Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Fiasko małżeństwa Palikota z Kwaśniewskim

23.05.2014

Wszyscy ostatnio mówią o Korwinie a przecież to nie jedyny ciekawy aspekt kampanii do PE. Mi osobiście mało co sprawiło taką radość jak wspólna klęska Palikota i Kwaśniewskiego

Ugrupowanie, które miało ambicję najpierw przejąć hegemonię na lewicy, a potem dołączywszy kęs z centrum pójść po władz,ę najprawdopodobniej nie przekroczy progu. I właściwie trudno się dziwić.

Całkowitym złudzeniem było wiara w 40-50% elektorat Kwaśniewskiego. To było dawno i nieprawda.
Ten elektorat składał się z dwóch części. Mniejszej części twardych postkomunistów, emerytowanych partyjnych, milicjantów i żołnierzy ludowego wojska polskiego. Ten elektorat obecnie z przyczyn naturalnych jest znacznie mniejszy niż w latach dziewięćdziesiątych. Do tego to wyborcy zdyscyplinowani, wierni i do pewnego stopnia konserwatywni kulturowo. Mając do wyboru SLD pod wodzą Leszka Millera taki elektorat nigdy nie zagłosuje na dziwaków machających gumowymi penisami.

Druga, większa część elektoratu Kwaśniewskiego z czasów jego świetności to był po prostu generyczny elektorat obrony status quo III RP – od wielu już lat stojący murem za PO. On zagłosuje na władzę, na największą partię mogącą powstrzymać PiS, a nie na jakieś eksperymenty o wątpliwych szansach na sukces.

Co więcej ów wielki elektorat Kwaśniewskiego z lat 90-tych tenże Kwaśniewski wypracował mrówczą pracą. Tygodniami spędzonymi w drodze między studiem telewizyjnym a festynami na najgłębszej prowincji. Teraz to zupełnie inny człowiek. Teraz to on dla kampanii nie przerwie urlopu czy biznesowego spotkania ze wschodnim oligarchą. Nawet nie wstanie przed 10 rano.

Za to w wianie Kwaśniewski wniósł grono swoich kolegów o dość rozpoznawalnych nazwiskach, ale z podobnym podejściu do polityki. Tłustych (często również dosłownie) kotów, które już dawno zapomniały jak się łowi wyborcze myszy. Ludzi myślących, że za całą kampanię wystarczy wykupić bilbordy i pójść dwa razy do telewizji.

Zarazem wraz ze swoim patronem są ucieleśnieniem establishmentu, żywą demonstracją pojęcia zawodowego polityka co zawsze spada na cztery łapy i żyje na koszt podatnika jak pączek w maśle. Tym samym Palikot ostatecznie stracił (skądinąd od początku fałszywy) powab buntownika „przeciw wszystkim”. To było podstawowe źródło jego sukcesu – poparcie wyborców chcących zrobić na złość klasie politycznej. Zrobić na złość klasie politycznej popierając Kalisza i Siwca? To sprzeczność sama w sobie. Ten elektorat znalazł więc sobie nowego przedstawiciela w Korwinie a Palikotowi został już tylko twardy elektorat antyklerykalny.

Na szczęście takich „osobistych wrogów Pana Boga” mamy w Polsce 1-2%. Drugie tyle głosów mogą dać jakieś resztki osobistych psychofanów męskiego powabu Ryszarda Kalisza tudzież nienachalnej charyzmy Aleksandra Kwaśniewskiego. Za mało mąki by był z tego chleb.

Tak to już wkrótce będzie można obserwować ostateczną dekompozycję ugrupowania i marsz Palikota w polityczny niebyt. Przynieście mi popcorn.


Marcin Horała


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Facebook