Jedynie prawda jest ciekawa

Żydzi tacy sami jak my – próbując zrozumieć

11.10.2015

Niedawno trafiłem na fragment książki „Ten jest z ojczyzny mojej” – Polacy o pomocy Żydom 1939-1945”, którego autorami są Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna. Jest tam fragment poświęcony moim dziadkom i śmierci ich rodziny za przechowywanie Żydów w swoim gospodarstwie na kielecczyźnie.

„W Wierzbicy, gm. Kozłów (powiat miechowski, woj. świętokrzyskie) 29 stycznia 1943 r. wystrzelali Niemcy 3 rodziny, łącznie 15 osób (…): Piotra Książka, lat 50, Julię Książek, lat 40, Jana, lat 21, Zygmunta, lat 18. Z jakiej przyczyny dokonali hitlerowcy takiej masakry? Ponieważ Żydzi ukrywali się u tych rodzin. Prześladowani Żydzi kryli się w lasach, w zagrodach chłopskich. W listopadzie 1942 roku, gdy zaczęły się chłody, rodzice Bronisława Kucharskiego postanowili przyjąć do siebie na przezimowanie rodzinę Wandersmanów, z ich zięciem, Naftulem. Pochodzili oni z tej samej wsi. (…) W styczniu 1943 r. zięć Wandersmanów, Naftul, nie wytrzymał nerwowo i wyszedł na wieś. Nieszczęśliwie natknął się na obławę zrobioną przez niemieckich żandarmów. Został schwytany. (…) 29 stycznia był dniem tragedii wsi Wierzbica. Było to w piątek rano. Żandarmi przyjechali dużą grupą ze schwytanym Naftulem. Ten poprowadził ich najpierw do zagrody Książków. Znaleziono tam ukrytych w słomie dwóch Żydów. Rozstrzelano ich na miejscu wraz z całą rodziną Książków. Następną ofiarą był Nowak. Rozstrzelano go wraz z 5-letnią córeczką i wyciągniętym z kryjówki w stajni Żydem. Później żandarmi z gromadą spędzonych siłą mieszkańców Wierzbicy otoczyli chałupkę Kucharskich (tam zabito sześć osób)”.

Było to o tyle dla mnie zaskoczeniem, gdyż nie wiedziałem, iż do śmierci dziadków, wujków doszło za sprawą jednego z ukrywających się Żydów. Do tej pory miałem wiedzę, że zdrajcą był polski tzw. granatowy policjant, który pod koniec wojny został rozstrzelany wyrokiem polskiego państwa podziemnego na Lubelszczyźnie.

 

Ojciec, żołnierz - obrońca Kępy Oksywskiej k. Gdyni w 1939 roku, kiedy wrócił po wojnie z oflagu jenieckiego (po ucieczce osadzony w obozie koncentracyjnym), szukał śladów zbrodni. Być może dlatego w domu szanowaliśmy formacje niepodległościowe, także tych z nich, którzy po wojnie stali się Żołnierzami Wyklętymi.

Sam nie osądzam owego żydowskiego uciekiniera Naftula. Trudno oczekiwać heroizmu od wszystkich, tym bardziej osób zaszczutych, zepchniętych na margines. Oczekuję jednak, tym bardziej po tym doświadczeniu rodzinnym, jakiejś sprawiedliwości ocen szczególnie w odniesieniu do II wojny światowej. A proces zacierania, relatywizacji, szczególnie doświadczenia Polski, jako miejsca i jako zbrodni na ludziach, dzieje się od dłuższego czasu.

 

Spróbuję szerzej podjąć ten temat. Jestem to winny ojcu, rozstrzelanym dziadkom i wujkom. Trudne są polskie losy. Ale może dlatego też tak frapujące…

 

Wojciech Książek

 

Ps. Jak niedawno w tygodniku „Do Rzeczy” (26/2015) pisał Szewach Weiss, b. ambasador Izraela w Polsce, przed wojną na świecie żyło około 18 mln Żydów, w tym 5 mln znało język polski.  Obecnie dominuje język angielski, odnowiony język hebrajski (kiedyś był to jidysz). Do Izraela w ciągu ostatnich 30 lat przybyło 1,5 mln mówiących po rosyjsku. Mniej słyszy się mówiących po polsku. Zwraca uwagę, że jest w nich pewien uraz. W moim przekonaniu jakimś perfidnym planem agresora niemieckiego było usytuowanie głównych obozów koncentracyjnych, gett miejskich w Polsce. Ta ziemia spłynęła krwią, śmiercią, męczeństwem, utratą bliskich... (łącznie podczas w II wojny światowej zginęło 6 milionów mieszkańców Polski, w tym 3 miliony Żydów). Stąd te straszne skojarzenia, ból, jakaś chęć wyparcia ze świadomości. Ale przecież to nie Polacy byli temu winni. To tu przecież Żydzi – wygnańcy znajdowali przez wieki, może nie usłane różami, ale swe zastępcze miejsce na ziemi. A co dzisiaj, my, Polacy, czasami słyszymy?

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook