Jedynie prawda jest ciekawa

Moherowe społeczeństwo obywatelskie

11.06.2013

Narzekamy na bierność obywatelską Polaków, wydajemy środki na kampanie społeczne zachęcające do tej aktywności. Faktycznie z obywatelską postawą w naszym kraju nie jest najlepiej, jednak na tym tle jedna grupa jednak odstaje in plus. To te często wyśmiewane i traktowane wyższościowo moherowe berety.

Tymczasem na niemal wszystkich polach autentycznej obywatelskiej aktywności spotykamy starszych państwa w charakterystycznych ubraniach. Trochę wynika to przyczyn obiektywnych – dzieci odchowane, emerytura daje środki do skromnego życia nie absorbując czasu na ich zdobycie. Gdy już się pomoże przy wnukach zostaje reszta dnia do zagospodarowania. Ale jest też to kwestia czegoś więcej – nie wiem czy to dawne wychowanie, czy mądrość życiowa, czy jeszcze coś innego. W każdym razie to w starszym pokoleniu widać zdecydowanie większe nastawienia na zaangażowanie we wspólne sprawy.

Przykładowo w ostatnim czasie próbuję coś zmienić w skostniałych strukturach mojej spółdzielni mieszkaniowej. I gdy tak chodzę na zebrania osiedlowe czy cząstki walnego zgromadzenia członków to na sali – poza oczywiście silną ekipą władz, pracowników i ich rodzin – widzę głównie „moherowe berety” (choć akurat bez beretów, bo to czerwiec).

Gdy w kampanii wyborczej rozdaję ulotki to największe zainteresowanie i chcących słuchać odbiorców znajduję przy wyjściu z kościoła (oczywiście stoję na terenie publicznym, poza terenem kościelnym, by nie mieszać sacrum z profanum). To nawet nie chodzi o sympatie polityczne, bo te nie są tak bardzo determinowane przez fakt udziału we mszy jakby się wydawało. Raczej o ogólne podejście, że jak ktoś chce mi wręczyć materiał dotyczący spraw mojego miasta, to na niego nie warczę od razu, że jak śmie mi zakłócać błogostan swoim słowem „proszę”, tylko się interesuję o co chodzi, wyrażam swoją opinię negatywną lub pozytywną. Te sprawy mnie obchodzą.

Podobnież zawyżoną średnią wieku obserwuję na radach dzielnic, w organizacjach charytatywnych, czy w największych polskich centrach aktywności pozarządowej – parafiach. Bo mająca sensownego proboszcza parafia pączkuje szybko w kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt grup i organizacji, w znacznej mierze o charakterze innym niż czysto religijny – charytatywnych, sportowych, świetlicowych, edukacyjnych itp. Popatrzmy wreszcie na fenomen uniwersytetów trzeciego wieku.

Tak więc chociaż wielu hasła aktywności społecznej kojarzą się głównie z organizacjami ekoterrorystycznymi, squatami i klubami Krytyki Politycznej – to jedyne autentycznie masowe polskie społeczeństwo obywatelskie ma na głowie symboliczny wielki moherowy beret.

Marcin Horała

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook