Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Koszmar depolityzacji samorządu

12.12.2013

Pisałem tu już kiedyś o bzdurności postulatu „odpolitycznienia” samorządów. Postulat bzdurny, ale nośny i wielu samorządach wcielany w życie. Przyjrzyjmy się nieco temu zjawisku.

Oparte jest ono o magicznym w swojej istocie przekonaniu o istnieniu jakiejś obiektywnie najlepszej i znanej specjalistom metodzie zarządzania miastem. W tym rozumieniu rządzenie jest jakąś nauką ścisłą, tyle że bardzo skomplikowaną. Najlepiej więc żeby zajmowali się nim fachowcy, oni wiedzą co trzeba robić i będą to robić byle im „politycy” nie przeszkadzali swoimi „kłótniami”.

To pokłosie takiego samego dyletancko-magicznego sposobu postrzegania świata, który każe milionom tęsknić do „rządu fachowców” tudzież popierać idiotyczne w swej istocie zdanie „wszystkie partie zamiast się kłócić powinny wspólnie pracować”.

Jeżeli takie podejście dostaje polityczny lewar – a może go dostać w wyniku zwycięstwa lokalnej partii prezydenckiej, o takiej właśnie ideologii „świetnie rządzimy, partie fuj” – zaczyna się depolityzacja samorządu. Prezydent korzystając ze wsparcia swojej prywatnej \ większość w radzie może gasić dyskusję, kosić wszystkie nie-urzędowe poprawki i projekty jako „psucie” rozwiązań przygotowanych przez „fachowców” z urzędu.

W rzeczywistości oczywiście nie ma czegoś takiego jak jedynie słuszna, obiektywnie najlepsza metoda rządzenia miastem czy gminą. Sprawność technokratyczna jest niezbędna na etapie realizacji decyzji, ale najpierw trzeba te decyzje podjąć. A tu już nie ma jedynie dobrej opcji tylko względna ocena i ważenie różnych dóbr, interesów itp. Ważenie to powinno się odbywać na forum organów przedstawicielskich, według procedur, pod kontrolą opinii publicznej i według sił rozstrzyganych w wyborach powszechnych. Zabicie publicznej debaty nie spowoduje że te wszystkie rozbieżności interesów znikną – one tylko znikną z pola widzenia.

Zamiast w świetle reflektorów będą się one ucierały w zaciszu gabinetów. Zamiast licytacji poparciem obywateli będzie licytacja na drogi dojścia i środki nacisku. W zdepolityzowanym samorządzie polityka istnieje nadal – tylko cofa się w rozwoju do epoki feudalnej. O sile przebicia nie powoduje co tam by sobie plebs chciał – tylko jak głęboką kiesę ma dany baron i jak dobry ma dostęp do ucha władcy.

Wreszcie pamiętać należy że owi mityczni predestynowani do rządzenia „fachowcy”, czyli samorządowa biurokracja, też sama w sobie jest grupą interesu. Pozostawiona z wolną ręką bez realnej kontroli politycznej oczywiście najpierw zadba o swój własny interes, a o interes publiczny co najwyżej w zakresie w którym będzie niesprzeczny z tym pierwszym.

Marcin Horała

 

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook