Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szkoła INKI w Sopocie

18.04.2015

Prawda musi zwyciężyć, a ciała godnie pogrzebane. I jak już nie można wrócić życia, to chociaż przywrócić pamięć. I dobre imię.

Niedawno uczestniczyłem w nadaniu Technikum Handlowemu w Sopocie imienia i sztandaru bohaterskiej Danuty Siedzikówny INKI, która była sanitariuszką, ale też wykonywała zadania wywiadowcy w Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej, dowodzonej przez majora Zygmunta Szyndzielarza „Łupaszkę”.

Przyjechała w 1946 roku do Gdańska, by między innymi zdobyć lekarstwa dla oddziału. Zatrzymała się w mieszkaniu (Wrzeszcz, ul. Wróblewskiego 7) też konspirujących sióstr Mikołajewskich, które przybyły z Wilna. Lokal był obserwowany przez funkcjonariuszy UB, po wskazaniu go kilka tygodni wcześniej przez inną łączniczkę, która schwytana, nie wytrzymała śledztwa. Tam 20 lipca nad ranem została aresztowana. Sam proces odbył się 3 sierpnia. Czynności procesowe trwały… 2 godziny.

Skazano ją na podwójny wyrok śmierci i jakby tego było mało, także na 15 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni. Nie podpisała się pod prośbą o ułaskawienie do prezydenta B. Bieruta. Rozstrzelano ją w Gdańsku, 28 sierpnia 1946 roku w piwnicach więzienia przy ul. Kurkowej. Była, jak przekazał obecny przy egzekucji ksiądz, dobijana z pistoletu. Ma symboliczny grób na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku, przy ul. Giełguda. To niesamowite, ale dopiero za pięć dni skończyłaby dopiero 18 lat… Zamordowano ją w wieku obecnych uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych… Tak szybko trzeba było wtedy dojrzewać…

Podczas uroczystości szkolnej powracały słowa, które zapisała w grypsie więziennym przed śmiercią: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że ZACHOWAŁAM SIĘ JAK TRZEBA”. Ileż w tych prostych słowach jest treści wychowawczych….

Coś się jednak zmienia. Te wielkie hasła Sierpnia, „Solidarności” o potrzebie prawdy historycznej, pamięci, patriotyzmu, wolności człowieka, upominanie się, aby kaci nie byli wciąż ponad ofiarami, jednak procentują. W uroczystości brały udział poczty sztandarowe ze Szkoły Podstawowej w Podjazach na Podlasiu i Gimnazjum nr 2 z Ostrołęki. One też noszą to imię, podobnie jak kilka oddziałów harcerskich.

W nawiązaniu do wychowania domowego INKI charakterystyczne jest to, że jej ojciec został zesłany podczas studiów politechnicznych w Petersburgu. Do Polski wrócił w 1926 roku. Był leśniczym. Jego Rosjanie ponownie wywieźli na zesłanie z owej leśniczówki na ziemi białostockiej. Zmarł w 1943 roku, wcześniej z łagru trafiając do Armii Andersa. Matka została rozstrzelana przez Niemców, w Białymstoku, w 1943 roku. Inka była sierotą. I tu refleksja, że chyba najbardziej zwarte miejsca oporu w czasie okupacji stanowiły dwie grupy: księża i właśnie leśniczy.

Tam były niekiedy reduty partyzanckie. I to też charakterystyczne, że od czasu caratu straszną daninę krwi składali proboszczowie, wikariusze wielu parafii. Czy o tym pamiętają różni „genderowcy”, tak atakując dzisiaj Kościół….

Podczas obchodów dnia Żołnierzy Wyklętych, często wypowiada się słowa: „Chwała Bohaterom”. Chce się je powtórzyć wobec młodzieży tej i podobnej jej szkół, kadry nauczycielskiej, dyrektorów. Chwała wam, że staracie się zachować PAMIĘĆ o Żołnierzach Niezłomnych. Chwała tym bardziej, że nadaniu imienia towarzyszyło szereg innych przedsięwzięć – był konkurs recytatorski, plastyczny, przygotowanie występu muzycznego, biegi przełajowe.

To też ważne, gdy jest przychylność lokalnych władz samorządowych, które nie ulegają modom, wspierają dobre wychowanie, tradycję, obronę wartości (w Sopocie jest też skwer im. INKI). Wówczas łatwiej, jest podatny grunt, aby „Prawda zwyciężała”.

Nasuwają się przy okazji dwie myśli-motta, jakże ważne na naszej drodze: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali”, które to słowa wygłosił Jan Paweł II do młodzieży na Westerplatte w 1987 roku. I drugi, z wiersza Adama Mickiewicza: „Klątwa ludom, co własne mordują proroki”.

Tym bardziej dobrze, że jest Instytut Pamięci Narodowej, z którego publikacji mogłem poznać pewne dane o „INCE”. Dobrze, że jest prof. Krzysztof Szwagrzyk, który kieruje pracami ekshumacyjnymi na warszawskiej łączce w ramach programu „Poszukiwanie nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944-1956”, co obejmuje też miejsce pochówku „INKI” w Gdańsku, czy dr Piotr Szubarczyk, ze swadą mówiący o bohaterce szkoły jej uczniom. Prawda musi zwyciężyć, a ciała godnie pogrzebane. I jak już nie można wrócić życia, to chociaż przywrócić pamięć. I dobre imię.

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook