabrakło.

Po konferencji prokuratury, kolejna sensacja. Na portalu „Rzeczpospolitej” niespodziewanie czytam:  - „Pomyliliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. By ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy, czyli ponad trzy lata po katastrofie, mamy dowiedzieć się, czy doszło do eksplozji, czy nie”.

Wieczorem  nastąpiło kolejne zaskoczenie. Dziwna rzecz. Chcę pokazać fragment o pomyłce, koledze, który mnie odwiedził. Wchodzę powtórnie na portal „Rzeczpospolitej”. Zniknął  wpis o pomyłce. Ale kompletnie.  Zamiast tego czytamy z kolegą: - „nie można jednoznacznie stwierdzić obecności trotylu i nitrogliceryny”.   

Okazuje się, że kierownictwo dziennika postanowiło usunąć wpis o pomyłce, po rozmowie z autorem sensacyjnego tekstu Cezarym Gmyzem.  Późniejsza wersja o niejednoznaczności całkowicie go satysfakcjonuje – mówi portalowi Niezależna.pl 

Kończy się dzień pełen emocji  i zaskakujących zwrotów. A ja wiem jedno. Póki nie powstanie międzynarodowa komisja do zbadania smoleńskiej katastrofy, składająca się z wybitnych ludzi nauki i zachodnich ekspertów badających wypadki lotnicze, w tym przedstawicieli NATO, dopóty nie poznamy prawdy.  I być może tak już pozostanie na zawsze.      

 

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook