Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Spot na miarę naszych możliwości

02.05.2014

Słynny już spot z okazji 10-lecia przynależności Polski do Unii Europejskiej jak w soczewce ogniskuje i symbolizuje wszystkie wady systemu III RP.

Pierwsza i największa: rządzą nami elity ufundowane na jednym wielkim kompleksie. Ze Polska sama w sobie to bród, smród i ubóstwo, jakieś przerdzewiałe polonezy, jakieś spocone „Janusze” ze złotymi zębami. Polska to „sad song”, Polska to nienormalność jak powiedział klasyk. I dopiero gdy przytuliła nas do serca Unia, gdy sypnęła milionami euro to „make it better”. My sami – nic, my sami to jakieś niecywilizowane dzikusy. Wszystko co dobre (lub co się dobrze kojarzy autorom spotu) – i most wybudowany przed przystąpieniem do UE, i przystanek Woodstock i występy akrobatów na motorach – to wszystko zawdzięczamy Unii.

Według zamysły naszych inżynierów dusz Polacy mają być narodem ojkofobów, narodem z chorobliwie zaniżoną samooceną. Narodem ludzi, dla których szczytem marzeń jest „wyrwać się stąd”, czy to fizycznie przez emigrację, czy chociaż mentalnie poprzez odcięcie się od polskości. Oto głęboko zaszyte założenie aksjologiczne naszych elit: poczucie, że lepiej niż być Polakiem jest być jakimś wice-Francuzem czy pod-Niemcem.

Druga z owych zogniskowanych wad, to że mamy ustrój zinstytucjonalizowanej kleptokracji, gdzie chyba żadna publiczna inicjatywa nie może dojść do skutku bez tego, że przy okazji „lody będą kręcone” (copyright by Beata Sawicka). Spot składający się głównie z materiałów archiwalnych kosztował w przeliczeniu na minutę więcej niż najdroższe amerykańskie superprodukcje co już właściwie wystarczy nam za informację (choć oczywiście nienawistnicy byliby również ciekawi kto konkretnie na tym zarobił i gdzie chowa kasę).

Trzecia wada unaoczniona spotem, to że, jak to w republice bananowej – niby jest demokracja, ale jednak tak nie całkiem. Trzeba być idiotą, żeby nie rozumieć jak spot o przekazie „jest super” sprzyja partii aktualnie rządzącej. A budżet na emisję wynoszący coś tak koło 7 milionów oznacza, że będzie to prawdopodobnie najczęściej emitowana reklama w czasie kampanii wyborczej. Uwaga na boku - tu właściwie nie wiadomo, czy cieszyć się czy martwić gdybyśmy się na przykład dowiedzieli, że jakiś kolejny cwaniak swój kranik i do tej beczki dokręcił i np. czas antenowy kupowany będzie przez pośrednika po zawyżonych cenach - więc emisji będzie mniej niż by mogło być. W normalnej republice rząd, nawet gdyby spróbował takiego numeru, zostałby rozniesiony na strzępy przez niezależne media i społeczeństwo obywatelskie. A u nas…

…u nas to właśnie wczoraj oglądałem w głównych wydaniach wiadomości największych stacji telewizyjnych ekstazę prowadzących z okazji oddania do użytku kilkunastu kilometrów autostrady wybudowanych coś tak w dwa lata po planowanym terminie. A to Polska właśnie.

Marcin Horała


Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook