Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak nas tną na kasie

12.07.2012

Znaną metodą sprzedawców jest tworzenie atmosfery wyjątkowości i niepowtarzalności.

Klient, który normalnie liczy każdy grosz i ogląda zakup pod każdym kątem „W tak wyjątkowej sytuacji” nie patrzy na koszta tylko płaci, ile się od niego żąda.
Przykłady takich sytuacji znamy z życia codziennego. Weźmy choćby ślub. Wszystko co związane ze ślubem kosztuje nieraz kilkukrotnie drożej niż analogiczne produkty i usługi bez ślubnej otoczki. Spróbujcie np. pójść do kwiaciarni i poprosić o zrobienie bukietu na urodziny teściowej, która akurat lubi białe kwiaty. A potem pójdźcie do innej i poproście o podobny wielkością „bukiet ślubny”. Kilkaset złotych za pół godziny przejażdżki limuzyną? Stosunkowo prosty obiad z deserem w cenie dwieście złotych od talerza? Parę tysięcy za muzykę na żywo, której tak naprawdę nie lubimy? Na co dzień jakby ktoś nam proponował takie wydatki to byśmy go wyśmiali. Ale w „tak wyjątkowym dniu” wielu bez oporów sięga do portfeli.
Podobnie rzecz ma się z dziećmi, szczególnie takimi bardzo małymi (a raczej ich świeżo upieczonymi rodzicami). To jest cały przemysł całkowicie, albo tylko częściowo, zbędnych gadżetów (no ale przecież na bezpieczeństwie i rozwoju malucha nie możemy oszczędzać). Kawał kolorowej szmaty nagle staje się „matą edukacyjną” wartą ponad sto złotych (w ogóle trudno kupić produkt dziecięcy który by nie był „edukacyjny” czy „stymulujący rozwój”). Fotelik samochodowy musi być pancerny i zapewniać przeżycie bezpośredniego trafienia bombą atomową. Wózek – tylko markowy, w cenie za którą można już dostać jeżdżący samochód.
Nie inaczej funkcjonują miejscowości wczasowe, gdzie króluje badziew i tandeta za spore pieniądze – no bo przecież jesteśmy na wakacjach, dajmy spokój temu wiecznemu liczeniu pieniędzy. I już tu ochłap padliny za kilkanaście złotych, tam za kilkanaście złotych kawałek chińskiego plastiku wart góra złotówkę, gdzie indziej dziesięć złotych za pół litra wody pół na pół z piwem.
Tak, nic tak nie sprzyja krojeniu nas na grubą kasę jak prawdziwe lub sztucznie wytworzone wrażenie wyjątkowości i niepowtarzalności miejsca, czasu czy zdarzenia.
Dlatego pocieszmy się jeszcze dłużej z Euro.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook