Jedynie prawda jest ciekawa

Wychowawcze przesłanie Jana Pawła II – cz. II

20.03.2015

W poprzednim odcinku pisałem o edukacyjnym credo zmarłego dziesięć lat temu Jana Pawła II. Kończyłem nawiązaniem do wyzwań, które mieli przed sobą obrońcy Westerplatte.

Wydaje się, że chyba najważniejsze przesłanie – drogowskaz edukacyjny został przekazany przez Ojca świętego Jana Pawła II podczas spotkania i przemówienia do młodzieży na Westerplatte 12 czerwca 1987 roku. Powiedział wówczas między innymi: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba „utrzymać” i „obronić”, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić – dla siebie i dla innych”.

Nie znam ważniejszych i mocniejszych słów. Być może dlatego, że jestem Polakiem, znam dramatyczny wysiłek obrońców tego przyczółka Rzeczpospolitej w 1939 roku. Niezwyczajny jest ten apel do młodych ludzi, ale przecież także ludzi w ogóle, aby brali odpowiedzialność za swe życie. Budowali je na wartościach, które trzeba też czasami bronić. Być świadkiem wartości… To nie jest łatwe obecnie, gdy kontury świata ulegają coraz większemu zamazywaniu, rozmyciu. Liczy się coraz bardziej takie hedonistyczne „mieć”. „Być” jest w defensywie – przynajmniej w obecnej cywilizacji europejskiej.

 

x.

Drugi cytat, przesłanie, które jest w moim odczuciu ważnym kierunkowskazem – szczególnie dla rodziców, ale i wychowawców szkolnych zawiera się w wypowiedzianym kiedyś pouczeniu JPII, że „dzieci należy rozpieszczać, ale nie rozpuszczać”. To nie jest tylko subtelna gra słów. Zawiera się w im niezwykle ważny apel, aby kochając dzieci, młodzież stawiać jej zarazem wymagania. Jasne, czytelne, jak oceny szkolne, ale bez niesprawiedliwego wyróżniania kogokolwiek. Młodzi ludzie są znakomitymi obserwatorami i mają też swe poczucie godności. Kochać, ale i wymagać, jakie to proste a zarazem trudne w realizacji współcześnie…

 

x.

W nauczaniu JPII niezwykle ważną rolę odgrywało otwarcie na modlitwę i na doświadczenie przyrody-natury. Właściwie jedno warunkuje drugie – i odwrotnie. Modlitwa jest szukaniem spotkania z Duchem Świętym. Ktoś kiedyś wspominał, że w trakcie jakiejś konferencji zastał Jana Pawła II modlącego się… w niedużym pomieszczeniu na narzędzia i szczotki. Tam szukał ciszy i skupienia, chyba też ucieczki przed kamerami, które często odbierają tajemnicę stanom medytacji.

Ileż jest zdjęć Ojca Świętego zapatrzonego w fale morza, nad strumieniami, spoglądającego ze szczytów gór. W takich sytuacjach i stanach człowiek bardziej otwiera się na pytania metafizyczne, dotyczące swego miejsca we wszechświecie.

JPII miał charyzmę, ale też był prorokiem. To już podczas jego pierwszej wizyty w Meksyku powiedział twarde słowa pod adresem przedstawicieli tzw. teologii wyzwolenia. Nie głaskał też tylko, gdy podczas spotkań z młodzieżą mówił, że ważniejsza od użycia jest miłość. Prorok nie płynie z prądem, ma odwagę mówić rzeczy niepopularne, ale dla niego prawdziwe. To też lekcja do „Solidarności”, aby w naszych działaniach widzieć jak najwięcej problemów człowieka, a mniej troszczyć się o stronnictwa polityczne.

 

x.

Można uogólnić, że według JPII, nauczyciel powinien być przede wszystkim wychowawcą – mistrzem i przewodnikiem po świecie wartości. W swoim kontakcie z uczniem, powinien starać się budować autorytet przez osobisty przykład, a więc bycie sobą, a także nie uciekać od stawiania jasnych wymagań. Nauczyciel nie powinien uciekać od osadzenia nauczania w historii, życiu danego narodu, także konkretnej przestrzeni regionalnej. I wreszcie dobry nauczyciel musi umieć dotrzeć do wszystkich (mówić także do uczniów z przysłowiowego 20 rzędu).

Myślę, że wielu z nas doświadczyło wrażania w trakcie pielgrzymek, stojąc w jakimś tam sektorze, że JP II jest blisko, że mówi też do nas, skupia uwagę także tych z dalszych miejsc. To wielki dar (miała coś takiego śp. minister Anna Radziwiłł). Podobnie jak umiejętność panowania nad zgromadzeniami, operowanie głosem. Na pewno przydało mu się doświadczenie aktorskie z czasu II wojny światowej. Głos, dla księdza, ale też nauczyciela, wojskowego, to niezwykle ważne narzędzie pracy, bo nie powiedzieć - oręż (podobnie dźwięczny, silny zachowuje ks. abp Tadeusz Gocłowski).

Dobry nauczyciel jest też skromny, otwarty – jest sobą. Nie boi się przyznać do błędu, jak w pierwszych chwilach po wyborze na Papieża, gdy mówi, „jeżeli popełnię błąd, poprawcie mnie”. „Przybyłem z dalekiego kraju:, dodaje.

 

x.

JPII był otwarty na młodych, na dzieci. Stąd tak do niego lgnęły, stąd mowa dzisiaj o pokoleniu JPII. Widział w nich nadzieję, ale sam też ją niósł dla nich. Młodzi ludzie wyczuwają ludzi autentycznych, prawdziwych, bez pęknięć wewnętrznych, którzy nie boją się ludzkich odruchów, jak jego kołysanie się na fotelu w takt muzyki. Stąd ta wymiana energii podczas różnych spotkań. 

            Przypominał, abyśmy otwierali drzwi na nauczanie chrystusowe. Był nauczycielem w najlepszym tego słowa znaczeniu Nie pouczał, raczej delikatnie wskazywał drogę i prowadził przez własny przykład. Dlatego starał się szanować swoje korzenie, także te związane z „małymi ojczyznami”. Ile razy widzieliśmy go na zdjęciach ubierającego jakiś fragment stroju regionalnego, szczególnie różne nakrycia głowy. Radują go tańce w Afryce, modlitwy Inków w Meksyku, już nie mówiąc o góralskich ciupagach. Zdaje się mówić, że Bóg jest wszędzie, tylko trzeba chcieć go widzieć.

 

x

JPII kilka razy, podczas pielgrzymek do Polski wypowiadał słowa: „Tu jest moja ojczyzna”. To brzmiało i jak wyznanie swej miłości, ale też dawało prawo do zgłaszania uwag, napomnień. Polska była wciąż obecna w jego pontyfikacie. Czasami mówimy, że jesteśmy jakimś zaściankiem Europy. Nie, dla JPII bycie Polakiem to był powód do dumy i duchowej siły. Nosił ją w sobie.

Jego zakorzenienie w historii, pamięci, jest także lekcją dla nas. Wielką tym bardziej, że mamy poczucie, iż JPII obalił różne mury. Po czasie odpowiedział na słynne pytanie Stalina, ile papież ma dywizji? Tych duchowych – wiele. Myśmy się policzyli na Placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 roku, na gdańskiej Zaspie w 1987 roku. JPII przywracał poczucie godności, zdawał się za „Panem Cogito” Zbigniewa Herberta przypominać, abyśmy starali się przyjmować postawę wyprostowaną.

Może przez ten rodowód, JPII miał takie wyczulenie na krzywdę ludzką, zrozumienie dla istoty człowieczeństwa. Był ucieleśnieniem doli człowieczej. Zdawał się mówić, że wie, iż każdy jest ECCE HOMO. Także ten chory, biedny, okłamywany przez różne ideologie. Uwznioślił nawet proces starzenia się, umierania. Czuł znaczenie mediów, kamer. Pozwolił im wejść w jego świat. Ale tym samym skierował uwagę na osoby starsze, często na naszych rodziców, dziadków. Tak naprawdę przez niego zacząłem inaczej widzieć cierpienie, chorobę, oczekiwania starszej już Matki. I do dziś patrzę na nią jego oczami, silnej wspieram dzięki niemu. Cóż więcej dodać…

 

x.

Dużo myśli towarzyszyło znamiennemu przejściu od wezwania: „Nie ma wolności bez Solidarności” do „Nie ma Solidarności bez miłości”. Co ciekawe, oba z tych wielkich przesłań padły podczas pielgrzymek w Trójmieście – podczas Mszy na Zaspie w 1987 roku i w Sopocie, w 1999 roku. JPII, chyba z uwagi na swe polskie doświadczenia – wojny, powojennej sowietyzacji podkreślał znaczenie wolności człowieka, znaczenia jego zakorzenienia w ojczyźnie, a więc i patriotyzmie. Znamienne było przejście, jak Polska w latach osiemdziesiątych, od zadań bardziej ogólnych, narodowych, społecznych do tych osobistych, wewnętrznych, których zwieńczeniem jest, a przynajmniej powinna, dojrzała MIŁOSĆ. Jakie to proste, a zarazem trudne…

 

x.

Papież był człowiekiem DIALOGU, szukał porozumienia między religiami, sposobu dokonania rachunku sumienia przez sam Kościół Katolicki, który najpełniej dokonał się w roku jubileuszu 2000 roku. Kwintesencją tych działań było spotkanie przedstawicieli różnych religii w Asyżu.

Jego mądrość i odwaga zderzała się i w tej sferze ze złożonością  rzeczywistości, jak różne kościoły i religie odeszły od troski przede wszystkim o duchowy wymiar człowieka. Bo przecież ileż aktów przemocy, terroru dokonuje się właśnie w imię tej czy innej religii. Iluż samobójców wysadzających siebie i ludzi np. w kawiarni wierzy, że zostaną zbawieni? Gdzie są ich duchowi przywódcy, aby wskazać drogę donikąd tego typu założeń.

Dlaczego zaproszenia nie przyjął patriarcha Moskwy, gdzie tak chciał pojechać Papież? Dlaczego nie tylko przyjazne słowa spotykały go w Jerozolimie? Ileż gazetowych ataków pojawiało się ze strony środowisk propagujących ideologię liberalną (raczej biznes libertyński).

Poprzez życie tego Papieża mogliśmy zobaczyć duchowy stan świata. Wielkość i piękno, ale też zagrożenia. Także i to, iż czasami religie stają się orężem walki, czasami interesów polityczno-ekonomicznych (mówi o tym m. in. encyklika „Laborem excenrsis”, która z uwagi na podkreślanie znaczenia pracy ale i medytacji wierzących, powinna być wciąż ważna dla NSZZ „Solidarność”).

Trzeba też uczciwie dodać, że także pielgrzymki do Polski miały różny wymiar. Papież, szczególnie po 1989 roku, napominał i ostrzegał przed zagrożeniami, jakie mogą stawać przed ludźmi. Może dlatego dzisiaj, tym bardziej w kilka lat po tragedii smoleńskiej, tak bardzo brakuje JPII. Brakuje przestrzeni środka, jaką wyznaczał samą świadomością, że jest. Że przyjedzie, napomni tych, którzy w języku, w upolitycznianiu rzeczywistości, idą za daleko. Czasami bez drogi powrotu – wyjścia awaryjnego. Żyjemy w takim poczuciu BRAKU. Widzimy też, że nie zawsze jest tak, jak już ktoś powiedział, że umarło ciało, ale dusza została między nami. Może czas tego wiosennego przeżywania jego beatyfikacji, coś w nas odmieni?

 

x.

Czasami z nauczania, pielgrzymek Jana Pawła II pozostają już tylko jakieś słowa, myśli, obrazy, jak przesłanie:

„Cały twój” („Totus Tubus”), jako motto pontyfikatu JPII.

„Nie lękajcie się”,  które powtarzał szczególnie w czasie PRL-u.

„Kto kocha, umie wybaczać”.

„Zło dobrem zwyciężaj”, które to słowa tak kojarzą się również z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszko.

„Trzeba więcej być, niż mieć”.

Człowiek nie może żyć bez prawdy i wolności. I naród też.” To ważne słowa JPII z początku stanu wojennego w Polsce (1982 r.).

„W wychowaniu chodzi o to, aby człowiek stawał się coraz bardziej  człowiekiem”.

„Świętość polega na miłości”, które to słowa chciałem dać jako motto tego tekstu

„Niech zstąpi Duch Święty i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Tak mocno zapamiętane słowa wypowiedziane w Warszawie, podczas pierwszej swej pielgrzymki do Ojczyzny, w 1979 roku.

 

x.

Czy otworzył nam oczy?” – można wrócić do pytania zadanego na początku tego tekstu. Trudno orzec. Na pewno jest wciąż zadaniem do wykonania, ideałem do osiągnięcia. Jeżeli nawet dzisiaj nieosiągalnym, to ważna jest owa droga.

Na pewno możemy powiedzieć, że spotkało nasze pokolenia wielkie szczęście, że żyliśmy, rozwijaliśmy się obok takiego człowieka. Obok lustra, które nam stawiał swą codzienną-niecodzienną świętością. I mamy za co dziękować, pocieszając się myślą, że „umarło ciało, ale dusza została między nami”. Oby. I jak najdłużej.

 

Wojciech Książek

(Przewodniczący „Solidarności” oświatowej w regionie gdańskim, wiceminister edukacji narodowej w latach 1997-2001)

 

Ps. Z Janem Pawłem II mimowolnie kojarzy mi się „BARKA”. To tekst, który mógłby być hymnem nauczycieli-wychowawców, a zarazem to pieśń, o której JPII mówił, że jest w niej „UKRYTE TCHNIENIE OJCZYZNY”. Cóż dodać… Mijają lata, a gdy ją słyszę, widzę Jana Pawła II. I chcę wstać, gdy słyszę ją w kościele, a ludzie już wychodzą… Gdzieś się spieszą… To też przykład naszej nie-pamięci…

 

W. Książek - Teksty na blog (odc. 109-110 – III 2015): SKOK Stefczyka: www.stefczyk.info/blogi

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook