Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tusk i Grupiński czyli dobry i zły policjant

16.05.2012

Już w sobotę po skandalicznym zachowaniu Stefana Niesiołowskiego wobec Ewy Stankiewicz –szef klubu PO Rafał Grupiński wziął na siebie rolę obrońcy tego damskiego boksera.

Grupiński orzekł jednoznacznie, że Niesiołowski nie powinien ponieść żadnych konsekwencji klubowych, bo został sprowokowany. Potem, w poniedziałek rano na chwilę wydawało się, że Platforma zmienia linię. Donald Tusk wezwał Niesiołowskiego do przeproszenia Ewy Stankiewicz i zadeklarowania, że takie zachowanie nie powtórzy się w przyszłości.

Piotr Skwieciński z wyraźną nadzieją na powrót do cywilizowanych standardów skomentował z uznaniem na łamach „Rzeczpospolitej” wypowiedzi Tuska pod tytułem: „Mija zaczadzenie”.

Ale jak się okazało, była to tylko chwilowa poza premiera, a nie żadna stała linia Platformy. Bo już w poniedziałek po południu Rafał Grupiński w wywiadzie dla portalu onet.pl znów dolał oliwy do politycznego ognia. Zaatakował prezesa PiS Jarosław Kaczyński - głosząc, że powinien on wycofać się z polityki za wypowiedź o Adolfie Hitlerze.

Była to typowa taktyka obrony przez atak, ale jeszcze mieściła się w gatunku utarczek na linii rząd - opozycja. W tym samym jednak wywiadzie Grupiński ocenił, że Ewa Stankiewicz nie jest już dziennikarzem, tylko "politykiem smoleńskim". Jakieś dowody na takie twierdzenie? Grupiński ogłasza: - (Ewa Stankiewicz) współpracuje z "Gazetą Polską", w której publikuje się głównie kalumnie na polskiego prezydenta, rząd, premiera i parlamentarzystów - jeśli nie są z PiS. To jest gazeta obca, nie gazeta polska - ocenił polityk PO.

Tak oto na naszych oczach jeden z liderów rządzącej partii uzurpuje sobie prawo do definiowania, kto jest dziennikarzem a kto nie. I która gazeta jest polska, a która obca.

W normalnym kraju taka postawa polityka rządzącej partii wzbudziłaby oburzenie wszystkich dziennikarzy. W Polsce pierwszy do uznania Ewy Stankiewicz za propagandzistkę, która potraktowano tak, jak jej się należy - wezwał Wojciech Maziarski na lamach „Gazety Wyborczej”.

Nie łudźmy się, że Tusk chce zachowania standardów polityków wobec dziennikarzy, a Grupiński nie. W PO politycy doskonale wiedzą kiedy Donald Tusk oczekuje, ze wszyscy przyjmą jego linię w danej sprawie.

Jeśli więc Grupiński deklaruje znów pogardę dla Ewy Stankiewicz, to znaczy, że wie, iż może sobie na to pozwolić.

Bijmy więc na alarm, zanim Platforma zacznie proponować faktyczny rodzaj Berufsverbot dla nielubianych przez siebie dziennikarzy. Partia Donalda Tuska przekracza kolejną granicę. To już naprawdę nie są żarty.

Autor bloga

Piotr Semka

Polski publicysta i dziennikarz. Prowadził wraz z Jackiem Kurskim program "Refleks". Był współautorem programu "Warto rozmawiać" w TVP.

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook