Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kolesie

27.02.2015

Sprawa Kamila Duroczka po raz kolejny pokazała jak duże wpływy zachowuje ciągle u nas republika kolesi. Czy może bardziej precyzyjnie – naród kolesi. Bo akurat w tej sprawie korzenie zła nie tkwią w instytucjach i prawach państwa tylko w powszechnie, albo przynajmniej bardzo szeroko, przyjętej kulturze.

Po pierwszych publikacjach nastąpił wyścig różnej maści telewizyjnych celebrytów do bronienia Kamila Durczoka, w sytuacji gdy o sprawie wiedzieć można tyle, że właśnie jeszcze mało co wiemy. A to co wiemy powoduje, że można nabrać podejrzeń. I nie były to rozsądne stwierdzenia w rodzaju „znam Kamila od lat, świetny człowiek, ja osobiście nie wierzę w jego winę a Państwa proszę o powstrzymanie się z ferowaniem wyroków dopóki nie poznamy wszystkich okoliczności sprawy”. Nie. To była czasem furia a czasem szyderstwo, czasem wreszcie udawanie, że sprawy nie ma. Tak postawa albo nie była argumentowana wcale (na zasadzie „przecież wszyscy wiedzą”), albo argumentowana „a ma pan kolegów?”

Tak, niestety nadal u nas kolegów się nie rusza. 

Ta sama argumentacja przecież była istotą linii obrony wielu tajnych współpracowników SB. Klasyczna wręcz argumentacja obrońców agentów (połączona z ostentacyjnie deklarowanym brakiem zamiaru zapoznania się dowodami w sprawie) była taka: że znany, lubiany, zasłużony, że znam osobiście i mogę ręczyć. Gdy po jakimś czasie okazywało się, że to jeden TW ręczył za drugiego to sprawa była oczywista. Ale często ręczyli ludzie autentycznie, uczciwie i szczerze wierzący, że nie wiem – bezpieka miała zakaz werbowania ich przyjaciół? Czy może, że tajnym służbom zależało na werbunku wyłącznie znanych szubrawców, powszechnie uważanych za niegodnych zaufania i nie mających żadnych przyjaciół?

I to nie jest przypadłość tylko, ani nawet przede wszystkim, świata polityki. Politycy (choć bardzo krzywdzącym jest wrzucanie ich wszystkich do jednego worka; kolesiostwo występuje we wszystkich formacjach, niemniej w zdecydowanie różnym natężeniu) akurat już się nauczyli, że co najmniej zbytnia ostentacja w kryciu kumpli nie popłaca. I Sławek Nowak musi swoje odczekać na zielonej trawce i dzięki nagłośnieniu sprawy  nawet stanowisko głupiego urzędnika w Brukseli przeszło mu koło nosa.

Natomiast w pozostałych zawodach i grupach społecznych kruk krukowi oka nie wykole. Ba, mało tego – często oficjalnie, otwartym tekstem, broni się różnych ancymonów z ich występków na tej zasadzie. Że ja znam i on na pewno czegoś takiego nie zrobił, albo i zrobił ale w sumie to przecież nic takiego bo to taaaka osobistość za co ręczę.

Przypomnijmy ty jeszcze choćby Krzysztofa Zanussiego, reżysera będącego wręcz chodzącym moralitetem i słynącego z produkowania filmów nasyconych głoszeniem słusznych moralnie prawd niemal tak mocno jak nudą. I tenże Katon naszych czasów jakiś czas temu wdał się publicznie w dywagacje relatywizujące dokonanie gwałtu analnego na 13-letnim dziecku. Byle gwałcił utalentowany, światowej sławy reżyser, Żyd który przeżył Holocaust i kolega reżysera Zanussiego w jednym – absolucja się należy w zasadzie in blanco. 

Naprawdę, czy to tak trudno pojąć że nawet osoba nam znana, przez nas lubiana (albo i powszechnie), mająca nawet wiele zasług czy wręcz czynów bohaterskich – może kiedy indziej okazać się tchórzem, zdrajcą lub kanalią? I że żaden z nas nie ma łaski likwidowania zdolności do czynów podłych przez sam fakt znajomości czy pozostawania w tej samej grupie społecznej?

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook