Jedynie prawda jest ciekawa

Zanik lewicy?

30.01.2015

W wyborach 2011 partie uważane za z grubsza rzecz biorąc lewicowe otrzymały razem 18,26% (Ruch Palikota 10,02% i SLD 8,24%). To pułap, o którym teraz mogą tylko pomarzyć.

Zachowując stosowną rezerwę wobec sondaży, spójrzmy w ostatnie notowania lewicy (wszystkie wyniki po odliczeniu niezdecydowanych:

TNS dla TVP (15.01) – 10% (SLD 9% + TR 1%)

CBOS (15.01) – 7% (SLD 7% + TR 0%)
IBRiS (19.01) – 12% (SLD 11% + TR 1%) 
TNS (26.01) – 15% (SLD 13% + TR 2%)
Średnia – 11% (SLD 10% + TR 1%)

Nawet jeżeli przyjmiemy za stały efekt niewielkiego odbicia SLD w wyniku szumu związanego z kandydaturą Magdaleny Ogórek – lewica jako całość jest daleko w tyle za swoim wynikiem z 2011, a od wyników dających szansę na zdobycie decydującego wpływu na rząd dzieli ją kosmos. Całkowita implozja partii Palikota nie przełożyła się na zyski SLD, które jak zaklęte oscyluje wokół tych magicznych 10% elektoratu post-PRLowskiego z tendencją do powolnego kurczenia.

Dlaczego po zrozumiałej zapaści po epoce afery Rywina poparcie dla SLD czy ogólnie szerzej – partii polskiej lewicy nie ma tendencji powrotu do naturalnego wydawałoby się stanu 25-30%?

Otóż chciałbym postawić tu tezę, że po prostu gro tego elektoratu znalazło lepszego wyraziciela swoich interesów i poglądów. Jest nim PO. To Platforma zajęła miejsce SLD jako obrońcy systemu III RP, a więc partii funkcjonalnej obrony postkomunizmu. Ludzi którzy w miarę dobrze w III RP się urządzili, albo chociażby tak im się wydaje i nie chcą poważnej zmiany systemu (choćby miała to być zmiana ozdrowieńcza). To klasyczny elektorat obrony status quo i służąca temu ideologia jest dla niego sprawą wtórną. Mógł zaakceptować ową obronę status quo plus werbalną lewicowość w pakiecie, który sprzedawali Miller z Kwaśniewskim w okresie gdy byli skuteczni. Gdy skuteczniej obronę status quo zaczął sprzedawać Tusk w pakiecie z ostentacyjną bezideowością ideologii ciepłej wody w kranie – przekonali się trwale do niego. 

Przy SLD pozostają tylko powiązani osobistym sentymentem ze strukturami władzy PRL (emeryci mundurowi, byli działacze PZPR, pracownicy administracji i partii itp.). Szans na odwrócenie trendu nie widać. Albo PO musiałaby się okazać partią zmiany a nie obrony systemu (niemożliwe dla partii sprawującej od dawna władzę) albo partią mniej skutecznej obrony systemu od SLD (niemożliwe, dopóki jedna rządzi i ma w sondażach 30% a druga puka od dołu w 10%). Umizgi SLD do elektoratu status quo są uwięzione w paradoksie – żeby się wzmocnić SLD potrzebuje jego poważnego napływu, a ten napływ mógłby nastąpić dopiero gdyby SLD wzmocniło się znacząco wcześniej. Póki PO jest znacznie silniejsza, póty znacznie lepiej obsługuje potrzebę obrony status quo (co sprowadza się do bycia anty-PiSem). 

PO zaczyna też sięgać (przynajmniej wizerunkowo) po kolejne środki z arsenału lewicy kulturowej w stylu zachodnim (np. niedawne wprowadzenie powszechnej dostępności wczesnej aborcji farmakologicznej zwanej eufemistycznie „pigułką po”, przyspieszenie prac nad ratyfikacją konwencji antyprzemocowej itp.). Oczywiście nie są to kroki tak radykalne, żeby w pełni zadowolić gusta lewicy kulturowej – ale tu znów dla znacznej części tego (kilkuprocentowego) elektoratu rozstrzygnie siła i przełożenie na rzeczywistość. Lepszy wróbel w garści: PO rzeczywiście dająca pigułkę, niż gołąb na dachu: SLD mówiącego o aborcji na życzenie bez najmniejszej szansy zdobycia większości by to wprowadzić.

Z szacunku dla tradycji polskiej lewicy niepodległościowej i patriotycznej należy wspomnieć, że i taki nurt istnieje - ale on jest oczywiście dla SLD z góry stracony, a dobrze zagospodarowany przez PiS. Nawiasem mówiąc wydaje mi się że owa mityczna „tradycja przedwojennego PPS” bardziej istnieje jako hodowany hobbystycznie sentyment części elit intelektualnych obozu niepodległościowego, niż jakiś realna, istotna, grupa elektoratu czy siła polityczna.

Odpowiadając więc na tytułową wątpliwość – czy czeka nas powolny zanik polskiej lewicy? I tak i nie. Tak w sensie obumierania formacji tradycyjnie uważanej w Polsce za lewicę. Nie – bo przecież mamy nadal bardzo silną partię, która w coraz większym stopniu (choć na razie bardziej faktycznie niż deklaratywnie) będzie pełnić rolę formacji lewicowej – Platformę Obywatelską.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

Wiadomości z kraju

więcej

Wiadomości ze świata

więcej
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook