Jedynie prawda jest ciekawa

Gdyby Bartoszek miał niemiecki paszport pewnie dalej prowadziłby Koronę Kielce

15.05.2017

Jeszcze dwa tygodnie i będzie jasne kto zostanie piłkarskim mistrzem Polski w sezonie 2016/2017. Twórcy unikatowego w światowej skali regulaminu rozgrywek tak pokombinowali, że do końca niczego nie wiadomo. Podzielili punkty, dodali siedem meczów, przecięli tabelę na dwie grupy.

Dzięki temu liczą się właściwie tylko te mecze, które rozgrywane są w szalonym tempie w maju. A kto zdobędzie mistrza to pewien totolotek. Kto bowiem wytypuje, który z zespołów będzie akurat w tym kluczowym czasie w najlepszej dyspozycji, nie będą osłabiały go kontuzje i kary za kartki dla zawodników?

W decydującej rozgrywce w tzw grupie mistrzowskiej liczy się oczywiście tylko kilka zespołów (Jagiellonia, Legia, Lech i Lechia). Pozostała czwórka traktuje już te mecze, które pozostały do dogrania jak sparingi. Nic im się przecież nie może przytrafić. W najgorszym razie zajmą dobre ósme miejsce. I czas można poświęcić na przygotowania do następnego sezonu.  

Piłkarską Polskę zdumiały to co dzieje się w związku z tym w Kielcach. Oto niemiecki właściciel klubu, ustami polskiego prezesa, który pełni rolę marionetki, ogłosili, że po sezonie odejdzie trener Maciej Bartoszek. Czyli facet, który przejął drużynę, kiedy ta była na czternastym miejscu w tabeli i jakimś cudem nie tylko uchronił ją przed spadkiem, ale wprowadził też do grupy mistrzowskiej. Bartoszka nie uratowałoby pewnie nawet mistrzostwo Polski, bo władze zdecydowały, że w przyszłym sezonie poprowadzi Niemiec, najpewniej Holger Stanislawski, który znany był przede wszystkim z pracy w hamburskim drugoligowcu St. Pauli. 

Mało tego, ogłoszono nową strategię Korony, która ma bazować na młodych niemieckich zawodnikach, którzy będą w Kielcach promowani i sprzedawani z zyskiem dla klubu. Pomysł jest tak dziwny, że na kilometr trąci jakimś szwindlem. To co nagle Niemcy nie będą wysyłać swoich najzdolniejszych chłopaków do Bayernu, HSV czy Borussii tylko do Korony? Już kiedyś ówczesny właściciel Pogoni Szczecin Antoni Ptak zebrał sprzedawców lodów z Copa Cabany, wstawił do składu Pogoni i zapewniał, że to prawdziwi Canarinhos. Skończyło się na spektakularnej klapie i spadku z hukiem. 

Pewnie, że piłka dziś jest inna niż dawniej i można podawać przykłady największych klubów, w których nie grają rodzimi zawodnicy. A to jest naczęściej cena za bycie maszynką do zarabiania pieniędzy. Na większości solidnych piłkarskich rynków jednak w pierwszej kolejności dba się o swoich. W Hiszpanii, Włoszech czy Francji kluby średnie i te z nieco niższej półki opierają się o swoich i są tylko uzupełniane obcokrajowcami. Mają wyszkolonych tak wielu wychowanków, że nawet nie ma potrzeby sięgania głębiej do kieszeni, aby utrzymać się na średnim poziomie. W Kielcach Niemcy obiecują sportowy awans w oparciu o swoich rodaków, czyli bądź co bądź przedstawicieli mistrzów świata.  

Tyle, że coś mi się wydaje, że z mistrzami świata to będzie ich łączyć jedynie język. A do Kielc trafi trzeci sort, przebranych już graczy, na których w żaden sposób nie da się zarobić w Niemczech. I jeszcze skutecznie przyblokują oni rozwój naszych zawodników. Nie mówiąc o tym, że właśnie ekstraklasa straciła także jedno dobre miejsce pracy dla polskiego szkoleniowca. Jeśli ktoś powie, że nie liczy się narodowość, ale wyniki trenera to będzie miał rację. Tyle, że wywalając Bartoszka w Kielcach najwyraźniej kierują się posiadanym paszportem...

Autor bloga

Cezary Kowalski

Autor jest komentatorem telewizji Polsat oraz dziennikarzem tygodnika "wSieci"

Najczęściej czytane na blogu

CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook