Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sezon polowań na prezydentów

27.05.2013

Powodzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Elbląga spowodowało prawdziwy wysyp podobnych inicjatyw. Najgłośniejszy przypadek to oczywiście Warszawa, ale i Łodź, Sopot a pewnie wkrótce usłyszymy o kolejnych miastach.

Co więcej, prognozuję, że jest spora szansa na powodzenie przynajmniej któregoś z referendów. Dlaczego? Ano dlatego, że dotyczą one prezydentów, którzy nie odrobili lekcji i nie są na bieżąco z tematami samorządowymi.

Gdyby byli, wiedzieliby, że urzędujący prezydent miasta ma ogromne możliwości betonowania swojej pozycji. Zanik lokalnych mediów, słabość instytucjonalna rady miasta, potęga lokalnego urzędu jako dysponenta miejsc pracy, lokali mieszkalnych i użytkowych, zleceniodawcy reklam itp. – może zapewnić niemal dożywotnie rządy. (Warszawa, ze względu na skalę problemów oraz obecność mediów ogólnopolskich jest w pewnym stopniu wyjątkiem). Pod jednym warunkiem – konsekwentnego inwestowania we własną markę, we własną lokalną partię.

Nie jest przypadkiem, że odwołany prezydent Elbląga, czy nieco wcześniej odwołany prezydent Bytomia, nie założyli takiej własnej partii tylko występowali pod szyldem PO. Szyld popularnej ogólnopolskiej partii to dobry pomysł na zdobycie władzy za pierwszym razem, ale nie na jej utrzymywanie w nieskończoność. Taki szyld na długą metę to tylko dodatkowy czynnik ryzyka, nad którym prezydent miasta nie ma kontroli. Jednego dnia AWS, SLD czy PO daje poparcie 50-60%, a kilka lat może dawać tyle samo elektoratu negatywnego. Kto mądry ten wykorzystał partię, by władzę zdobyć, a następnie się jej pozbył i zainwestował we własną lokalną partię władzy. Nawet takie ikony apartyjnego samorządu jak Rafał Dutkiewicz, czy Wojciech Szczurek przeszli taką drogę. Byli jednak na tyle mądrzy, żeby w odpowiednim momencie straconą cnotę bezpartyjności solidnie zacerować i występować ponownie w roli bezpartyjnych dziewic (z odzysku). Ba – jeszcze podlać swoje rządy sosem solidnego, antypartyjnego populizmu, bazującego głównie na odruchowym negatywnym skojarzeniu, jakie budzi słowo „partia”.

Kto z prezydentów nie był taki bystry, albo szczerze wierzył w wieczny sukces rządu Tuska (serio, byli tacy?) to przegapił swój moment i szyld, który do niedawna jeszcze go wyciągał w górę terazz będzie jak kula u nogi albo może betonowe buty dla pływaka. Dodajmy, że PO już właściwie nikt nie popiera dla jej zasług – ci co jeszcze ją popierają, robią to dlatego, że wprawdzie PO nie lubią, ale nadal nienawidzą PiS. Odwołanie prezydenta z PO daje szansę dać klapsa partii, której on należy, bez ryzyka powrotu IV RP. Nawet dla najbardziej zatwardziałego leminga może to być kusząca opcja.

A, że klaps prezydentom wzmiankowanych miast się należy (i wielu innym), więc ich pożałowania godna sytuacja nie budzi mojej litości. Bardziej już mi żal tego, że wielu innych, nie lepszych, będzie dalej dążyć do osiągnięcia na stanowisku wieku emerytalnego tylko dlatego, że swego czasu byli dość sprytni by zamiast zapisywać swoich ludzi do lokalnej struktury PO zapisali ich do utworzonego przez siebie stowarzyszenia. 

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook