Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gdy historia dodaje gazu

29.05.2015

Przegrana Bronisława Komorowskiego – nie aż tak wysoka przecież – odmroziła scenę polityczną. Nagle niemal wszystko jest możliwe.

Wrodzona złośliwość każe mi wrzucić kamyczek do ogródka zwolenników JOW, że to nagłe odbetonowanie, odbyło się zupełnie bez zmiany systemu wyborczego.

Właściwie jedyny pewnik w jesiennych wyborach to co najmniej dobry wynik PiS. Biorąc pod uwagę niższą frekwencję w wyborach parlamentarnych, wynik procentowy Andrzeja Dudy z pierwszej tury wydaje się absolutnym minimum wyniku PiS w wyborach parlamentarnych, z dużą szansą na poprawienie.

Poza tym pewności nie ma żadnej. 

Swego czasu ukułem na własny użytek teoryjkę o zawyżonym poparciu dla Platformy Obywatelskiej. W normalnym systemie politycznym już dawno zaczęłoby jej spadać poparcie, powodując albo utratę władzy wcześniej, z poparciem jeszcze relatywnie dużym – albo poważną korektę wewnętrzną. Sukces propagandystów rządowych w przeniesieniu sporu z płaszczyzny politycznej na kulturową zamroził tę korektę. PO utrzymywało sztucznie zawyżone poparcie, gdyż poparcie dla PO nie było efektem oceny jakości jej rządów, tylko deklaracją kulturowego opowiedzenia się po stronie ludzi normalnych, nowoczesnych, zrównoważonych i europejskich. Tak jak katolik w Irlandii Północnej nigdy nie zagłosuje na partię protestancką (choćby jego partia katolicka się do cna kompromitowała) – tak samo „młodzi, wykształceni z dużych ośrodków” popierali PO w ciemno, byle pozostać nadal w tak definiowanym gronie.

Ale takie sztuczne zawyżanie poparcia przez zamrożenie go konfliktem kulturowym wytworzyło efekt uboczny. Coraz bardziej rozwierały się nożyce pomiędzy poparciem, jakie miałaby PO w normalnym sporze politycznym, a poparciem jakie miała w rzeczywistości. Narosła sytuacja, w której niewielki kamyk wystarczy do wywołania lawiny – gwałtownej korekty polegającej na zamknięciu owych nożyc. Mówiąc prościej – gdy już PO zacznie spadać, to nie będzie do korekta o kilka procent w dół tylko gwałtowna implozja.

Za wcześnie żeby orzekać, ale przegrana Komorowskiego była chyba takim kamyczkiem uruchamiającym lawinę. Dodatkowo wyjęła dwa kamienie węgielne spod konstrukcji politycznej Platformy:  że jest partią władzy i że jest anty-PiSem. Utrata władzy wyraźnie i dobitnie zajrzała w oczy, zaś sentyment anty-PiSowski wyraźnie zmalał, a co więcej PO udowodniła naocznie, że obsługuje go po prostu nieskutecznie. Że już nie jest w stanie zatrzymać PiS.

Oczywiście na jakimś-tam poziomie już same dotacje budżetowe oraz system okołobudżetowego klientelizmu zatrzymają spadek poparcia dla PO, ale jaki to jest poziom? 20, 15 a może zaledwie 10%?

Zwalnia się więc ogromna przestrzeń na scenie politycznej. Kto wejdzie w to wolne pole? Na pewno częściowo PiS z odnowionym wizerunkiem „dudzizmu”, ale też z pewnością ma tu jakieś naturalne ograniczenia. Nawet zakładając maksymalne możliwe zyski PiS pozostanie na scenie politycznej jeszcze duże wolne pole.

Powiedziałbym że jest to naturalny moment dziejowy dla renesansu polskiej lewicy, tyle że ta pechowo akurat zakończyła proces autodestrukcji. Aktualnie lewica, tak jak  PO, raczej jest w trybie zamiatania zgliszcz a nie rozpędzania się do sukcesu. PSL również cienko przędzie, oraz zarówno faktycznie jak i wizerunkowo jest zbyt związane z Platformą. 

Na razie próżnia zassała Kukiza i jego nieistniejącą partię. Na ile trwale, Bóg jeden raczy wiedzieć. Może w ten sposób powstać docelowo na długie lata drugi wobec PiS biegun układu dwupartyjnego – ale równie dobrze cała inicjatywa może się skłócić, podzielić i upaść do końca wakacji równie szybko jak powstała. 

Nie wróżyłem sukcesu tak zwanej Partii Balcerowicza, ale i ona teraz może nagle się rozdąć zassana przez polityczną próżnię. Pomimo braku jakichkolwiek atutów może się okazać że do sukcesu formacji liberalnej w najbliższych miesiącach wystarczy spełnić dwa warunki: 1. Istnieć i 2. Nie być PO.

A może – w wariancie potknięcia się ruchu Kukiza o własne nogi okaże się, że jeszcze ostatniego słowa nie powiedział Korwin? A może – jeżeli nie uda się z sukcesem zmontować Nowoczesnej.pl sama Platforma wypączkuje z siebie jakąś tratwę ratunkową?

A może jednak to sama PO jednak jakoś się pozbiera, coś tam wymyśli a zaprzyjaźnione media dopomogą i jakoś doczłapie wyborów z poparciem niewiele poniżej 30% zachowując z grubsza układ dwubiegunowy?

Zróbmy krok w tył i spójrzmy jeszcze raz na ten obraz: chaos, wielka niewiadoma, szereg trudnych do przewidzenia czynników, wielu graczy o niemożliwej do przewidzenia, dynamicznie się zmieniającej sile. Kto sobie w takiej sytuacji najlepiej poradzi? Gracz doświadczony, śmiały, zręczny z genialnym zmysłem taktycznym, dysponujący jedyną w turnieju sprawdzoną , mocną i zgraną od lat drużyną. On sam też zdaje się o tym wie, dlatego od trzech dni nie może się powstrzymać od świętowania ;)

Facebook