Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Myśli Polaka patrzącego na Majdan

21.02.2014

Piszę te słowa w nocy po najkrwawszym dniu Euromajdanu. Mówi się o być może nawet stu zabitych i setkach rannych. Nie sposób w takim momencie myśleć o czymkolwiek innym.

…a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych…

Patrzę na zdjęcia i nagrania z dzisiejszego dnia. Mój Boże, jakie znajome obrazki. Miasto w Środkowo-Wschodniej Europie. Flagi powiewające na tłumem. Powstańcy w kombinowanym osprzęcie biegnący do bramy. Barykada w poprzek ulicy, na niej nastolatek w za dużym hełmie opadającym na oczy. Sanitariuszki wyciągające rannego spod ostrzału.

Skojarzenia same się cisną. Nie ma chyba narodu, który powinien lepiej od nas rozumieć Majdan. Podręczniki do języka polskiego czy historii z klasy maturalnej, to poradniki jak siedząc dziś przed telewizorem rozumieć nieco więcej, niż ci co siedzą przed telewizorami tysiąc czy dwa tysiące kilometrów dalej na zachód.

Bo przecież na ulicach Kijowa dziś walczyli i ginęli ludzie dokładanie tacy jak my. Razem z nami dwa lata temu cieszyli jak głupi do sera z tandetnego Euro 2012. Pewnie jeszcze trzy miesiące temu martwili się głównie tym, że szef ich zrugał za spóźnienie albo że zalegają z ostatnią ratą za samochód. Jeszcze trzy miesiące temu zamiast zdjęć zabitych i rannych szerowali na fejsie zdjęcia kotów i rekordy w Candy Crush.

Przecież spokojnie można sobie wyobrazić scenariusz, w którym to co działo się dziś w Kijowie, dzieje się na ulicach współczesnej Warszawy. Przecież tak nadal może być za kilka lat. To powinno nas ruszać, to tak bardzo nas dotyczy. A tu tymczasem można usłyszeć czy przeczytać, że o co chodzi, że w weekend na drogach więcej ginie, że Syria, że Libia. Że absolutnie, jakie przerywanie olimpiady, przecież sportowcy nie powinni mieszać się do polityki…

…wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo…

Oczywiście wziąć trzeba poprawkę na siebie, jako człowieka zasadniczo nie całkiem normalnego. Zwykli ludzie mają swoje problemy i zawsze będą tylko nimi żyli. Kilometr od Majdanu w Kijowie jeszcze trzy dni temu chodzili na zakupy i na kawkę - to czego się spodziewać po ludziach w Warszawie, Krakowie czy Gdyni. To pewnie tylko mi jest jakoś głupio, że ot tak normalnie w drodze z autobusu do domu sobie wstępuję do warzywniaka kupić kilo kartofli – a może właśnie teraz, w tym momencie jak mi te kartofle pakują, na Chreszczatyku pada człowiek z przestrzeloną czaszką.

…Stoi to miasto jak niewidzialna zasłona łzawiącego gazu,
Twoja komora, Twój czas, Twój grób, Twój pomnik…
…więc teraz, kiedy to zdziwione chłopięce ciało
wyprężyło się na chodniku rozprute ołowiem
każdy z was może powiedzieć: exegi monumentum,
to zostanie po nas…

Ale politycy, ministrowie, generałowie – oni to powinni nie wychodzić ze sztabów. Planować, dzwonić a przede wszystkim działać, robić coś, nie wiem co do końca, ale żeby chociaż było jasno widać, że próbują, że się starają. Tymczasem raczej w pamięci mam jak pewnego dnia w styczniu na moim timeline tweet EuromajdanPR o porywanych i katowanych ludziach było tylko o dwa ekrany od tweetu polskiego europosła zachwalającego orkiestrę na balu, na którym właśnie tańcował.

… gdy naród do boju wystąpił z orężem
Panowie o czynszach radzili,
Gdy naród zawołał: „Umrzem lub zwyciężym!”
Panowie w stolicy bawili”

I jak my dobrze znamy inne obrazki: eleganckich dyplomatów mówiących o konieczności kontynowania rozmów, o przyszłotygodniowej konferencji na temat ustalenia wstępnego planu dojścia do zarysu porozumienia.

…o naszych sprzymierzeńcach za morzem wiem współczują szczerze ślą mąkę worki otuchy tłuszcz i dobre rady…

I myślę o Unii Europejskiej, organizacji pod której flagą w Kijowie ludzie oddawali życie, a która nie była w stanie zdobyć się w ich obronie dokładnie na nic. Nie tylko nie wystąpiła siłowo, nie zrobiła nawet demonstracji owej siły, nawet nie zagroziła zrobieniem takiej demonstracji, nawet nie ostrzegła o takiej groźbie – nie, to mało, nawet nie była w stanie poświęcić jakiegoś promila swojego budżetu na próbę przekupienia oprawcy.

…mógł mylić się zwiedziony chwilą
Nie był Polakiem ani Bałtem
Tylko ofiary się nie mylą
I tak rozumieć trzeba Jałtę…

I wreszcie znów myśli zataczają koło i wkurzam się na swoich rodaków, którzy tak bardzo patrzą a nie widzą, słuchają a nie słyszą, tacy mądrzy a tacy głupi. Na tych, co teraz, właśnie tego dnia, uważają za najważniejsze zrobić pikietę w sprawie ludobójstwa na Wołyniu.

…Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli…

Albo teraz, właśnie teraz, bredzą coś dalej o przesadnych rusofobicznych obsesjach, jakby nie dość im było Czeczenii i Gruzji, Litwinienki i Politkowskiej, widoku wysadzonego bloku w Pieczatnikach i czołgu strzelającego do sali pełnej dzieci w Biesłanie. No to teraz możecie sobie jeszcze do kompletu popatrzeć, wy idioci niezwykle pożyteczni, wy kretyni ochotniczy jak i etatowi, na sanitariuszkę z wielkim czerwonym krzyżem na ubraniu postrzeloną w szyję przez snajpera i mundurowego szyjącego do cywilów krótkimi seriami z kałacha.

…może kiedyś i w Niebie zakołacze do drzwi
Wojsko w ruskie mundury odziane
Będą białe anioły czarną dławić się krwią
Nader łatwo niewinnych zabijać
I zawołać na trwogę już nie będzie miał kto
Odrodziła się Wiedźma Rassija…

Obiektem mojego gniewu jest też inny sort. Tych, co to zawsze muszą wyważyć racje. Bredzą o winie leżącej po obu stronach, tudzież prawdzie co z kolej leżeć ma po środku. No bo przecież jak się do ludzi strzela z tych snajperek i kałachów to powinni grzecznie ginąć a nie próbować się odgryzać czym tam mają pod ręką – brukowcem, butelką z benzyną, wiatrówką, myśliwską flintą a czasem nawet zdobycznym pistoletem.

…cmentarze rosną maleje liczba obrońców
ale obrona trwa i będzie trwała do końca…

I na koniec myślę o nich. O tych ludziach z twarzami całymi w czerni wgryzionego dymu, z którą malowniczo kontrastuje biel bandaży. Leżących w chwili wytchnienia pokotem na podłodze czy wręcz na bruku, poowijanych w jakieś gałgany, poubieranych w jakieś kaski bhp i motocyklowe, w zbrojach z patelni i drzwiczek od szafek. O tych pięknych, wolnych ludziach.

Czytałem i oglądałem wiele ich wypowiedzi. W przewarzającej części zaskakują swoją mądrością. Nie mają złudzeń. Nie wierzą w Kliczkę, Van Rompuya, Jaceniuka, Ashton. Nie za nich i nie dla nich walczą. I nie za Unię Europejską choć jej flagi tam powiewają i też w większości (choć nie wszyscy) nie za UPA i Banderę choć i takie flagi są. Jak już za coś walczą, to za Zachód rozumiany jako marzenie o godności, jako miejsce gdzie człowiek żyje jak człowiek a nie bydło poganiane przez czynowników. Za Ukrainę będącą normalnym, europejskim, niepodległym państwem. Za syna, którego pobili berkutowcy, to przecież nie mogłem być obojętny. Za córkę, która jak nic się nie zmieni za kilka lat wyjedzie, a ja chciałbym widzieć swoje wnuki. Bo tak trzeba, bo nie mogłem inaczej.

W chwili, gdy piszę te słowa wiadomości są lekko obiecujące. Być może po dzisiejszej masakrze nastąpi erozja lojalności funkcjonariuszy reżimu. Są pierwsze symptomy. Ale może być też przeciwnie, może będziemy mieli za chwilę stan wyjątkowy i czołgi na ulicach. Nie można też wykluczyć wariantu bratniej pomocy. Również zwycięstwo teraz może za kilka lat mieć bardzo gorzki smak, jak Ukraińcy już się przekonali po pomarańczowej rewolucji. Dzisiejsi bohaterowie mogą się jutro sprzedać. Niektórzy z pozujących na bohaterów już przebierają nogami by zacząć przetarg.

…patrzymy w twarz ognia twarz głodu twarz śmierci
najgorszą ze wszystkich -  twarz zdrady…

Ale to wszystko jutro i jeszcze później. A dziś, myślę sobie, powiedzieć „wszyscy jesteśmy Ukraińcami” to bezczelnie się chwalić i uzurpować nienależny zaszczyt. Dziś na zakrwawionych ulicach Kijowa zobaczyliśmy wielki naród.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook