Jedynie prawda jest ciekawa

Wpływ nauczycieli na duchowość uczniów

06.04.2015

Od jakiegoś czasu przymierzam się do napisania kilku odcinków blogu o filmach, które warto obejrzeć z młodymi ludźmi, z grupą szkolną, czy w kręgu rodziny. Jednym z nich jest niedawno przemykający przez ekrany „Bóg nie umarł” w reżyserii Herolda Cronka.

Napisałem „przemykał”, bo rzeczywiście pojawił się tylko w wybranych kinach (sam trafiłem do niego w kinie „Helios” na gdańskim Przymorzu. Szkoda, że urabia się gusta odbiorów w kierunku takiej bezmózgowej papki typu „zabił go, a żyje”, z coraz bardziej obecną animacją komputerową, gdzie aktorzy stają się kukiełkami. Godny polecenia, a pewnie niedługo zniknie z ekranów kin, pozostaną te produkcje typu "łubu-dubu", czy takie poprawnościowe "ble,ble......".

Ale wracając do filmu. Przyznam się, że niezbyt preferuję oglądanie obrazów, jak je nazywam, religijnych. Jest w nie wpisana często taka papierowość wizerunku postaci, przesadna słuszność wygłaszanych tyrad.

„Bóg nie umarł” unika tych pułapek, jest sprawny montażowo, aktorsko, chociaż jest zrobiony według pewnego schematu, „po amerykańsku”. W narastającym sporze racji między studentem amerykańskiej uczelni a wykładowcą, profesorem filozofii, czuje się życie, emocje, pewien dramatyzm sytuacji.

Sam mniej patrzyłem na stronę fabularną. Poruszyły mnie trzy tezy tego filmu:

- Nauka to nie dogmat. Na wiele z nich są kontrracje. Widzimy to chociażby przy badaniu tego, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku względność Smoleńsku.

- Strzeżmy się zapiekłości PRZECHRZTY. To ciekawe, że wielu bezwzględnych prześmiewców Kościoła zaczynało od flirtu z nim, chociażby będąc ministrantem.

- Uwaga na możliwość manipulacji młodymi ludźmi. Tak łatwo manipulować świadomością młodych ludzi – także w wymiarze duchowym, co jest najbardziej niebezpieczne.

 

Szczególnie ta trzecia myśl odnosi się także do szkoły, jej oddziaływania wychowawczego. Jak potrafi być ważne, ale i niebezpieczne. Co robi bowiem wykładowca? Każe grupie napisać na kartkach jedno zdanie: „Bóg umarł”. I podpisać się. Niby nic, a jednak jakie jest w tym zagrożenie łamania charakterów, nauczania postawy konformizmu. Piętno, które pozostanie na całe życie, jak zaparcie się św. Piotra. Albo nauka znieczulenia. A kto już raz zdradził, będzie mu łatwiej zdradzać dalej…

Pamiętam w swym Technikum Elektrycznym w Wejherowie, którą to szkołę wspominam z dużym szacunkiem, pojawił się na krótko nauczyciel od zajęć dodatkowych, muzyki. Do dziś dźwięczą mi w uszach jego ironiczne uwagi na temat księży „katabasów”, żerujących na naiwności ludzi (czyli klasyczne dowodzenie marksistowskie, że religia to opium dla ludu). I to do nas dochodziło. Wyczuwałem po klasie, że trafiało do naszej wrażliwości, czasu młodzieńczego buntu, podważania autorytetów.

Jaka stąd płynie lekcja ogromnej odpowiedzialności, która spoczywa na nauczycielu. Także w odniesieniu do sfery wartości, wrażliwości religijnej. Szkoła niby zabezpiecza pewien dystans w tej sferze chociażby przez zapisy zadań nauczycieli w ustawie Karta Nauczyciela, czy preambule w ustawie o systemie oświaty. Tam też, w art. 57 mówi się o dystansie szkół wobec jakiejś agitacji politycznej. Jest też konstytucyjny zapis o wolności sumienia.

Tyle prawo. Ale wiele też może się dziać w owej przestrzeni samego spotkania ucznia i nauczyciela, którego czasami określamy jako przewodnika po świecie wiedzy i wartości. Jakie to ważne, aby nie łamać sumień, nie sączyć relatywizmu, tumiwisizmu, a pokazywać paletę wyboru. Szkoła to nie tylko kształcenie, ale i wychowanie. Tym większa jest jej odpowiedzialność. Jej, to znaczy ludzi w niej zatrudnionych. Wielka jest też potrzeba wzoru, którego często brak.

 

 

Ps. W filmie pojawia się jeszcze kilka wątków wartych głębszej refleksji:

- Trzeba podejmować trudne wyzwania – dawać świadectwo. To wyzwanie, które podejmuje jeden na całą grupę. Reszta woli być kibicami. To w duchu apelu, który skierował, szczególnie do młodych, ale przecież nie tylko, w 1987 roku na Westerplatte JPII.

- Teza studenta: Człowiek jest moralny, bo jego czyny widzi BÓG, inaczej jest jak u Dostojewskiego: „Skoro Boga nie ma, wszystko jest dozwolone”. Jak to „inaczej” wygląda, obserwujemy w życiu. Zagubienia młodych, szukania idei, jak wyjazdów do Państwa Islamskiego.

 - Bardzo ważne pytanie, które stawia student filozofowi: „Jak można nienawidzić kogoś, kogo się nie uznaje, kto dla niego nie istnieje? Tu objawia się ta zapiekłość przechrzty. Agresja, która ma przykryć zawstydzenie,  poczucie zdrady. Można takie postawy zaobserwować wokół siebie. Niestety.

- A w kończącej film piosence pojawiają się jakże istotne słowa: „Zagubiłem się w twojej wolności…”.  Mądre życiowo słowa…

 

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook