Jedynie prawda jest ciekawa

Czekając na sukces Euro

04.05.2012

Rządzący od dawna wiedzą, że aby władzę utrzymać trzeba zapewnić ludowi chleb i igrzyska. Ponieważ z chlebem ostatnio bywa słabo, im większe igrzyska tym lepiej

Czeka nas już wkrótce wielkie ogólnonarodowe święto. Tak przynajmniej próbują nam wbić do głów zjednoczone w tym dziele: wielomilionowe budżety reklamowe koncernów, media i rządzący.

Ich interesy, choć różne są w końcu zbieżne. W atmosferze igrzysk pieniędzy się nie liczy tylko cieszy się kolejnymi zgrzewkami piwa, kolejnymi paczkami chipsów – no i koniecznie trzeba do oglądania kupić nowy telewizor (oczywiście na raty albo na kredyt). Browar, koncern spożywczy, koncern elektroniczny, bank i setki innych firm staną więc na głowie byśmy wpadli w atmosferę radosnej fiesty.

Media nasprzedawały już czasu reklamowego po najdroższej cenie, muszą więc przykuć do telewizorów (i w zacznie mniejszym stopniu innych mediów) miliony widzów, aby reklamodawcy stwierdzili że to był dobry biznes i chcieli go w przyszłości powtarzać. Trwa więc operacja wielkiego nakręcania emocji: oto już, tu, za chwilę, będzie działo się coś niesamowitego, z czego nie można uronić ani minuty. Musicie, po prostu musicie, to zobaczyć!

Wreszcie rządzący od dawna wiedzą, że aby władzę utrzymać trzeba zapewnić ludowi chleb i igrzyska. Ponieważ z chlebem ostatnio bywa słabo, im większe igrzyska tym lepiej. Poza tym jakby rząd swojej działki przygotowań nie skiepścił za dużo wielkich pieczeni piecze się przy tym ogniu żeby mistrzostwa się nie odbyły. A skoro się odbędą no to jakich by przy nich nie było niedociągnięć rząd będzie mógł powiedzieć: Euro się odbyło, mamy sukces! Pewnie były jakieś tam niedociągnięcia, ale chodzi o to żeby te minusy nie przesłoniły nam plusów. My tym Euro otworzyliśmy oczy niedowiarkom, powiedzieliśmy: to jest nasze, polskie, i to nie jest nasze ostatnie słowo!

Przy okazji można po ras enty ograć polski kompleks: „co sobie o nas Zachód myśli, żeby tylko nie było wstydu”. Ktokolwiek więc będzie podważał urzędowy optymizm, będzie krytykował władzę w trakcie mistrzostw, tym samym będzie Polsce robił „wstyd” w chwili „gdy patrzą na  nas oczy całego świata”, tacy malkontenci będą „psuli nam wspólne, narodowe święto”. Na kilka tygodni kwakierstwo i lizusostwo stanie się zbiorowym patriotycznym obowiązkiem. Takie kilka tygodni immunitetu od krytyki to też dla władzy bonus nie do wzgardzenia, tym bardziej że właśnie przepycha kolanem kilka reform budzących społeczny opór – czy może być lepszy czas na ich uchwalenie? Raz że nikt nie zauważy bo będzie skupiony na oglądaniu meczy, a dwa że jak ktoś zauważy i choćby piśnie to będzie „psuł narodowe święto” i przynosił „wstyd”.

Dlatego choć w wymiarze gospodarczym (do czego chcę jeszcze wrócić, ale to temat na osobną opowieść), organizacyjnym i sportowym Euro będzie z pewnością, lub bardzo prawdopodobnie porażką – to w wymiarze socjotechnicznym szykuje się wielki sukces.

Marcin Horała

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook