Jedynie prawda jest ciekawa

Oswoić leminga

10.10.2012

PiS do tej pory tkwił w nierozwiązywalnym wydawałoby się paradoksie.

Otóż im bardziej PiS sprawiał wrażenie iż rośnie w siłę, im bardziej kompromitował się rząd PO – tym bardziej elektorat Platformy zwierał szyki by dać odpór pisowskiej zarazie. Doprowadziło to w końcu do stanu, w którym ocena pracy rządu, premiera Tuska czy większości parlamentarnej była miażdżąco negatywna, a mimo to rządząca partia nadal prowadziła w sondażach.

Rządowym spin doktorom udało się podnieść konflikt z PiSem do roli wojny kulturowej. Dla wyborcy PO, pisowiec miał być jak katolik dla protestanta w Irlandii Północnej albo Tutsi dla Hutu w Ruandzie. Choćby nie wiem jak słabo rządziła partia protestancka, protestant i tak nigdy nie zagłosuje na Sinn Fein. Po prostu żeby tak zrobić musiałby całościowo przekreślić swoją tożsamość.

W ostatnim czasie stały się dwie rzeczy – po pierwsze nawałnica fatalnych wiadomości, kolejnych potknięć i wpadek rządzących wraz z coraz bardziej odczuwanymi na własnej skórze efektami kryzysu gospodarczego spowodowały, iż poziom dezaprobaty, wręcz wkurzenia na rząd przekroczył punkt krytyczny. Wielu nadal nie cierpi Kaczyńskiego, ale Tuska zaczęło już nie cierpieć jeszcze bardziej. Taka sytuacja powoduje, że taktyka straszenia PiSem zaczyna być przeciwskuteczna. Społeczna reakcja zaczęła się zmieniać od „rząd wprawdzie słaby, no ale przecież ci PiSowcy są straszni” na „PiSowcy straszni? Świetnie, poprę ich na złość temu beznadziejnemu rządowi”. Coraz więcej ludzi po prostu dyszy chęcią zrobienia Tuskowi na złość, więc eskalując wojnę z PiS tenże tylko im podsuwa pomysł, jak można mu na złość skutecznie zrobić.

Po drugie marsz „Obudź się Polsko” pokazał, że pogłoski o śmierci politycznej Kaczyńskiego były grubo przesadzone, że wręcz przeciwnie – jest on w stanie dokonać społecznej mobilizacji na skalę bezprecedensową w III RP. A jednocześnie spokojny, pogodny, obraz marszu i jego obudowanie debatą ekonomistów i zgłoszeniem kandydatury prof. Glińskiego pozwoliły nie wystraszyć ową mobilizacją elektoratu przeciwnego. Po prostu nie sposób byłego kandydata z list Unii Wolności, profesora PAN, przedstawić jako radykała z nożem w zębach stojącego na czele czerni dyszącej żądzą mordu.

Wydaje mi się jednak, że ze zbudowanej przez Tuska piramidy trzeba wyciągnąć jeszcze jedną cegiełkę. Otóż jednym z genialnych posunięć tej ekipy było zaoferowanie zastępczego awansu społecznego „młodym, wykształconym, z wielkich miast”. Złożenie lemingom dobrze przyjętej oferty: nienawidźcie Kaczora, gradźcie moherami a będziecie elitą. I ci ludzie poczuli się elitą, poczuli się kimś lepszym od reszty społeczeństwa. Porzucenie tego przekonania, przyznanie przed samym sobą że było się idiotą, że to była błyskotka którą ryżawy cwaniaczek odwrócił uwagę by w międzyczasie gwizdnąć portfel – to może być ponad siły psychiczne większości uwiedzionych. Zostaną wirtuozami wtórnej racjonalizacji, Beethovenami dwójmyślenia, byle nie pożegnać się z wysoką samooceną gdyż jest ona jedną z kluczowych psychicznych potrzeb człowieka. Im bardziej PO będzie się kompromitowała tym bardziej będą ją bronić – bo jeżeli zgodzą się że rząd jest fatalny, to tym samym będą musieli się przyznać przed samym sobą, że fatalnie się pomylili dwukrotnie go wybierając.

Tą pozostającą do wyciągnięcia cegiełką z piramidy Tuska jest więc zbudowanie narracji pozwalającej lemingom wycofać się z popierania PO z zachowaniem twarzy. To jest klucz do  wariantu węgierskiego - wymyślić i upowszechnić konstrukt myślowy, który pozwoli powiedzieć „głosowałem na PO w 2007 i 2011 i się tego nie wstydzę, były ku temu powody, ale teraz stwierdzam, że nie mogę jej dalej popierać, popierać Platformę TERAZ to byłby absurd”. My, mohery, musimy wyzbyć się niskiego triumfalizmu i rewanżyzmu, przytulić lemingi i pogłaskać po futerkach. Potraktować jak ofiary gwałtu (na umyśle), którym teraz trzeba pomóc się pozbierać a nie wypominać, że same są sobie winne. Jeżeli taki manewr udało by się przeprowadzić to Platformę czeka los AWS.

Marcin Horała

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook