Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gdyńska plaża a sprawa polska

23.08.2013

Wydawałoby się, że to nic dziwnego, że grupa marynarzy po zejściu na ląd sobie popije i przeprowadzi z kimś dyskusję na „ręczne” argumenty (a czasem w ruch pójdzie i nóż czy „tulipan” z butelki).

Wydawałoby się, że to nic dziwnego, że dwie grupy pijanych agresywnych samców przebywające na tej samej, niewielkiej, powierzchni wywołają spięcie. Pewnie w całej Polsce co sobotę na kilku dyskotekach dochodzi do większych awantur. Tymczasem Polska – ba, świat nieomal - żyli zdarzeniem na gdyńskiej plaży przez bez mała tydzień. Szarpanina, w której znacząco poszkodowane zostały trzy czy cztery osoby, urosła do rozmiarów drugiej bitwy pod Grunwaldem. Bójka na gdyńskiej plaży okazała się tak dobra, że gdyby się nie odbyła to ktoś powinien ją wymyślić!

Przy tym ogniu każdy upiekł swoją pieczeń. Spróbujmy więc wymienić owych pieczeniarzy:

Media – koniec lata, parlamentarne wakacje, nic się nie dzieje. A tu mamy TEMAT. Kto się pobił, jak się pobił, czym się pobił i jak bolało jak bił? Mamy nagranie – zaczęli kibole, mamy nowe nagranie – zaczęli Meksykanie. Najnowsze nagranie wskazuje, że zaczęli plażowicze. Musisz to obejrzeć! Ekspert od sportu skomentuje, ekspert od bezpieczeństwa skomentuje, ekspert od komentowania skomentuje komentarze. Ale zaraz, przerywamy jest brejking nius – według niepotwierdzonych informacji kibic Parczewianki Parczew kopnął kosz na śmieci – wracamy do studia – jak państwo skomentują ten kolejny przypadek rozlewającej się po Polsce fali przemocy?

Rząd – trwała gorąca praca koncepcyjna z kim wywołać konflikt tym razem bo sondaże alarmują. Zapowiedzieć chemiczną kastrację koszących trawę pod blokiem o 6 rano? Wykryć spisek świadków Jehowy piekących mace z krwi chrześcijańskiej? (eee, no to wyjątkowo niefortunny pomysł Igorze). A tu nagle, jak na zamówienie – po co szukać nowego wroga, skoro stary tak pięknie się przypomina. Minister Sienkiewicz po gromkim „idziemy po was!”, mimo upływu kolejnych tygodni, jeszcze nie doszedł po białostockich chuliganów, ale teraz może zmienić kierunek marszu. Można znów zrobić groźną minę i rzucić kilka stanowczych męskich słów. Ciągi technologiczne, izolowanie kiboli, socjalizacja i te sprawy. Też miałem w przedszkolu takiego kolegę co to zapowiadał, że już zaraz, za chwilę, cała piaskownicę ustawi, wszystkim wleje i nie będzie miał dla nikogo litości. I tak parę lat zapowiadał, aż z tego wyrósł. Pan minister Sienkiewicz - najwyraźniej jeszcze nie.

Władze Meksyku – a skoro frajerzy za oceanem tak ładnie się podkładają, w ciemno biorą całą winę na siebie, to czemu nie skorzystać? Twardo stanąć w obronie narodowej dumy, niech nas przepraszają, niech nas przepraszają, niech na po trzykroć przepraszają. Nie wiem jak tam z notowaniami aktualnie rządzących w Meksyku, ale na pewno takie podbicie bębenka im nie zaszkodziło.

Władze lokalne – u nas natomiast zamiast narodowej dumy mamy narodowe kompleksy, które z kolej postanowiło wykorzystać prezydent Szczurek. Bo co sobie o nas za granicą pomyślą? „To jest możliwe tylko w Polsce” jak się zwykło u nas bezmyślnie powtarzać. Taaaaak wszędzie za granicą nigdy żaden marynarz w zęby w porcie nie dostał, a kibice Lazio, St. Pauli i tylu innych zespołów zajmują się głównie dyskusjami o sztuce konceptualnej tudzież toposach literackich. A u nas patrzcie co za dzicz, wstyd ach wstyd. I tak już trzy godziny po zajściu prezydent zakończył śledztwo (wyprzedzając policję o kilka długości), wydał werdykt i rzucił się do przytulania „naszych kochanych gości”. A że mistrzem budowania wizerunku jest, więc od razu owe przytulanie rozpisał na szereg iwentów – a to konfę z kapitanem na statku, a to „mecz przyjaźni” w kosza. Podobno miały być też imprezy towarzyszące – konkurs klepania kobiet po tyłkach, warsztaty jak sprawnie z butelki robić „tulipana”, przegląd najlepszych nagrań monitoringu – ale ostatecznie koncepcja się nie przyjęła.

Wydawać by się mogło że jedynymi grupami przegranych mogą być policja i kibole, ale i tu straty nie są jednoznaczne. Wobec zalewu jednostronnej propagandy pro-meksykańskiej, w której łatwo wskazać ogromne dziury i braki faktograficzne, szeptana propaganda pro-kibicowska w tym środowisku wchodzi jak w masło (wizja kiboli Ruchu Chorzów leżących na plaży jak baranki, a wstających tylko by własną piersią zasłonić polskie kobiety gwałcone masowo za pomocą noży przez meksykańską bandyterkę ma równy związek z rzeczywistością co bliźniacza, tylko odwrotna, wizja oficjalna pływających grzecznie na gumowych kaczkach Meksykan napadniętych zupełnie bez powodu przez faszystowską hordę). Następuje więc wewnętrzna integracja grupy na gruncie martyrologicznym. Męczennikom plaży gdyńskiej cześć! – będzie można gromko krzyknąć na następnym meczu.

W policji to przegrany jest tylko ów nieszczęsny zdymisjonowany zastępca komendanta miejskiego. Policja jako instytucja? Oczywiście, zgubiła zorganizowaną grupę przyjezdną (któż by nie dał się wyprowadzić w pole tak niespodziewanym manewrem jak przyjazd wcześniejszym pociągiem), owszem przez kilka godzin udawała, że jej nie ma, pomimo narastających na plaży incydentów i kolejnych zgłoszeń. Jest na to jedna rada – więcej. Więcej kasy dla policji, więcej uprawnień dla policji, niech policja się nie patyczkuje, niech pałuje i nie patrzy kogo ani czy ofiara jeszcze się rusza. Jak teraz policja znów wywoła zamieszki jakąś bezmyślną interwencją, pobije Bogu ducha winnych przypadkowych przechodniów albo coś w tym stylu to komendant będzie mógł powiedzieć: gdzie drwa rąbią tam wióry lecą, musieliśmy działać zdecydowanie, żeby nie było powtórki z Plażowej Krwawej Niedzieli.

Takie to były zabawy w one lato. Jak się w tym polskim autobusie pędzi do przepaści (finansów publicznych, demograficznej, geopolitycznej – do wyboru, do koloru), zawsze miło czas jazdy umilić jakąś zabawą.

Marcin Horala

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!  

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook