Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wasze kamienice, nasze ulice - czyli dlaczego prawica powinna czytać Gramsciego

17.10.2013

Prawica, również polska, sama złapała się w intelektualną pułapkę. Używa systemu pojęć i czerpie inspirację z idei zupełnie nieadekwatnych do obecnej rzeczywistości.

Historycznie rzecz biorąc prawica to był obóz obrońców starego porządku. Obóz broniący wielowiekowych zwyczajów, uświęconych obyczajem tradycji. Mający zasoby, instytucje i broniący ich przed rewolucjonizowanym przez lewicę motłochem. Z tak ustawionego paradygmatu płynęła refleksja praktycznie wszystkich nurtów myśli konserwatywnej – od de Maistre’a po Burke’a. To była sytuacja w której „nasze kamienice, ich ulice”. Niestety wielu nie dostrzega, że w dziedzinie zaleceń dla polityki praktycznej prawica powinna te wszystkie lektury wyrzucić do kosza.

Po prostu sytuacja się odwróciła. Prawica obecnie już dawno z kamienic została wyrzucona na ulice. Nie ma już starego porządku, którego należałoby bronić. W warstwie symbolicznej został unicestwiony w kulturze Zachodu przez rozplenione po instytucjach pokolenie ’68. W Europie Środkowo-Wschodniej dodatkowo dokonano fizycznej eksterminacji bazy społecznej owego porządku. Istnienie środowisk jeszcze na lewo od obecnego establishmentu, jakichś wegano-anarcho-komuno-feministów może być mylące i zaburzać widzenie rzeczywistości, jaką jest – dawne skrajne lewactwo to dziś establishmentowe centrum realizujące swoje postulaty za pomocą legalnie uchwalanych ustaw wdrażanych pałką policjanta. Pierwszoobiegowa prawica w wielu krajach zachodnich kilkadziesiąt lat temu byłaby co najwyżej prawym skrzydłem lewicy. Ci „chrześcijańscy” demokraci różniący się tym od socjaldemokratów, że po głosowaniu za aborcją i małżeństwami homoseksualnymi wrócą na obiad do domu do drugiej żony i dziecka a nie do czwartej żony i jej lesbijskiej kochanki.

W takiej sytuacji zafiksowanie się na obrońcach starego porządku, owych Davilach, de Bonaldach czy de Maistrach prowadzi do umysłowej aberracji. Sympatycznego skansenu prof. Bartyzela czy też jałowej groteski prof. Wielomskiego, w imię rzekomego katechonizmu gotowego rzucić ciepłe słowo  każdej władzy, od Jaruzela po Tuska.

Skoro teraz to my – prawica - na ulicy, a oni – lewica – w kamienicy, więc i inspiracje co do praktyki politycznej powinniśmy czerpać z nurtów intelektualnych adekwatnych do naszej pozycji. Ot chociażby z niemieckiej rewolucji konserwatywnej. Ale przede wszystkim z myślicieli skutecznych. Tych, których idee poprowadziły dawnych wyrzutków i margines społeczny do roli inżynierów masowej wyobraźni, do gabinetów ministerialnych, fotelów redaktorów i limuzyn dyrektorów.

A już szczególnie w Polsce, w III RP, kraju budowanym w sytuacji porewolucyjnej, na starannie oczyszczonych z prawicy zgliszczach, w dodatku celowo i z rozmysłem zaprojektowanym jako instytucjonalna gwarancja pozycji społecznej postkomunistów. To co prawica w Polsce próbuje zrobić oznacza  w istocie rewolucję, głębokie przeoranie ustalonych hierarchii dziobania nie tylko w polityce, ale i w gospodarce, w dystrybucji prestiżu społecznej itp.

Tu nie wystarczy rzucić hasło: „długi marsz przez instytucje”. Trzeba uważnie przestudiować, przełożyć na prawicowy język i wdrożyć w praktykę ideowych inżynierów udanej rewolucji na Zachodzie (powiedzmy, że ideowych inżynierów w sumie nieudanej rewolucji na Wschodzie możemy sobie podarować). Jeżeli nasi przeciwnicy okazali się skuteczni, musimy nauczyć się walczyć ich bronią (oczywiście ze stosownym obrzydzeniem).

Marcin Horała

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook