Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosja w oczach Polaka (cz. 2)

23.09.2015

Trzeba mieć świadomość, że politycy rosyjscy to mistrzowie spaceru po cienkiej linii, tworzenia stanu nieufności, rozbijania więzi.

17 września jest taką datą szczególną. To poczucie wbicia nam noża w plecy, jak o agresji Rosji Sowieckiej na Polskę mówił gen. W. Anders, pozostaje. Oby też lekcja płynąca z tego szczególnego doświadczenia nie została zapomniana.

Zasada NUN – Nie Ufaj Nikomu

Jak mówił Josif Wissarionowicz Stalin „Wolę, gdy ludzie popierają mnie ze strachu niż z przekonania. Przekonania się zmieniają, a strach jest zawsze ten sam”. Stąd też było przyzwolenie na gwałty, grabież. Stara taktyka bolszewików, systemu, który starał się zmienić wszystkich Rosjan w podobnych sobie. Wciągać do kręgu, czynić wspólnikami zła, rugować zasady, moralność. Wszak istotą systemu komunistycznego, totalitarnego był donos, system kapusiów (wprowadzenie atmosfery niewiary w człowieka obok, czyli zasady „Nie Ufaj Nikomu - NUN). Także spojrzenie przez pryzmat spisków, gdy samemu się doszło metodą zamachu stanu do władzy.

Tenże Stalin powiedział: „Śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć milionów to statystyka”. Czy w innej wersji: „Jest człowiek, jest problem. Nie ma człowieka, nie ma problemu”. Niestety, można ten drugi cytat odnieść do śmierci Borysa Niemcowa. Nie ma człowieka. W takiej atmosferze przyzwolenia można robić, co się chce, bo co nam zrobicie?

Mówi się, że bolszewizm, czego apogeum był stalinizm, w większym stopniu niż carat wypaczył myślenie, psychikę Rosjan. Okaleczył. Poranieni ranią siebie lub reagują agresją na zewnątrz. To jest taki mechanizm jak w grupie szkolnej: „Przemoc rodzi przemoc”.

Problem Rosji to nie tylko sprawa zrozumienia polityki Kremla, czy personalnie prezydenta Władimira Putina. To naród, Rosjanie chcą państwa, którego się wszyscy boją. Jakimś znakiem szczególnym jest fakt, iż po aneksji Krymu (zawsze coś się dzieje przy okazji olimpiad – przy okazji Pekinu była Gruzja, przy okazji Soczi był Krym), poparcie dla prezydenta skoczyło z około trzydziestu do ponad osiemdziesięciu procent. Skoro dzisiaj często sprowadza się politykę do owych słupków wyborczych, czyż nie był to wspaniały pomysł socjotechników? Rosja znowu prowadzi wojnę z całym światem. To im odpowiada. Chcą rozbić NATO, poróżnić Europę z USA. A tzw. ‘polieznych idiotów” na świecie wciąż mnogo… I usłużnych mediów.

Stąd też umizgi Kremla wobec Cerkwii Prawosławnej. Kreml potrzebuje Cerkwi i jej wsparcia dla moralnego uwiarygodnienia swej polityki. Że jest to nie tylko socjotechnika, tani imperializm, ale że są w tym cele ideowo-moralne. Dzieje się tak mimo około 2 mln. aborcji rocznie, masy rozwodów, które uznaje Cerkiew. Jak mówi Alain Besancon („W Sieci” - 47/2014): „W Rosji nikt nie został ukarany za zbrodnie komunizmu. (…) Rosja jest kościołem – zawsze za ideologią idzie uniwersalny przekaz religijny.(…) Skończyła się wielka kultura wielkich pisarzy rosyjskich. Pozostaje tylko naga siła i sentyment antyzachodni. Rosja zawsze istniała przeciw wszystkim”.

Trzeba mieć świadomość, że politycy rosyjscy to mistrzowie spaceru po cienkiej linii, tworzenia stanu nieufności, rozbijania więzi. Jakimś przykładem tego stanu są spóźnienia obecnego prezydenta Rosji (na spotkanie z papieżem Franciszkiem spóźnił się prawie godzinę). Czy znajdzie się ktoś, kto postawi warunek, że w grę może wchodzić maksimum akademicki kwadrans, albo przenosimy na inny czas. Nie dawać się spychać do defensywy, raczej zapraszać do swej piaskownicy niż wchodzić do cudzej. Nieprzewidywalność, zmiana zdania, nie może być metodą. Bo się zatańczymy, zgramy do utraty tchu. Wtedy przystąpią do kontrataku. Jak z Ukrainą, której w 1994 roku (podpisując w Budapeszcie stosowne porozumienie wraz z USA i Anglią) władze Rosji gwarantowały suwerenność w zamian za oddanie głowic atomowych. I co się stało po 10 latach? To jak w dowcipie, że Rosja czuje się bezpieczna, gdy chroni swych granic z… obu jej stron.

Inny świat

 
Kto był w Rosji, wie, z jakim ogromem przestrzeni ma się do czynienia, ile dzieli poszczególne siedliska ludzi. Jak tam kiedyś jechałem autobusem do ówczesnego Leningradu, to gubiłem się w przestrzeni, pustej, wszechogarniającej… O tym bólu przestrzeni pisał Gustaw Herling-Grudziński w powieści „Inny świat”, która ukazała się przed „Archipelagiem Gułag” Aleksandra Sołżenicyna. W innym wymiarze – bardziej powieściowo-beletrystycznym – ten problem odległości ukazuje „Zostało z uczty bogów” Igora Newerlego, czy powieść Włodzimierza Odojewskiego o niezwykłym tytule: „Zasypie wszystko, zawieje”.

Stąd trzeba przyznać rację naczelnikowi gułagu w filmie „Niepokonany” w reżyserii Petera Weira, który z drwiną i wyższością mówi do więźniów, że stąd nie da się uciec, że „waszym więzieniem jest Syberia”. Tak jak cała Rosja Sowiecka stała się wielkim zakładem produkcyjno-pogrzebowym (podobnie jak obozy koncentracyjne). Świat katorżniczej pracy, odwracania biegu rzek, zrywania więzi rodzinnych, narodowościowych, dewaluacji słów (kryminalista Wowa w tymże filmie broni wytatuowanego na swej piersi Stalina, mówiąc, że przecież ten „zabiera bogatym a oddaje biednym”. Czyli taki sowiecki Robin Hood, albo nasz Janosik). Można więc doprowadzić do śmierci kilkadziesiąt milionów ludzi, skazywać bez wyroku wojskowych – później rozstrzelanych między innymi w Katyniu, przesiedlać całe narody, jak Czeczenów, Tatarów i jeszcze być stawianym na pomnikach. To jest ten świat coraz większej zamiany znaczeń.

 

Do przyjaciół Moskali”

Gdy myślę o Rosji, zdaję sobie sprawę, iż do końca nie jestem obiektywny, że jest we mnie jakiś lęk (podobne, ale nie takie same, uczucie towarzyszy mi przy myśleniu o Niemcach). Jak oswoić te obawy?


Jesteśmy Słowianami, sami Rosjanie byli traktowani często gorzej od innych nacji. Jakimś symbolem tej sytuacji, ale i naszego współodczuwania, jest wiersz Adama Mickiewicza „Do przyjaciół Moskali”. Po wielokroć mówiłem go przy ogniskach w czasach studenckich. Nie można zapominać o niszczonych przez carat, totalitaryzm sowiecki, rzeszach Bestużewów, Rylejewów, o jasnej deklaracji poety: „Wasze cudzoziemskie twarze mają obywatelstwa prawo w mych marzeniach”. A w samych czasach stalinowskich do gułagów trafiło około 20 mln mieszkańców Rosji, z czego zginęło 2 mln.


Wydaje się, że trzeba zachowywać ostrożność, ale nie wrogość. Pamiętać, że na terenach Polski zginęło nie tylko 6 mln Polaków, ale też 600 tys. żołnierzy radzieckich. Tam gdzie się da, okazywać zrozumienie i szacunek, bo to kraj o wielkich dokonaniach kultury, myśli. Trzeba mieć świadomość inności, trochę azjatyckiej zmienności (w odniesieniu do zapisu wizyty gości z dworu carycy Katarzyny w Warszawie, mówił o tym pisarz Marek Nowakowski na łamach „Tygodnika Solidarność”). Inne jest samo podejście do człowieka jako niepowtarzalnej jednostki, co było widać chociażby podczas Wyścigów Pokoju. Mógł sobie wygrać indywidualnie Szurkowski, Szozda, najważniejsze dla Rosjan było zwycięstwo ich drużyny - „Sbornej”. Kolektywizm ponad indywidualizm. Jednostka znaczy… mniej.


Rosja, co to jest Rosja?


A odpowiedź na pytanie: „Rosja, co to jest Rosja”? Wydaje się, że to bardziej stan ducha. Reżyser Waldemar Krzystek mówi: „W Rosji zło nigdy nie zostało rozliczone. (…) Prawda to wielki problem współczesnych Rosjan i Rosji jako państwa. (…) Stąd tak groźne jest życie, bo jeżeli nie wierzysz w nic, uwierzysz w byle co…”.


Ta uwaga wydaje się kluczowa dla zrozumienia problemów, przed jakimi staje Rosja. Jak łatwo w takich sytuacjach o fałszywych proroków, różne „uwodzenia” przez miazmaty ideologiczne… Podstawowy klucz jest w rękach Rosjan, ale też w mądrym, zdystansowanym podejściu takich krajów, jak Polska, jak każdego z nas. Z godnością, z klasą, w oparciu o wartości Dekalogu, ale bez poczucia wyższości.


Sam staram się, aby pisanie o Rosji to nie była tylko złość, rachunek win, ból pamięci przeszłości. Aby zachować może nie podziw, ale szacunek dla tego słowiańskiego narodu. I w tych zapiskach widzę, jak trudno ogarnąć to wszystko, co mieści się w pojęciu „Rosja”. Człowiek czuje się trochę tak, jak uczeń Sokratesa słyszący słowa mistrza: „Wiem, że nic nie wiem”. Pocieszam się myślą, że to jest już pewna wiedza, punkt startu. Pamięci. I czujności, aby nie być tzw. polieznym idiotą…

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook