Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Casus Opania

04.12.2012

Opania z chęcią włączył się w ostrą wymianę politycznych opinii – a potem jego obrońcy się oburzają, że wypowiedzi aktora wywołały krytyczne riposty – w internecie i poza nim.

 „Marian Opania odmówił zagrania Lecha Kaczyńskiego w filmie Antoniego Krauze >>Smoleńsk<<. Ot, aktor odrzucił rolę, nic wielkiego. A jednak. Świat (PiS-owski) zadrżał w posadach. Jak śmiał?! Ubodło zwłaszcza uzasadnienie, bo Opania wprost powiedział, że nie zagra, bo nie jest zwolennikiem PiS ani braci Kaczyńskich” – taką wygodną dla świata swoich wyobrażeń wersję wydarzeń z Marianem Opanią w roli głównej nakreśliła Agnieszka Kublik na łamach „Gazety Wyborczej”.

Czy jest sens prostować takie manipulacje? Jest, bo za chwilę stowarzyszenia aktorskie rozgrzane obroną Maciej Stuhra, wydawać będą kolejne rezolucje solidarności aktorskiej z „tym, który odważył się Kaczorom nie kłaniać”.

A jak naprawdę było z Opanią?

Po złożeniu mu propozycji ze strony autora filmu o Smoleńsku mógł grzecznie odmówić i sprawa byłaby zakończona. Jednak aktor wypowiedział się dla mediów głosząc, że „jako osoba myśląca nie mogę się godzić na udział w filmie o zamachu w Smoleńsku”.

Przy okazji Opania dodał, że „komunizm nas tak nie podzielił jak Jarosław Kaczyński” i zaznaczył, że darzy Lecha Kaczyńskiego sympatią i szacunkiem, natomiast Jarosława Kaczyńskiego uważa za postać "wątpliwą moralnie", której wieloletnia działalność jest "szkodliwa" i którego uważa za „sprawnego i zarazem cynicznego polityka”. Podzielił się też z portalem Onet opinią, że „Katastrofa jest wynikiem bałaganu w naszych służbach i służbach rosyjskich. I nic więcej. Zamach nie leżał w niczyim interesie.”

Widać też, że zdarzyło się coś więcej niż tylko to, że „aktor odrzucił rolę, ot nic wielkiego”? Nie jest też prawdą, że Opania powiedział, że nie zagra, bo nie jest zwolennikiem PiS ani braci Kaczyńskich.

Opania z chęcią włączył się w ostrą wymianę politycznych opinii – a potem jego obrońcy się oburzają, że wypowiedzi aktora wywołały krytyczne riposty – w Internecie i poza nim.

Jak się okazuje, internet to prawdziwy prezent dla każdego, kto szuka alibi dla swoich ostrych wypowiedzi. Samemu można obrażać innych, ale gdy nastąpi reakcja – powołać się można na najbardziej agresywne ataki innych – i wyjść na ofiarę.

Z takiej tarczy korzystał Władysław Bartoszewski czy Daniel Olbrychski. Wygodne, ale nieuczciwe.

Piotr Semka

Autor bloga

Piotr Semka

Polski publicysta i dziennikarz. Prowadził wraz z Jackiem Kurskim program "Refleks". Był współautorem programu "Warto rozmawiać" w TVP.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook