Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ach, ta okropna „klasa polityczna”

20.12.2013

Jedną z oznak, że system władzy się sypie jest narzekanie na „klasę polityczną” czy „polityków” jako takich.

Oczywiście ten wątek obecny jest w dyskursie publicznym stale. Chociażby w propagandzie nowych lub marginalnych ruchów politycznych, dla których ustawienie się w pozycji jedynej kontry dla całej reszty sceny politycznej jawi się jako szansa wyjścia z… hmmm, powiedzmy że malin.

Natomiast przychodzi taki moment, że tego rodzaju narracja popularyzuje się mainstreamie. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy tezy o wysokiej jakości władzy po prostu nijak nie daje się obronić. Tak działo się za rządów schyłkowego SLD i tak zaczyna się dziać teraz. Jaka jest wtedy ostatnia linia obrony systemu – rozrzedzić odpowiedzialność i skierować gniew ludu na wszystkich polityków jako takich. Na zasadzie, że dobra, może i jesteśmy beznadziejni – ale ci, co chcą nas zastąpić są nie lepsi.

Dla człowieka próbującego trzeźwo myśleć przybiera to czasem formę groteskową. Gdy na przykład największa afera w historii III RP, w której skalę przekrętów liczy się w miliardach szybko odchodzi w zapomnienie by zrobić miejsce dla afery polegającej na tym że jeden poseł opozycji chamsko się zachował po pijanemu na prywatnej imprezie. Ot – symetria. Wprawdzie zadłużyliśmy kraj po uszy, przejedliśmy zasoby, zaprzepaściliśmy długofalowe interesy Polski,  zmarnowaliśmy kapitał ludzki całego pokolenia wypchniętego za granicę i na margines życia społeczno-gospodarczego – ale to pikuś, w porównaniu z tym, że inny poseł opozycji nie zapłacił na czas 2% podatku od czynności cywilnoprawnej. Ach ci politycy, ach ta klasa polityczna, no beznadziejna. Najlepiej, drodzy słuchacze, w ogóle się tą polityką nie interesujcie.

W kolejnym etapie pojawić się może jakiś zbawca na białym koniu, jakiś „apolityczny” autorytet który tych wszystkich przebrzydłych polityków pogoni – w poprzednim cyklu w pewnym momencie miał kimś takim być Cimoszewicz. Sprawa zbyt grubymi nićmi szyta, no i część ministerstwa spraw wiadomych już się przewerbowała na nowy układ i zbawcę odstrzeliła prostą prowokacją. Kto będzie apolitycznym autorytetem tym razem to jeszcze zobaczymy. Tusk jest mocnym zawodnikiem więc jeszcze można liczyć że jakoś sobie poradzi. Jak nie to w odwodzie autorytetów ci u nas dostatek.

A tym co dumnie deklarują że polityką się „brzydzą” i trzymają „jak najdalej” mówię prosto – frajerzy jesteście i tyle. Nawet jeżeli wszyscy politycy są źli, to trzeba być idiotą żeby nie widzieć, że czysta logika i rachunek prawdopodobieństwa przesądzają, że nie mogą być oni źli w równym stopniu. I jak istotne jest żeby chociaż tych stosunkowo bardzo złych u władzy zastąpili ci stosunkowo mniej źli. Deklarując trzymanie się z dala od polityki jesteście jak ciężko chory, który dumnie oświadcza, że brzydzi się medycyną i zamierza trzymać się od niej z daleka. Bakterie, wirusy i inne pasożyty właśnie taką postawę chcą w nas wyrobić.

Marcin Horała

Facebook