Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy bohaterowie mogli być TW?

06.09.2012

Ostatni głośny przypadek gen. Ścibor-Rylskiego przypomniał o pewnym ciekawym aspekcie obrony osób podejrzewanych o współpracę z komunistycznymi tajnymi służbami.

Mianowicie często głównym motywem obrony osób, które były rejestrowane jako tajni współpracownicy bezpieki cywilnej lub wojskowej, jest przypominanie ich zasług i pozytywnych stron charakteru. Jak to – mówią obrońcy – ja nie wierzę, to niemożliwe żeby taka wspaniały człowiek, bohater czy autorytet, tak zasłużony (często również w działalności opozycyjnej) był donosicielem. Ja go znam, to mój przyjaciel, wspaniały człowiek, uczynny, pomocny, znakomity mąż/ojciec/naukowiec/działacz/żołnierz czy kto tam jeszcze.

Abstrahując od trafności tego czy innego jednostkowego przypadku – taka argumentacja jest absurdalna ze swej istoty. Przepraszam, czy tajne służby miały na swoich współpracowników werbować ludzi, których wszyscy by podejrzewali, którzy byli nielubiani, nie mieli przyjaciół, nie działali w opozycji i tak dalej? I co może jeszcze wszyscy mieli zapuścić wąsik, chodzić w czarnej pelerynie z wypisanym na czole „SB” i od czasu do czasu wybuchać demonicznym „muachachachacha”? Jaki byłby pożytek z werbowania takiej osoby?

Nie jest dobrym szpiclem ktoś kto na takiego wygląda. Służby – każde, nie tylko komunistyczne – starają się werbować właśnie ludzi cieszących się dobrą opinią, towarzyskich, wzbudzających zaufanie, zaangażowanych w działalność o której służby chcą pozyskać informację. Jak do tego o statusie bohatera czy autorytetu to tym lepiej – wówczas będą nie tylko donosić ale i wywierać wpływ, będą mieli ułatwiony dostęp do wielu osób i będą poza-wszelkimi-podejrzeniami. A ktoś kto w pewnym okresie swojego życia i w określonej sytuacji zachowywał się w sposób godny naśladowania, mógł się w innym okresie życia i w innej sytuacji zachować zgoła inaczej. Ktoś, kto nie bał się śmierci, może bać się skandalu obyczajowego. Ktoś kto był obojętny na dobra materialne, mógł się skusić na karierę naukową czy artystyczną. Nikt nie jest zaszczepiony ani immunizowany na donosicielstwo, rozstrzygać muszą dokumenty i wnikliwe badania a nie najlepsza nawet opinia.

Marcin Horała

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook