Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mali krętacze

09.04.2015

Często, zwłaszcza przegrywając, mamy skłonność do demonizowania przeciwnika. Wiadomo, lepiej przegrać z geniuszem niż z ćwokiem potykającym się o własne sznurowadła.

Zjawisko występuje też czasem na polskiej prawicy, która – co by nie mówić – jakichś szczególnych sukcesów w ostatnich latach nie święciła. Nic bardziej mylnego.

Zapominamy często, że przecież aktualnej władzy jest po prostu znacznie łatwiej. Bo bez porównania łatwiej jest mając media, pieniądze, poparcie grup interesu bronić ich stanu posiadania – niż mając tych zasobów znacznie mniej lub w ogóle próbować stan posiadania oligarchów naruszyć. To, że w politycznym wyścigu jak dotąd władza była nieco szybsza nie wynika z tego, że to tacy świetni kolarze, tylko po prostu jechali z górki, podczas gdy konkurencja pod górkę i jeszcze pod wiatr.

A więc władza to nie jacyś demoniczni Machiavelli (uwaga dla młodszych – Machiavelii to taki średniowieczny Frank Underwood) tylko właśnie mali geszefciarze i krętacze.

Wychodzi to raz po raz. Ot chociażby Pan prezydent który ani nie był w stanie dla zyskania władzy zaprzestać polowań, ani nie zaprzestawszy powiedzieć: a jakże poluję, polowałem całe życie i nie widzę w tym nic złego. Ani jak powiedział, że przestał, a nie przestał stwierdzić: trudno, nie dotrzymałem słowa, przepraszam, ale w sumie to drobiazg, pomówmy o prawdziwych problemach Polaków. Nie – prezydent brnie dalej w tłumaczenia na poziomie małego Kazia, że to nie on obiecywał że przestanie tylko jego sztab, że chodzi na polowania a nie strzela tylko uczestniczy w „miłych sytuacjach”. Ja polowanie jestem w stanie zrozumieć, pewnie jest w tym jakaś pierwotna podnieta, adrenalina, instynkt łowcy czy coś w tym stylu (nie wiem, moje szczytowe osiągnięcie w dziedzinie polowań to karp zabity na święta a i to ostatni raz wiele lat temu) – ale podniecanie się samym patrzeniem na krew i śmierć zwierząt zabijanych przez innych, to już jest coś mocno niezdrowego. W sumie nie ma co się przejmować bo pewnie taka sama prawda z tym patrzeniem jak to, że Sławomirowi Nowakowi zegarek kupiła matka staruszka odkładając na niego przez pięć lat gotówkę do skarbonki. Albo że Misio Kamiński to mąż stanu zatroskany o los Polski.

Wszyscy podświadomie wydają się czekać na jakąś mega aferę, jakiś skandal, jakąś ujawnioną wielką niegodziwość, która zmiecie tą władze. Mieliśmy już ich kilka i jakoś nic. Być może więc, nawiązując do znanego bon motu, rządzący nami gang wpadnie nie dlatego, że jest gangiem, tylko dlatego że jest gangiem Olsena. Nie na jakimś wielkim przekręcie, tylko na zdarzeniu w istocie drobnym, ale tak śmiesznym i żenującym że nie da się po nim dalej święcić sukcesów w polityce. Na przykład ochrona złapie ważnego polityka na wynoszeniu srebrnych sztućców z przyjęcia albo minister zwędzi zostawiony na chwilę bez opieki portfel zagranicznego prezydenta podczas oficjalnej wizyty.

Taki koniec wydawałby się dla naszych małych krętaczy najbardziej adekwatny.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook