Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wyniki PISA, czyli WOJNA UMYSŁÓW

17.07.2012

W swoich tekstach często powtarzam o znaczeniu strategii państwa, o uznaniu (nie werbalnym, a konkretnych decyzjach faktycznych) edukacji jako ważnej podstawy funkcjonowania państwa.

Nawiązuje do tego redaktor Marek Magierowski („Uważam Rze” – 28/2012) przedstawiając wnioski z ostatnich badań PISA.
PISA to skrót nazwy Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (Programme for International Student Assessment) - koordynowanego przez OECD. W ramach programu bada się umiejętności i wiedzę ważną z perspektywy wyzwań, przed jakimi 15-latkowie staną w swym dorosłym życiu. W badaniu wyróżnia się trzy podstawowe dziedziny: czytanie ze zrozumieniem (ang. reading literacy), matematyka (mathematical literacy) i rozumowanie w naukach przyrodniczych (scientific literacy). Badanie realizowane jest co trzy lata (ostatnie wyniki znamy z 2009 roku). Pomiar umiejętności opiera się na pytaniach wielokrotnego wyboru i pytaniach otwartych, wymagających skonstruowania przez ucznia własnych odpowiedzi.
Prym wiodą kraje azjatyckie: Korea Południowa, Japonia, Singapur, ale wysoko jest też Finlandia. Natomiast najwyżej sytuuje się Szanghaj, to jednak tylko wybrana część Chin. W pogoni za wynikami, między innymi w Chinach ogranicza się wszystkie przedmioty poza matematyką, fizyką, biologią, językiem angielskim. Z kolei w Korei Płd. rząd zakazał prowadzenia korepetycji po godzinie 22! (łącznie z nasyłaniem policyjnych patroli). Taki jest wyścig do wiedzy, owej wojny umysłów.
Zauważa się różne podejście do nauczania: w Ameryce ważny jest talent, w Europie stosunkowo ważne znaczenie dogrywa pochodzenie, natomiast w Azji: ciężka praca (nauczanie pamięciowe, duża ilość testów, konfucjańska dyscyplina – posłuch mistrzowi). Autor zwraca uwagę na model fiński, którym interesują się i inne kraje Europy, i USA. Kładzie się tam wielki nacisk na profesjonalizm nauczycieli, począwszy od precyzyjnego systemu pedagogicznych studiów wyższych. Nauczyciele mają dużą niezależność programową, czy w ocenieniu. Ba, to oni wybierają dyrektora danej szkoły. Model fiński to tylko jeden egzamin państwowy – na koniec liceum, czyli „nie ma nauki pod testy”, nie przykłada się większej roli do współzawodnictwa, mniej jest zadań domowych.
Jak ważne są to zagadnienia, pokazują wypowiedzi prezydenta Barracka Obamy, który wyrażał wielokrotnie obawy, że Ameryka może stracić pozycję lidera w rozwoju cywilizacyjnym, gdyby przegrała na polu nauki i edukacji. A jest się czym frasować, bo Amerykanie uzyskali odpowiednio: 30, 23 i 17 miejsce (Polacy są już wyżej: 25, 19 i 15 miejsce).
Oczywiście nie można powiedzieć nam, Polakom: drżyj Ameryko. Bo do czołówki też mamy wciąż dosyć daleko, ale w Europie jesteśmy już łącznie około siódmego miejsca. Właśnie ta tendencja wzrostowa wyraźna w stosunku do roku 2000 wydaje się najbardziej optymistyczna.
Widać też, że dalej polscy piętnastolatkowie wykazują się większymi umiejętnościami jeżeli chodzi o czytanie, analizę tekstów ze zrozumieniem. Gorzej wypada matematyka. Należy żałować, że w 2002 roku, rząd SLD-PSL w takim pośpiechu odwoływał obowiązek zdawania matury z matematyki. Bylibyśmy i tu dobrych kilka lat do przodu. Jak zmienia ten przedmiot wybory uczniów, pokazuje obecny boom na uczelnie techniczne. Maturzyści przekonali się, że nie taki diabeł straszny, stąd i wybór zawodów, które nie będą generowały kadr… bezrobotnych magistrów.
Trzeci wniosek to zdecydowane zmniejszenie grupy uczniów osiągających najniższe wyniki, która zmalała z jednej czwartej do jednej dziesiątej. Podniesienie dolnego poziomu cieszy, natomiast nie zwiększa się grupa osiągająca najwyższy poziom badania. Czyli wynika z tego zadanie, aby dbać także o ofertę, rozwój uczniów szczególnie zdolnych, tych, którzy stanowią później siłę napędową rozwoju.
Można więc uogólnić, że oto zaczyna działać, trochę odłożony w czasie efekt zmian z przełomu wieków. Efekt, jak przewidywaliśmy, nieuchronny. Pokazuje, że wdrożenie od 1999 roku trójstopniowego ustroju szkolnego, akcent na tzw. silne gimnazjum, zaczyna procentować (do tematu gimnazjów wrócę, bo wywołuje szereg kontrowersji). Dopiero teraz tak naprawdę powinno się dokonać głębszej analizy wiedzy absolwentów zreformowanych szkół, ich dalszych życiowo-edukacyjnych wyborów. Nie zaś fundować szkole i pracującym w nich ludziom, czasami w takim pośpiechu i natłoku, kolejne zmiany. 

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook