Jedynie prawda jest ciekawa

Chazanów nigdzie nie potrzeba, także w Łodzi

06.08.2014

Choć to teatr państwowy, a nie prywatny, to zdaniem dyrektora Jaskóły, nie ma w tym teatrze miejsca dla ludzi, którzy mają inny pogląd niż ateizm.

Co trzeba w Polsce zrobić, żeby stracić zaufanie u dyrektora teatru? Od dziś już wiadomo. Nowoczesne określenie „straty zaufania” stworzył nieznany poza Łodzią „poeta, pisarz, dyrektor, społecznik” Zdzisław Jaskóła.

Jeszcze tylko krótka anegdota: Facet w aptece, pyta farmaceutkę – Ma pani truciznę na teściową? - Mam. Receptę pan posiada? Na co facet wyciąga z kieszeni fotografię, pokazuje aptekarce: - A zdjęcie nie wystarczy? No, nie. Ktoś jeszcze gotowy pomyśleć, że to jakaś aluzja.

– Strata zaufania ma miejsce wobec osoby, która odmawia udziału w przedstawieniu „Golgota Picnic” i uzasadnia tym, że jest to „bełkot”, a nie sztuka – zdefiniował to pojęcie wspomniany dyrektor Teatru Nowego w Łodzi Zdzisław Jaskóła.

Człowiek już niemłody, bo dźwiga na karku 63 lata i ponad 20 lat okresu PRL, licząc od momentu osiągnięcia prze niego wieku dojrzałego. Teraz jest pełną gębą Europejczykiem. Podobnie jak tysiące Polaków przesiąkniętych leninowskim ateizmem wyssanym w Polsce Ludowej. Choć to teatr państwowy, a nie prywatny, to zdaniem dyrektora Jaskóły, nie ma w tym teatrze miejsca dla ludzi, którzy mają inny pogląd niż ateizm, w swoim życiu kierują się własnym sumieniem, wedle zasad etyki katolickiej. Co uzasadnił dostatecznie mocno i wyraźnie, wyrzucając znanego aktora Marka Cichuckiego z kierowanej przez siebie placówki kultury: - „W teatrze nie jest mi potrzebny drugi Chazan”.

Do tej pory Zdzisław Jaskóła nie wyróżnił się niczym specjalnym, co zasługiwałoby na poważniejsze potraktowanie, na utrwalenie w skromnej, delikatnej i wrażliwej, ale ważnej sferze, jaką jest kultura. Ale dziś, kiedy wielu mu podobnych, przeciętnej miary twórców, robi wszystko, aby polską kulturę, tożsamość narodową rozcieńczyć, aby w końcu zatopić w lewackiej, genderowej kulturze europejskiej, czyli jakiejś kulturowej potworkowatej hybrydzie, ma szansę znaleźć uznanie w oczach samego ministra kultury, a może nawet rządu, albo i premiera. Zasługi od dziś ma niepomierne. Pozwalają mu stanąć w jednym szeregu z takimi tuzami sztuki i kultury, jak byłą już dyrektor teatru w Poznaniu Ewą Wójciak, artystką wizualną Dorotą Nieznalską, pełnomocnik rządu do sprawy gender (oficjalnie do spraw równego traktowania) prof. Małgorzatą Fuszarą czy publicystką i jak on sam społecznicą, prof. Magdaleną Środą. Myślę, że po tym doborze towarzystwa czuje się wreszcie dowartościowany.

Mniej skromności, panie dyrektorze. Po prostu zasłużył pan na to. Myślę też, że po uzasadnieniu, jakie pan wygłosił, wyrzucając Marka Cichuckiego, może pan liczyć na to, że każdą premierę w pana teatrze, zaszczyci swoją obecnością prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook