Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Amatorska policja i grób Rutkowskiego

08.02.2012

Jak sukces można przekuć w zawodowy grób, czyli przypadek Rutkowskiego.

Amatorska, nieruchawa, pozbawiona talentów, jednocześnie zadufana we własne umiejętności polska policja, znowu przypuściła szturm na Krzysztofa Rutkowskiego. Przedstawia go jako przyczynę swojej porażki. Jak wcześniej już bywało, sukcesy Rutkowskiego są tożsame z niepowodzeniami policji. Stąd stres, agresja i zarzuty. - Nie ma uprawnień detektywa. Nie przestrzega prawa -  zaczęła oficjalnie grzmieć policja, kiedy po znalezieniu ciała małej Magdy, otrząsnęła się z szoku własnej nieudolności. A nieoficjalnie. - Trzeba go pognębić. Nie da się usunąć, to przynajmniej odbierzmy mu zasługi. Dajmy mu popalić. Pretekst zawsze się znajdzie.

Już wcześniej policja próbowała nadkruszyć zasługi Rutkowskiego. Twierdziła, że jego nagranie nie jest żadnym dowodem w sprawie. Posłużył się podstępem, prowokacją, co jest niedopuszczalne w działaniach policyjnych. Policja może prowadzić śledztwo w białych rękawiczkach. Następnie policyjni rzecznicy i wynajęci przez nią rzekomi fachowcy, wspierani przez prokuraturę, która przez pierwsze dni zapadła na podobną ślepotę, co policja, zaczęli forsować tezę, że oni wszyscy od samego początku brali pod uwagę wersję zdarzenia, jaką wydobył na światło dzienne Rutkowski. Gdyby tego nie zrobił ten samozwańczy detektyw, policja następnego dnia miała w planie rozpocząć badanie tego tropu, w tym przesłuchanie matki Magdy. - Jej zeznania od pierwszych godzin wydawały nam się niespójne. A  nawet podejrzane - mówili.

Największego odkrycia dokonał sam komendant główny policji. Według niego, Rutkowski zaszkodził całej sprawie. Czyżby dlatego, że za wcześnie zdemaskował matkę?

Jest jednak i druga strona medalu. Wielostronne słabości policji w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwiają dwuznacznego moralnie zachowania Rutkowskiego. Na tej tragicznej, poruszającej całą Polskę sprawie, podjął próbę odbudowania swojego utraconego, w wyniku wdania się swego czasu w podejrzane interesy, kapitału zawodowego. Wykorzystanie dla promocji własnej osoby, nagrania odtwarzającego wstrząsającą scenę przyznania się matki Magdy do prawdziwej wersji zdarzenia, niektórzy komentatorzy uznali za odrażający chwyt. Z przykrością muszę się z ich ostrą oceną zgodzić. Rutkowski naruszył nie tylko dobry smak. Przede wszystkim, nikt nie dał mu prawa, do epatowania ludzką tragedią. Bez względu na to, jaki stopień winy leży po stronie matki sześciomiesięcznej, tragicznie zmarłej Magdy.

Dla mnie oczywiste jest, że najwięcej korzyści Rutkowski odniósłby wówczas, gdyby nagranie przekazał prokuraturze bądź policji. Jednocześnie zachował całkowitą dyskrecję wobec mediów. Nie muszę przybliżać, jaki wtedy byłby naturalny bieg rzeczy. Żeby jednak tak właśnie postąpić, Rutkowski musiałby mieć w sobie trochę delikatności, duży stopień kultury i umiejętność dalekosiężnego przewidywania zdarzeń. Nie zaś tylko nieodparte skłonności do doraźnego działania. Na pokaz i dla poklasku.  

Jest jednakże i trzecia strona tego medalu. Najsmutniejsza, bo mi najbliższa. Media. Rutkowski mógłby się natężać niczym Sherlock Holmes, zachwalać swój towar, jako diament 20-lecia. To media rzuciły się na jego nagrania. Sensacja na pierwszą stronę. Pokażmy natychmiast, bez względu na ludzkie koszta. Obowiązkiem każdego dziennikarza jest taki materiał obejrzeć. Wycyganić go od Rutkowskiego. Sprawę emisji pozostawić całkowicie otwartą. Nawet gdyby Rutkowski użył swoistego szantażu – Dam taśmę konkurencji – nie wolno się ugiąć i emitować nagrania. - Trudno, niech skorzystają inni. Nie zamienię się w hienę. Okazało się, że naokoło było pełno hien. Rutkowski szczęśliwy brylował w mediach jak dawniej, nie rozumiejąc, że kopie sobie zawodowy grób.   


Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook