Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rola samorządu wojewódzkiego w edukacji (1)

18.11.2012

Szkoła – także wyższa, ma przede wszystkim pomagać w formowaniu OSOBOWOŚCI młodego człowieka. Jak ktoś powiedział, można mieć dwa fakultety, być prymusem, a i tak czeka co najwyżej praca przy kasie fiskalnej (lub tzw. zmywaku na Zachodzie).

Niedawno marszałek województwa pomorskiego – Mieczysław Struk zwracał uwagę, że oprócz budowy dróg, oczyszczalni, równie ważną szansą, a może nawet ważniejszą, jest edukacja. Zwracał też uwagę, że nie ma na Pomorzu zbytniego parcia na edukację ze strony mediów, samorządów, rodziców.

Te słowa, odwołujące się do wypowiedzi dra Jana Szomburga, padły podczas „I Forum Pomorskiej Edukacji”, który zorganizował Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego. To bardzo ciekawa inicjatywa, która wykracza poza ścisłe ramy statutowo realizowanych zadań bieżących. Tak właśnie powinna być rola samorządu wojewódzkiego, jako koordynatora, ale i WZORU dla samorządów powiatowych, miejsko-gminnych na danym terenie. Każde z nich jest autonomiczne w swoich decyzjach (stąd i aktualność powiedzenia, że wójt na zagrodzie równy wojewodzie – marszałkowi), co nie znaczy, że nie powinni podpatrywać pewnych rozwiązań, przenosić na swój teren. Ba, realizować je potem wspólnie.

Taką szansę stwarza także fakt, iż samorząd województwa koordynuje rozdział środków unijnych na wybrane zadania. A dla samorządów, jak zresztą dla wszystkich, „kasa” jest niezwykle ważna, tym bardziej w dobie obecnej mizerii finansowo-kryzysowej. Taka wspólna mapa ważnych projektów, zasada solidarności, czyli wspierania słabszych, pobudzania mniej aktywnych, jest podstawą w miarę harmonijnego rozwoju całości województwa. Bo przecież choćby drogi nie kończą się przy znaku granicznym danej gminy.

W tym procesie budowania tożsamości regionalnej potrzebna jest mądra polityka edukacyjna. Powinna ona wynikać z przyjmowanych urzędowych strategii – jak pomorska, do roku 2020, ale i zwyczajnej potrzeby jej mieszkańców. Rola samorządu wojewódzkiego, jako koordynatora jest naturalna także dlatego, iż prowadzi kilkanaście placówek właśnie o charakterze regionalnym, jak Wojewódzki Ośrodek Metodyczny w Słupsku, czy Centrum Kształcenia Nauczycieli w Gdańsku, które zresztą wspierało organizację tej ciekawej konferencji.

W jej trakcie padały różne uwagi i wnioski. Rektor Politechniki Gdańskiej zwracał uwagę, że szkoła – także wyższa, ma przede wszystkim pomagać w formowaniu OSOBOWOŚCI młodego człowieka. To niezwykle ważna teza. Pamiętając o niej, nie czyni się jakimś nadzwyczajnym fetyszem egzaminów zewnętrznych w szkołach, czy samo zaliczenie egzaminów podczas studiów. Ale też tenże rektor zwracał uwagę na niską motywację studentów, jak i trudności we włączaniu się do pracy zespołowej. To chyba bardziej ogólne mankamenty funkcjonowania młodych ludzi w obecnej rzeczywistości. Swoisty minimalizm i ucieczka od zobowiązań wspólnotowych. Wynika to chyba w części także z zauważalnej polityki obecnych władz centralnych, owego akcentu na znaczenie domowego-prywatnego „grillowania”. Zasada „pro publico bono” to nie jest motto obecnego, polskiego czasu.

Przedstawicielka rodziców zwracała uwagę, żeby szkoła nie uczyła pod egzaminy, pod zawarty w nich klucz. To grozi schematyzmem, ograniczaniem innych – właśnie formujących osobowość – oddziaływań szkoły. Apelowała także o uwzględnianie aspiracji uczniów i rodziców. To wszystko prawda, ale też wiemy, że to właśnie rodzice oczekują, aby wyniki nauczania, także z egzaminów zewnętrznych, były jak najwyższe.

Wątek egzaminacyjny pojawiał się wielokrotnie. Zwracano uwagę, że obecny system egzaminacyjny jest zbyt nastawiony na efektywność egzaminacyjną. I gdzieś w tym wszystkim umyka człowiek. Zakłócona została równowaga między stroną dydaktyczną a wszechstronnym rozwojem młodego człowieka Czyli można powiedzieć, posiłkując się powiedzeniem jednego z prezydentów USA, że „po pierwsze osobowość, głupcze”. Stąd czasami zbyt mała wiara w siebie, swoje możliwości, stąd trudność w odważnej autoprezentacji.

Z kolei przedstawiciel pracodawców apelował do szkół o współpracę, aby określać tzw. zawody perspektywiczne. To racja, tym bardziej w czasie, gdy od tego roku wprowadzany jest nowy model uzyskiwania kwalifikacji zawodowych w szkołach zawodowych. Trudno jednak tu o większy optymizm przy tak dużym bezrobociu, w sposób szczególny dotykający absolwentów szkół i uczelni. Pracodawcy w obecnym pełzającym kryzysie raczej zwalniają ludzi, niż zatrudniają. A jak zatrudniają, to często pojawia się zjawisko tzw. umów śmieciowych.

Jak ktoś powiedział, można mieć dwa fakultety, być prymusem, a i tak czeka co najwyżej praca przy kasie fiskalnej (lub tzw. zmywaku na Zachodzie). Tym niemniej zdolność (lub nie) znajdowania się na rynku pracy, powinno być ważnym kryterium oceny pracy szkół. Warto podjąć głębsze badania, bo według ocen Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku, absolwenci szkół na Wybrzeżu dużo lepiej niż w wielu innych województwach (także w tych, gdzie osiąga wyższe wyniki podczas egzaminów zewnętrznych), znajdują pracę. Być może jakąś rolę odgrywa ów aspekt osobowościowy. Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że na Wybrzeżu jest więcej, przynajmniej sezonowo, miejsc pracy w ogóle.

(O innych aspektach konferencji – w następnym odcinku blogu...)

Wojciech Książek

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook