Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosja w oczach Polaka (cz. I)

18.09.2015

17 września jest taką datą szczególną. To poczucie wbicia nam noża w plecy, jak o agresji Rosji Sowieckiej na Polskę mówił gen. W. Anders, pozostaje. Oby też lekcja płynąca z tego szczególnego doświadczenia.

 Sprawa zrozumienia Rosji to jeden z kilku tematów, które w sposób szczególny zajmują moje myślenie. Początkowo chciałem ten tekst nazwać: „Rosja, co to jest Rosja?”, ale jednak w trakcie doboru materiału nie jestem w stanie wyjść poza swój, określony przez polskie miejsce na ziemi, punkt widzenia. Nawiązując do znanej w przeszłości książki „W oczach Zachodu” Conrada, daję tytuł podobny.

Wydaje się, że w spojrzeniu na Rosję nasze polskie myślenie określa kilka zasadniczych punktów. Jednym z nich to twórczość Adama Mickiewicza, a w sposób szczególny „Dziady”. Drugi to nasz stosunek do Powstania Styczniowego. Kolejny to stanowisko na temat Rosji, które niejednokrotnie wyrażał marszałek Józef Piłsudski. Mieści się w tym także wojna z Rosją Bolszewicką, ze swym apogeum 15 sierpnia 1920 roku w trakcie Bitwy Warszawskiej. Czwarty wreszcie punkt widzenia związany jest z polskimi refleksjami na temat II wojny światowej, a w sposób szczególny biernością Armii Czerwonej jesienią 1944 roku stojącej u wrót Warszawy. Pewnie są i wydarzenia inne, jak chociażby ocena Katynia, czy myślenie o stosunku Rosji do Katastrofy Smoleńskiej.

Niezależnie od dobranych myśli, cytatów, faktów ważne, aby zachować pamięć. Bo dyskutujemy, konfrontujemy opinie, ujawniamy jakieś resentymenty w sobie, emocje, ale nade wszystko nie możemy zapominać o cierpieniu, konaniu, śmierciach, bezimiennych grobach, tak wielu ludzi. Ile w tym było bólu, samotności, utraty nadziei. Podobnie jak w mrozie gułagów, wywózkach polskich rodzin zimą 1940 roku, żołnierzy-oficerów nieświadomych czekającego ich mordu katyńskiego… To oni mówią. Proszą o omodlenie miejsc kaźni, czy to czytając Stary i Nowy Testament, Koran, Torę. Samemu lub słuchając księdza, popa, rabina, mułłę. Ważne, żeby nie zapomnieć.

„Polacy, żadnych złudzeń”

            Jak ważne dla polskiej świadomości musiały być obrazy związane z Powstaniem Styczniowym, świadczą poniżej zapisane obrazy. Ileż w nich jest emocji, ale też i pewnej reżyserii, z czego słynęli od wieków Rosjanie. Bo oto, gdy 5 sierpnia 1864 roku wieszano na stokach Cytadeli generała Romualda Traugutta, naczelnika Powstania Styczniowego (i 4. współtowarzyszy), około 30 tys. warszawiaków śpiewało suplikację: „Święty Boże, święty mocny…”, co potem zagłuszała rosyjska orkiestra grając walc Ilii Szatrowa: ”Na stokach Mandżurii”.

Warto posłuchać – to zderzenie dwóch kultur, dwóch wtajemniczeń w LOS. Ta sytuacja pokazuje różnicę między polskością a nazwijmy to rosyjskością. Nie da się tego zasypać. Jak Katynia. Tak się w naszej kulturze po prostu nie robi. A Romuald Traugutt miał wtedy 38 lat. Przed zaciśnięciem pętli zawołał słowami Chrystusa: „OTO JESTEM”. Lud Warszawy to słyszał. Pewnie wiedział o tym wydarzeniu także marszałek J. Piłsudski, który z wielką czcią odnosił się do tego Powstania i jego żołnierzy, którzy dożyli II Rzeczpospolitej.

            Nie można w tym kontekście pominąć wizyty cara Aleksandra II, który podczas pobytu w Warszawie na rok przed Powstaniem Styczniowym powiedział: „Polacy, żadnych złudzeń”… Jak żyć, co odpowiedzieć, gdy padają takie słowa rzucane w twarz podbitemu narodowi? Powstanie było jakąś odpowiedzią. A czy Powstanie Warszawskie nie było podobną, bo przecież rozpoczęło się w dziesięć dni po ogłoszeniu bałamutnego manifestu PKWN w Lublinie?

„Łotry, zdejmą mi tylko z rąk kajdany”

A Mickiewicz? Sam przeżył we wcześniej młodości ową próbę zniewolenia nie tylko ciała, ale i duszy. W III części „Dziadów” jest dramatyczną wypowiedź „Więźnia”, który mówi, czym jest wolność nadawana przez „moskwicina” (ten fragment brzmi jak wieczne uwodzenie-zawłaszczanie polskich dusz, nie tylko ciał: „Łotry, zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany, ale wtłoczą na duszę…”). To większa klęska.

Chyba różnica między hitleryzmem a stalinizmem (i jego różnymi wersjami) polegała na tym, że ten pierwszy doprowadzał głównie do eksterminacji-zniewolenia fizycznego, ten drugi starał się niewolić nie tylko ciała, np. przez wycieńczającą pracę w gułagach, bicie w śledztwach, ale też czasami uwodzić, czasami zmuszać do uległości umysły i duchowość człowieka. Musisz być „za”, a nawet być apologetą nowego porządku, chodzić na akademie i pochody, donosić na sąsiadów. Nam nie wolno o tym zapominać, chyba że wzorem dla nas ma być „Salon warszawski” – też z „Dziadów” i  też odtwarzający się w historii typ zachowań części Polaków. I… Polek. 

            Czyli powtarzający się nie tylko polski dylemat: wybrać CNOTĘ czy RUBLA… Pisząc o polskich zausznikach Nowosilcowa w pamiętniku Stanisław Morawski, świadek tej epoki, pisał: „Nie masz nic straszniejszego, nie masz nic ohydniejszego nad zrusiałego Polaka. Przejmuje on, i to zawsze z przesadą, wszelkie wady, a  żadnej z licznych cnót ruskiego człowieka”.

            W tym kontekście do dzisiaj pozostaje zagadką wolta, jakiej dokonał premier Donald Tusk dopiero w jakiś czas po katastrofie smoleńskiej. Podobnie prezydent Bronisław Komorowski. Obaj historycy z wykształcenia. Czy nie wiedzieli, z jaką machiną mają do czynienia, jak cienka jest granica między rusofilstwem a rusofobią? Przecież już marszałek J. Piłsudski powtarzał, że „Rosja ustępuje tylko przed argumentem siły”, jak również o traktowaniu Polski jako swego dominium, owej kuricy….

Powstanie Warszawskie

              Pytanie: „BIĆ SIĘ CZY NIE BIĆ”, stawiało sobie wielu wojskowych, uczestników Powstania Warszawskiego. Niestety, Warszawa została zrównana z ziemią, zginęło około 200 tys. ludzi w czasie między 1 sierpnia 1944 a 17 stycznia 1945 roku, kiedy Wisłę przekroczyły wojska radzieckie (w tym oddziały polskie). Jakby doszło do przedziwnej zmowy między Niemcami a Rosją (Stalinem i Hitlerem), których wojska, stojąc prawie pół roku, dały czas, aby Niemcy dokończyli dzieła. Aby wykrwawili się Powstańcy, ludność cywilna, zniszczono miasto. Przykładem tej bezwzględnej kalkulacji był brak zgody Moskwy na skorzystanie z lotnisk (międzylądowania) dla samolotów alianckich, które miały nieść pomoc powstańcom. Cóż, Kreml wykorzystał okazję, aby po raz drugi (pierwszy to mord wiosną 1940 roku w Katyniu, Charkowie, Miednoje), rozprawić się z tak znaczną liczbą polskiej inteligencji. I zburzyć owo miasto nieujarzmione… Zawłaszczyć polskie dusze, emocje… Choćby przez wstrzykiwanie w nie jadu beznadziei.

Jak pisała hrabina Maria Tarnowska z domu Czetwertyńska w książce „Przyszłość pokaże”: „Spod jednej okupacji wpadliśmy pod drugą. Pierwsza była następstwem brutalnej napaści, której nie udało się odeprzeć. Druga, która właśnie się zaczynała, została narzucona, ponieważ sojusznicy nie dotrzymali słowa. POLAKOM NIE DANO CHWILI ODDECHU. I dalej o aresztowaniach sowieckich: „Przykro było patrzeć, jak wypływają na wierzch szumowiny, do tej pory ukryte na samym dnie”.

Mówił o tej twarzy totalitaryzmu, też były zesłaniec, Józef Piłsudski: „Przegrać z Niemcami to stracić wolność. Przegrać z bolszewikami to stracić też ducha”. To zagrożenie widać w wielkim filmie „Róża” Wojciecha Smarzowskiego. Żołnierz AK chce spokojnie żyć gdzieś na Mazurach, tym bardziej, że spotkał kobietę być może swego życia. Niedoczekanie. Zaczyna się to obrzydliwe łamanie charakteru, duszy.

(Koniec cz. I)

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook