Jedynie prawda jest ciekawa

Coś tu jest nie tak

20.01.2012

W polskiej debacie publicznej status zbliżony do dogmatu zyskało przeświadczenie o wyjątkowym sukcesie reformy samorządowej, a świat samorządu przedstawiany jest często jako proste przeciwieństwo ciemnego i brudnego świata polityki na szczeblu krajowym.

Oczywiście chwila namysłu i prosta logika podpowiadają że tak być nie może. Samorządowcami i politykami ogólnokrajowymi są przecież tacy sami (a często i fizycznie ci sami) ludzie, działający w tym samym kraju, w tym samym systemie prawnym, kulturze politycznej, obiegu medialnym itp.

A może to bliska społeczna kontrola powoduje, iż politycy samorządowi zachowują się lepiej od polityków krajowych? Będąc na co dzień radnym jakoś tej kontroli nie zauważam. Galeria dla widzów podczas sesji zazwyczaj świeci pustkami, a relacje lokalnych mediów z pracy organów samorządu są rzadkie i płytkie.

Jak więc jest z tą społeczną kontrolą? Przyjrzyjmy się kilku przypadkom:

Czesław Małkowski, prezydent Olsztyna od 2001 roku. W 2008 roku został zatrzymany przez policję w związku z doniesieniem pokrzywdzonych urzędniczek, wobec których miał dopuścić się molestowania seksualnego a nawet gwałtu. Przez kilka miesięcy tymczasowo aresztowany w związku ze sprawą. Ostatecznie prokuratura postawiła mu zarzut gwałtu, usiłowania gwałtu oraz uporczywego naruszania praw pracowniczych. W referendum, przy frekwencji zaledwie 32% został usunięty ze stanowiska, jednakże aż 42% głosujących poparło jego pozostanie. W trakcie toczenia się postępowania prokuratorskiego ponownie kandydował na urząd prezydenta w 2010 roku. Wszedł do drugiej tury, którą przegrał, uzyskując jednak poparcie niemal 47% olsztynian. W tych samych wyborach uzyskał mandat radnego miasta.

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu od 1998 roku. W 2008 przedsiębiorca i były sojusznik polityczny Karnowskiego Sławomir Julke oskarżył go o żądanie korzyści majątkowej w zamian za wydanie zgody na nadbudowę kamienicy. Nagranie rozmowy zostało upublicznione. Prokuratura prowadząca postępowanie w tej sprawie wnioskowała o tymczasowe aresztowanie, do którego to wniosku sąd się nie przychylił. Liczba przestępstw, o których popełnienie podejrzany był prezydent Karnowski początkowo wzrosła do ośmiu. Po kolejnych decyzjach prokuratury i sądu, odwołaniach itp. obecnie przeciwko Jackowi Karnowskiemu postawione są cztery zarzuty w sprawie przestępstw urzędniczych i korupcyjnych. W 2009 roku w referendum 62% głosujących opowiedziało się za pozostawieniem Jacka Karnowskiego na urzędzie prezydenta. W 2010 roku uzyskał reelekcję, zdobywając w drugiej turze 51,5% głosów.

Tadeusz Jędrzejczak, prezydent Gorzowa Wielkopolskiego od 1998 roku. W październiku 2004 zatrzymany przez ABW a następnie tymczasowo aresztowany na kilka miesięcy w związku z podejrzeniem o udział w nieprawidłowościach przy prowadzeniu miejskich inwestycji. W trakcie przebywania w areszcie nie zrezygnował z funkcji prezydenta. W maju 2007 prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie obejmującej siedemnaście osób, w tym prezydenta Jędrzejczaka, jego byłego zastępcę, byłego szefa wydziału inwestycji UM Gorzów, szefów firm budowlanych i firm zajmujących się nadzorem inwestorskim. W akcie oskarżenia pojawiły się zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy, ustawiania przetargów i innych przestępstw popełnionych w związku z wieloma gorzowskimi inwestycjami. W lipcu 2011 roku sąd I instancji skazał Tadeusza Jędrzejczaka na 6 lat pozbawienia wolności. Od momentu aresztowania prezydenta Jędrzejczaka w Gorzowie odbyło: się referendum w sprawie odwołania go z urzędu (nieprawomocne ze względu na niską frekwencję); wybory samorządowe w 2006 roku, które wygrał w pierwszej turze zdobywając 50,6% poparcia; wyboru samorządowe w 2010 roku, które wygrał w pierwszej turze zdobywając 57,75% głosów.

Żebyśmy dobrze się rozumieli: abstrahuję to od kwestii prawdziwości lub nie stawianych zarzutów a każdy z przywoływanych przypadków należy traktować osobno. To co je łączy to fakt bardzo poważnych podejrzeń wobec lokalnego polityka. Podejrzeń, które w dojrzałych demokracjach powodują automatycznie całkowite wykluczenie z aktywności publicznej (lub przynajmniej na wiele, wiele lat do czasu całkowitego wyjaśnienia). Tymczasem u nas sami podejrzani (a w jednym przypadku – już skazany w pierwszej instancji) nie poczuwają się do moralnego obowiązku wycofania z lokalnej polityki – a bardzo dużym, często większościowym, grupom wyborców to zdaje się w ogóle nie przeszkadzać.

Ktoś chciałby jeszcze coś powiedzieć na temat bliskiej społecznej kontroli w samorządach wymuszającej wysokie standardy?

Coś tu po prostu jest mocno nie tak. Z kondycją lokalnych mediów, z systemem politycznym na poziomie samorządów, z polskim społeczeństwem obywatelskim. A najpewniej z wszystkimi z powyższych.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook