Jedynie prawda jest ciekawa

Ballada o misiu i innych misiach

21.03.2014

Michał Kamiński zwany przez wszystkich Misiem postanowił rzutem na taśmę zawalczyć o tytuł największego oportunisty polskiej polityki. A konkurencja jest naprawdę mocna. Dokonajmy krótkiego przeglądu.

Radosław Sikorski swoimi retorycznymi popisami tak mocno wpisał się w wizerunek Platformy Obywatelskiej, że łatwo zapomnieć o jego wcześniejszej historii. A był przecież wiceministrem w rządzie Olszewskiego, senatorem wybieranym z poparciem PiS, ministrem w rządzie PiS, człowiekiem roku „Gazety Polskiej” i w ogóle uchodził za zajadłego prawicowca i antykomunistę. Czy szczery był wtedy, czy szczery jest dzisiaj czy przeszedł autentyczną przemianę czy może ma to wszystko gdzieś i dba tylko o własne ego (a jest o co dbać) to każdy może się domyślać. Na potrzeby procesowe powiedzmy, że i ja nie wiem i mogę się tylko domyślać.

Co każe nam przypomnieć o wolcie z naprawdę zamierzchłych czasów – Bronisława Komorowskiego. Antykomunisty tak twardego, że nawet kontestował okrągły stół. Wkrótce potem jednak obstawił już trafniej i w tym swoim obstawianiu od ponad 20 lat pozostaje konsekwentny do bulu, do głosowania przeciw rozwiązaniu WSI czy obsadzeniu swojej kancelarii opcją prorosyjską tajną, jawną i dwupłciową. Tu też czy mieliśmy do czynienia z maską, z zadaniem zleconym, czy z rzeczywistą głęboką przemianą pozostawmy bez rozstrzygnięcia. Konstytucyjnych organów władzy RP pomawiać nielzja.

Wróćmy do czasów nam bliższych by wspomnieć Bartosza Arłukowicza, dość bystrego i dociekliwego śledczego z komisji hazardowej, trafnie w niej punktującego rządy PO. Tu na uwagę zasługuje wyjątkowo niska cena – stworzonego specjalnie dla niego fikcyjnego stanowiska ministerialnego. Ponieważ zarobek to porównywalny z zarobkami posła, którym już i tak wszak był wychodzi na to że sprzedał się za sekretarkę i samochód służbowy. Polityk z głębokiej przeceny.

No i największa gwiazda tych zawodów – Joanna Kluzik-Rostkowska. Kobieta która w przeciągu roku (i bez zmiany garsonki) zdążyła być i szefową sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego i obściskiwaną przez Tuska jedynką na liście PO. Po drodze zdążyła jeszcze w kilka miesięcy wyprowadzić w polityczne maliny grono najbliższych przyjaciół i współpracowników, by ich następnie tam zostawić na pewną śmierć. To coś jak dowódca, który poderwał oddział z okopów w samobójczym ataku na karabiny maszynowe - po to by zaraz schować się do  jakiejś dziury i spokojnie oglądać z tyłów jak ludzie, którzy poszli za nim, są masakrowani.

Jak w tej konkurencji uplasować naszego misia oportunistę? Zasadniczo kluzica wydaje się zawodniczką nie do pobicia. Dzielny miś jednak parę lat pohamletyzował zanim uznał, mówiąc słowami poety: co nam hańba gdy talary mają lepszy kurs od wiary. I nikogo poza sobą w maliny nie prowadzi. To, co pozwala mu się włączyć do walki w ścisłej czołówce, to pewien rys osobisty. Mianowicie przez wiele lat w polityce nasz misiu zawdzięczał niemal wszystko śp. Lechowi Kaczyńskiemu. Pamiętamy wszyscy jak po jego śmierci lał krokodyle łzy na żywo w telewizji. A właśnie zupełnie oficjalnie i bez żenady przyłącza się do drużyny, najdelikatniej mówiąc śp. prezydenta nie darzącej szacunkiem, czy nie znanej z przesadnej dbałości o bezpieczeństwo głowy państwa, co skończyło się jak się skończyło.

Tak, że nasz miś niewątpliwie walczy na czele peletonu. Choć konkurencja mocna, zasygnalizowałem tu tylko kilka przypadków a przecież jest tylu innych – choćby zetafon Marcinkiewicz plujący na zlecenie na człowieka, któremu zawdzięczał karierę od prowincjonalnego posła do premiera (drogę od premiera do zera przebiegł już na własne życzenie). Choćby adwokat Roman zakumplowany już nawet z mediami  według jego wcześniejszej definicji zaledwie „polskojęzycznymi”. I tak dalej i tak dalej. Także nasz Miś nie może spocząć na laurach.

Marcin Horała

PS. A czy nie było przejść również w drugą stronę? Oczywiście, że były, ale po pierwsze mniej liczne a po drugie jednak to trochę inna kategoria: przejście do obozu generalnie w przekroju historii III RP odsuniętego od władzy, stanowisk i ośrodków rozdawnictwa prestiżu. Droga w kierunku przeciwnym zasługuje chyba na nieco surowszą ocenę.

Autor bloga

horała

Marcin Horała

Prawnik, politolog, radny miasta Gdyni

Najczęściej czytane na blogu

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook