Jedynie prawda jest ciekawa

Asystent Balcerowicza

11.01.2017

To niemożliwe, żeby obecne zachowanie Ryszarda Petru nie zaowocowało w przyszłych wyborach.

To niemożliwe, żeby obecne zachowanie Ryszarda Petru nie zaowocowało w przyszłych wyborach. Lider Nowoczesnej jak i cała jego partia, w każdym razie ci, którzy pojawiają się w mediach, to niedojrzała gromada politycznych amatorów o przerośniętych ambicjach i równie wyolbrzymionych wyobrażeniach o własnej wyjątkowej inteligencji i wiedzy, którą górują nad wszystkimi innymi. 

Cała moja nadzieja w tym, że Nowoczesna to partia jednego sezonu politycznego, czyli jednej kadencji w Sejmie. Petru i jego „dziewuszki” mają jeszcze dostatecznie dużo czasu, aby skompromitować się doszczętnie. Na tyle wystarczająco, że Polacy z ulgą przyjmą fakt, że lidera tej partii, wątpliwej jakości człowieka i co gorsza zarazem zdrajcę, który lata do tuza UE Timmermansa, aby zaszkodzić Polsce, jego stadka kobiet, a wśród nich „myszki-agresorki” oraz koszmarnej, agresywnej, na pograniczu złego wychowania jakiejś Wielgus z Torunia  i podobnej jej, gdy idzie o kulturę bycia,  nauczycielki akademickiej z Łodzi, nie będą musieli więcej oglądać w Sejmie. 

Nawet bez uczestnictwa w zerwaniu posiedzenia Sejmu 16 grudnia Nowoczesna wraz ze swoim przywódcą zdobyła już tyle „zasług”, że wystarczają, aby określić ją jako jednego z największych szkodników w polskiej polityce.

 Dotychczas Ryszard Petru dał się poznać jako ignorant polityczny, jednocześnie cynik i kłamca, który bez względu na cenę, jaka zapłacą Polacy, dąży do władzy. Mały krętacz, który przypadkowo znalazł się nagle w elicie politycznej kraju. Woda sodowa zmąciła jego mózg w takim stopniu, iż uwierzył, że jest nową gwiazdą na firmamencie polskiej polityki, który zmierza wprost do stanowiska prezydenta Polski, z tym, że po drodze musi zdobyć doświadczenie jako premier.  
Dzięki kryzysowej sytuacji, której jest jednym z głównych animatorów,  w pewnym sensie szczęśliwie ujawniły się jego inne cechy, które go nie tylko kompromitują, ale powinny dyskwalifikować dożywotnio jako polityka. Okazał się bowiem facetem bez poczucia odpowiedzialności, który jak dziecko musi zaspokoić swoje zachcianki, bez względu na skutki. Który nie jest w stanie ocenić konsekwencji swojego postępowania. W postępowaniu karnym dla takich osobników jest specjalna kategoria, zmniejszająca  odpowiedzialność, określana jako częściowy brak poczytalności lub całkowity. 

Niestabilność uczuciowa jest jakoś do przełknięcia nawet w przypadku polityków wagi ciężkiej, a za takich uważa się liderów partii, wykluczona jest jednak niestabilność intelektualna, czy inaczej mówiąc, jakoś odmiana postawy niezrównoważonego osobnika, które nawet w najważniejszych sprawach zmienia zdanie co godzinę. Lider partii, który jednego dnia zapewnia, że gotowy jest zawrzeć kompromis przy spełnieniu określonych warunków, a następnego twierdzi, że niczego podobnego nie deklarował, nigdy nie zyska wiarygodności. I wcześniej czy później z polityką będę musiał się pożegnać. Bo dla takich ludzi nie ma w niej miejsca. Nie może być ani partnerem, z którym zawiera się kontrakty, ani wrogiem, z którym się ktoś układa. 

W  tym cała moja nadzieja. Może życie polityczne Petru jest intensywne. Ale wierzę, że krótkotrwałe. Chyba jednak jego miejsce jest przy Balcerowiczu. Jako asystenta.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook