Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Problemy „zapomnianych” dzielnic (cz. II)

02.11.2012

Gdyby udało się zbudować choć jedno silne (zatrudniające etatowych dziennikarzy) i niezależne lokalne mediów, z pewnością bardzo by to pomogło w prowadzeniu bieżącej kontroli działań urzędu w wielu aspektach.

W poprzednim wpisie zwracałem uwagę na problem „nijakich”, „zapomnianych” dzielnic, często występujący w praktyce polskich samorządów. W tym spróbuję odpowiedzieć na pytanie: jak takiemu problemowi zaradzić?

Po pierwsze, prowadząc analizę terytorialnego rozkładu aktywności danego samorządu, a następnie budując społeczną świadomość tego problemu. Otóż problem, który „schodzi z radaru”, po prostu nie istnieje w świadomości urzędu, z pewnością nigdy nie zostanie rozwiązany. A więc pierwszym krokiem do rozwiązania problemy jest jego nazwanie. Z kolej uświadomienie go obywatelom daje szansę, że prędzej czy później zbudują oni nacisk na urząd, czy na wybieranych przez siebie radnych, aby bardziej zadbali o dane dzielnice.

Po drugie – a wynikające z pierwszego – receptą jest rozwój lokalnego zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego. Organizacji, które zabiegając o dobro wspólne, będą miały know-how i zasoby, by robić to skuteczniej niż pojedynczy mieszkańcy. To w ogóle bardzo potrzebna sprawa, pomocna przy rozwiązywaniu wielu problemów.

Po trzecie, skuteczne może być upowszechnienie zwyczaju monitorowania aktywności władzy publicznej. Tak aby, zwłaszcza gdy przychodzą wybory, każdy wyborca miał dostęp do wiedzy co dokładnie w sprawach dla niego ważnych zrobili zarówno burmistrz/prezydent jak i radni. Przy braku długofalowej kontroli tego, co Amerykanie nazywają „record”, wynik wyborczy jest oderwany od realnej aktywności na rzecz okręgu wyborczego. W rezultacie każdy kandydat pisze w materiałach, że „działał, zabiegał i starał się” i nie ma punktu odniesienia, który pozwalałby takie deklaracje zweryfikować. Istniejąca i dostępna w domenie publicznej baza konkretnych danych – wyników głosowań, zgłaszanych projektów uchwał, interpelacji, wystąpień itp. pozwoliłaby wyborcom, lokalnym organizacjom czy mediom na weryfikację takich deklaracji.

Tu dochodzimy – po czwarte – do problemu rozwoju niezależnych mediów lokalnych. Niestety bardzo często pełnią one funkcje dworskie wobec lokalnego urzędu, żyjąc w znacznej mierze z reklam urzędu i podmiotów zależnych. Gdyby udało się zbudować choć jedno silne (zatrudniające etatowych dziennikarzy) i niezależne lokalne mediów, z pewnością bardzo by to pomogło w prowadzeniu bieżącej kontroli działań urzędu w wielu aspektach w tym i nas interesujących.

Wreszcie – po piąte – dobrym sposobem jest budowanie programów i projektów, które odpowiadałyby na potrzeby „zapomnianych” dzielnic, zarazem wyodrębniając je i nadając im priorytet. Dobrym pomysłem mogą tu być programy rewitalizacyjne, na które również można pozyskiwać zewnętrzne dofinansowanie.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook