Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak długo jeszcze?

08.11.2013

Pozwolę sobie na chwilę wrócić jeszcze do referendum ws. przymusu szkolnego dla 6-latków. Piszę te słowa świeżo po odrzuceniu przez Sejm wniosku o referendum. Patrząc na postawę PO i wiodących mediów w tej sprawie nie sposób opędzić się od skojarzeń z PRL-em.

Jedno to organiczne już zrośnięcie się partii „obywatelskiej” w nazwie z interesem biurokratycznej kasty III RP. Przymus posyłania 6-latków do szkół nie leży w interesie i nie jest popierany właściwie przez nikogo. Przeciw są rodzice, przeciw obarczone nowym zadaniem bez środków samorządy, przeciw większość nauczycieli (za tylko ci, dla których rozstrzygającym argumentem jest, że wpuszczenie podwójnego rocznika w system ograniczy na jakiś czas redukcję etatów w warunkach zapaści demograficznej). Ale mało tego – odrzucenie referendum nie za bardzo było też w interesie politycznym PO. Referendum dawało szansę wyjścia z twarzą z niepopularnej reformy. Że niby PO chciała dobrze, no ale trudno, jak ludzie nie chcą to nie zmuszamy. A nie, a właśnie zmuszamy! Biorąc pod uwagę, że dobrowolnie w ostatnim roku 6-latki do pierwszych klas posłało kilkanaście procent rodziców to PO właśnie zafundowała sobie coroczny dzień gniewu ok. 80% rodziców danego rocznika. W znacznej mierze młodych, wykształconych, z dużych miast (moherowe berety to najwyżej w wieku szkolnym mają wnuki). Ilu z nich, stanowiących naturalny elektorat PO i skądinąd mogących na nią zagłosować, co najmniej zostanie w domu świeżo wkurzona problemami z adaptacją szkolną ich 6-latka? Na co będą narzekać w gronie koleżanek w pracy czy na imprezie u znajomych? A większość wyborów w Polsce jest na jesieni, nie tak znów długo po 1 września…

Od interesu politycznego partii działającej w systemie demokratycznym ważniejsza okazała się mentalność warstwy rządzącej, kasty biurokratycznej, która zawsze wie lepiej. Rasy panów, której bydło na zarządzanym przez nią folwarku nie będzie dyktować, o której godzinie ma być wydojone. W tym akurat wypadku był to ideologiczny interes tego odłamka kasty, która obsiadła MEN i okolice. Owych zawodowych edukatorów-teoretyków, co zdążyli już zniszczyć średnie szkolnictwo zawodowe i techniczne, doprowadzić do całkowitego upadku znaczenia wyższego wykształcenia, zdemoralizować dzieci za pomocą gimnazjów a teraz do kompletu zabierają się do fundowania szkolnej terapii szokowej dla maluchów. W kolejce czekają oczywiście zajęcia gender w przedszkolach, bo celowe zaburzanie kształtującej się tożsamości płciowej przedszkolaków będzie pięknym ukoronowaniem dzieła.

PO zakończyła już chyba proces ewolucji i obsiadłszy wszystkie instytucje, urzędy i nawet przedsiębiorstwa państwowe w kraju stała się tym, czym była schyłkowa PZPR – związkiem zawodowym klasy panującej. Całkowicie utożsamiającym swój interes polityczny z materialnym i ideologicznym interesem biurokracji. Program partii programem narodu i te sprawy.

A druga z owych reminiscencji to kampania nienawiści rozpętana w mediach mętnego nurtu wobec inicjatorów referendum. Państwo Elbanowscy stali się Kaczyńskimi tygodnia – nienawistnikami, chcącymi zniszczyć świetlaną przyszłość budowaną z takim wysiłkiem przez władzę. Lejącymi wodę na młyn określonych kół. Kolejne deklaracje dyrektorów szkół o rzekomej kłamliwości raportu Elbanowskich (mający podobne konkluzje raport NIK taktownie przemilczano) jako żywo przypominały wypowiedzi owych włókniarek i hutników potępiających awanturnicze występki nielicznej garstki chuliganów i wichrzycieli. Zdarzyła się nawet publiczna samokrytyka jakiejś pani co podpisała wniosek o referendum, ale zrozumiała swój błąd i przeprasza za swój nieodpowiedzialny występek. O ile podobna jazda pod adresem PiS daje się jeszcze jakoś tam uzasadnić zbójeckim prawem walki politycznej, to tu mieliśmy czysty przykład obywateli organizujących społeczeństwo obywatelskie wokół konkretnego ważnego dla nich postulatu, bez żadnej afiliacji partyjnej. I szybkie sprowadzenie ich do roli zaplutych karłów reakcji.

Tu nawet pasuje przerobić jeden dowcip z czasów minionych. Co to jest dwustu posłów PO? Wola mas. A milion obywateli? Nieliczna garstka wichrzycieli.

Państwo Elbanowscy doświadczyli na własnej skórze, że „każdy prowokator, czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie!”.

Pozostaje tylko zadać niniejszym retoryczne pytanie współobywatelom: jak długo jeszcze ważniejsze dla was będzie, że Macierewicz nie jest zbyt biegły w języku angielskim i obsłudze Skype?

Zainteresował Cię artykuł Dołącz do nas na Facebooku!  


Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook