Jedynie prawda jest ciekawa

Lśniące miasto na wzgórzu

03.01.2013

Jest na świecie kraj gdzie każdego dnia dzieci ślubują wierność fladze, a nawet „jednemu niepodzielnemu Narodowi poddanemu Bogu”. To Stany Zjednoczone Ameryki.

Wyobraźcie sobie Państwo, że któryś z polityków proponuje, by dzieci we wszystkich szkołach rozpoczynały dzień od recytacji: „Ślubuję wierność fladze Rzeczpospolitej Polskiej; wierność republice, którą ona symbolizuje; jednemu, niepodzielnemu, Narodowi poddanemu Bogu, dającemu wolność i sprawiedliwość dla wszystkich”.

Już widzę te artykuły o odradzającym się faszyzmie, protesty dziatwy szkolnej i tak dalej. Dużo sobie wyobrażać nie trzeba, wystarczy wspomnieć co się działo gdy ministrem edukacji był Roman Giertych (o ironio, gdzieś teraz Romanie?).

A jest na świecie kraj gdzie każdego dnia dzieci ślubują wierność fladze, a nawet „jednemu niepodzielnemu Narodowi poddanemu Bogu”. To Stany Zjednoczone Ameryki.

Ostatnimi czasy modnie jest Ameryki nie lubić, a co najmniej nabijać się z Amerykanów, głupich, tłustych hamburgerożerców. Ja jednak myślę o Stanach Zjednoczonych z sympatią, jako o ostatniej nadziei Zachodu. Ostatnim silnym państwie naszego kręgu cywilizacyjnego, które – w przeciwieństwie do europejczyków – jest ciągle kulturowo „młode”. Bo europejczycy są mentalnymi starcami, którzy już wszystko przeżyli, wszystkiego spróbowali i nic im się nie chce. Chcą jeszcze tylko kupić sobie kilkadziesiąt lat spokoju oferując barbarzyńcom obywatelstwo, chleb i igrzyska. Tak właśnie kończyło się Imperium Rzymskie – nadal miało cywilizację, bogactwo i potężne na papierze legiony – ale utraciło przekonanie o własnej misji, utraciło wolę walki. Z tych samych powodów upadła monarchia francuska czy rosyjska. Nie dlatego, że hordy zrewoltowanych barbarzyńców były jakoś niepowstrzymanie silne – tylko dlatego, że obrońcy porządku przestali wierzyć w sens kiwnięcia palcem w jego obronie.

Amerykanie tymczasem nadal biorą wartości tworzące ich wspólnotę na serio. I są gotowi ponosić ofiary w imię ich obrony. W naszym kręgu cywilizacyjnym niewiele już zostało krajów, które nie przepraszają, że żyją. Izrael, być może niedługo śmiałości nabiorą Niemcy (choć z tego akurat w Polsce nie sposób się cieszyć) i USA.

Oto kontrast: po zamachu Al-Kaidy w madryckim metrze Hiszpanie potulnie wybrali rząd, który z grubsza spełnił żądania terrorystów. Po zamachu na WTC Amerykanie wciągali na każdy dostępny maszt narodową flagę, a telewizje na zmianę z obrazami katastrofy puszczały obrazy stawianej w gotowości bojowej armii i płynących w rejon Bliskiego Wschodu grup uderzeniowych floty.

Rzym upadł – w największym skrócie – dlatego że zabrakło w nim Rzymian. Ostatni współcześni Rzymianie żyją nad Potomakiem. Dopóki pozostaną choć w części wierni swojemu dziedzictwu, dopóki nadal będą mieli ambicję pozostać „lśniącym miastem na wzgórzu”, są nadzieją dla wszystkich ludzi Zachodu.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook