Jedynie prawda jest ciekawa

Polacy! Nic się nie stało?

12.01.2012

Ani Polska, ani inne kraje spoza strefy euro, nie będą brały udziału w szczytach euro landu. Jak się okazało wygrało stanowisko Paryża, który odrzucał jakikolwiek udział w spotkaniu euro-zony krajów spoza strefy choćby w roli obserwatora bez prawa głosu.

Dyplomaci Danii, która przejęła prezydencję Unii do Polski i która wskutek własnego wyboru jest poza strefą euro - dają wyraźnie do zrozumienia, że nie zamierzają poruszać tego tematu.
Premier Donald Tusk pytany o te kwestię zaznaczył, że nawet jeśli nie zostaniemy dopuszczeni do spotkań euro grupy - to nie jest to dla Polski "być albo nie być".
- Trudno, nie wszystko można wygrać - tak premier zbył pytania dziennikarzy.

Tradycyjnie Donald Tusk liczy na słabą pamięć Polaków. W grudniu zeszłego roku przed szczytem w Brukseli liczni politycy PO sugerowali, że przemówienie ministra Radka Sikorskiego jest elementem szerszej ofensywy dyplomatycznej naszego kraju, której stawką ma być wejście Polski do Europy większej prędkości. Z dnia na dzień porzuciliśmy nasz sprzeciw wobec wizji "Europy dwóch prędkości" - bo uznaliśmy, że my sami wejdziemy do tej lepszej części naszego kontynentu za poręczeniem Niemiec.

Padały sugestie, że demonstracyjne postawienie na Niemcy to gwarancja sukcesu. Z ust polskich dyplomatów padały pobłażliwe opinie o Brytyjczykach desperacko szukających przed szczytem sojuszników i Francuzach,   którzy mogą przeliczyć się w swoich grach.

Dziś widać, że Nicolas Sarkozy przeforsował w pełni swoje stanowisko, a Niemcy szybko to uznali.

Dziś można więc zapytać - stawianie wszystkiego na jedną, niemiecką kartę było rozsądne? W jakim stopniu ta ostatnia rozgrywka Polski zostanie mściwie zapamiętana w Paryżu i Londynie?

I czy nasze lekceważące odwracanie się plecami od takich państw jak Czechy, które odrzucają euro, jest słuszne?

Tak czy inaczej próba bycia poza strefą euro i jednoczesnego wejścia w symbolicznej choćby formie do euro-zony się nie udała.

Dziś Donald Tuska bagatelizuje problem wskazując, że to nie jest "być albo nie być dla Polski".

W dzisiejszej Europie lękającej się zarówno upadku euro, jak i jego trwania za cenę dotacji dla słabeuszy euro-zony, nikt nie oczekuje cudownych recept od unijnych średniaków takich jak Polska. Ale tromtadracja i demonstracyjne przypochlebianie się tylko jednemu z dużych graczy stanowi ryzyko. Bo ogranicza przyszłe pole wyborów taktycznych i w razie braku efektów - skłania innych do złośliwej satysfakcji. Tak to bywa ze stawianiem wszystkiego na jedna kartę.

Piotr Semka

Autor bloga

Piotr Semka

Polski publicysta i dziennikarz. Prowadził wraz z Jackiem Kurskim program "Refleks". Był współautorem programu "Warto rozmawiać" w TVP.

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook