Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czekając na klęskę Euro

25.05.2012

Mogę sobie schlebiać, że nie cieszyłem się z Euro zanim jeszcze stało się to modne.

Organizacja Euro ma rzekomo przynosić krajowi ogromne korzyści gospodarcze. Coraz więcej różnych raportów i opracowań wskazuje że będzie wręcz przeciwnie. Przykłady innych państw „na dorobku” organizujących niedawno wielkie imprezy sportowe – chociażby Portugalii (Euro 2004) czy Grecji (olimpiada w Atenach w 2004) nie nastrajają optymistycznie.

Bo i nie trzeba specjalistycznych analiz by zobaczyć wątpliwą opłacalność tego rodzaju przedsięwzięć – wystarczy chwila chłodnego, wolnego od emocji, namysłu.

Przede wszystkim – państwo organizujące imprezę nie dostaje np. od UEFA żadnych dodatkowych środków. Transfery zachodzą raczej w drugą stronę (formalne, nieformalne jak i jeszcze inne, o których się powszechnie mówi). I dla UEFA Euro 2012 będzie z pewnością dobrym interesem.

Na organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej Polska dysponowała tylko środkami własnymi (które i bez Euro by miała) i unijnymi (które i bez Euro mogłaby pozyskiwać). W tym drugim przypadku można założyć, że być może łatwiej je było pozyskiwać mają Euro za argument i to można zaliczyć tej imprezie na mały ekonomiczny plusik.

Bez sensu jest więc podejście – „przy okazji Euro zbudowano stadiony, drogi i inne rzeczy, które potem pozostaną i będą służyć krajowi”. Jest inaczej – z powodu Euro wydaliśmy pieniądze, które i tak byśmy mieli do wydania – tyle że w sposób zoptymalizowany pod trwającą kilka tygodni imprezę, a nie pod wieloletni rozwój kraju. Każda droga czy linia tramwajowa wybudowana na dojeździe na stadion to o jedną drogę czy linię tramwajową mniej w miejscu gdzie duży ruch jest na co dzień, a nie tylko w dniu meczu.

Osobną kategorią są stadiony, które aby spełniać wymogi imprezy musiały zostać zbudowane w gabarytach nie przystających do codziennych potrzeb (nie zapominajmy o pytaniu czy w ogóle budowa nowych stadionów dla zawodowego sportu wyczynowego to akurat to, czego Polska aktualniej najbardziej potrzebuje). Nie dość więc że sama budowa była horrendalnie droga, liczona w miliardach, to obiekty te będą jeszcze co roku produkowały trwały, liczony w milionach deficyt. Aż po kilku latach, przyzwyczaiwszy się psychicznie do tej myśli, będzie można je rozebrać (tak jak za chwilę zrobią Portugalczycy).

Korzyścią mogła być nadzwyczajna mobilizacja, dzięki której inwestycje, które miały i tak powstać, powstaną szybciej i sprawniej ze względu na zbliżającą się imprezę. Tu wypadałoby dodać jakiś ironiczny komentarz, ale z perspektywy tego, co widzimy na dwa tygodnie przed rozpoczęciem Euro, poprzednie zdanie samo w sobie ma już ładunek komiczny.

Bezpośrednie wydatki przyjeżdżających na imprezę kibiców to jakiś pyłek, drobinka, w skali gospodarki czterdziestomilionowego kraju. No i pozostaje promocja i tzw. budowanie wizerunku. Mocno ułudne we współczesnym świecie medialnym, gdzie news żyje przez 24 godziny. Z resztą tego rodzaju efekty wzajemnie się znoszą – w latach 2010-2020 na świecie odbędzie się 12 wielkich imprez sportowych (mistrzostw świata i Europy w piłce nożnej, zimowych i letnich olimpiad), kilkadziesiąt pomniejszych, kilkaset różnych innych eventów. W takim środowisku skutecznie budować wizerunek można tylko poprzez stałą, przemyślaną, obecność w świadomości światowej opinii publicznej  a nie jednorazowy fajerwerk.

Mamy więc parę drobnych lub wręcz iluzorycznych plusików i dwa minusy, jeden duży (nieracjonalny front inwestycji infrastrukturalnych) i jeden gigantyczny (miliardy utopione w zbędne obiekty i miliony corocznie wydawane na pokrywanie ich deficytów). No, ale za to co się nabawimy to nasze!

Pytanie, który gospodarz jest lepszy – ten co zainwestuje w maszyny, dokupi ziemi, inwentarza czy ziarna na zasiew – czy ten co zrobi największe wesele we wsi? Lepszy przedsiębiorca to taki co dokupi maszyn, wyśle ludzi na szkolenia, pozyska nową technologię – czy taki co sobie kupi mercedesa ze złotymi klamkami który będzie sensacją na osiedlu?

Marcin Horała

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook