Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pułkownik Kukliński - to nie dezercja z polskości

16.02.2014

Oglądając film „Jack Strong” w reżyserii Władysława Pasikowskiego zastanawiałem się, jak można zachęcić do jego oglądania młodzież, jak poprowadzić zajęcia na ten temat.

Bo pójść naprawdę warto. Film nie przekłamuje historii pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, do tego akcja toczy się wartko. A problemy. Wydaje się, że główny dotyczy samotności bohatera. Drugi to poddanie się sowietyzacji, uległości narodu na tak daleko zaawansowaną indoktrynację.

W edukacji szkolnej chyba warto zestawić sytuację głównego bohatera z tytułową postacią poematu „Konrad Wallenrod” Adama Mickiewicza. Tam też bohater jest sam wśród ludzi, żyjąc w niewoli krzyżackiej szykuje zemstę najeźdźcom. Gdzieś w głębi wydobywa się jego skarga: „Jakżem samotny pod niebem i w niebie! Nie mam nikomu, nigdzie, nic, powiedzieć”. Ale ma swego starego spowiednika Halbana. Ryszard Kukliński nie miał nawet tej jednej osoby. Wallenrod miał swą mityczną Aldonę, pułkownik o swej współpracy z Amerykanami powiedział żonie, synom dopiero w dniach ewakuacji, w listopadzie 1981 roku, a trwała ona prawie dziesięć lat. O tym skazaniu na samotność z wyboru mówi prowadzący oficer CIA, że „musisz milczeć – będziesz żył z tym sam”. I żył.

Konrad Wallenrod, jak czytamy, swe samotne zgryzoty topił w „gorącym napoju”. Pułkownik Kukliński? Czasami widzimy go, gdy biesiaduje z kolegami z pracy. Taki to był mundurowo-peerelowski sznyt. Nie mógł się wyłamać. Jak musiało to być trudne, żeby po alkoholu czegoś więcej nie powiedzieć. A są w filmie pokazane sceny dosyć osobiste, wspomnienia strzelania do robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku, uwagi, czy „pijemy jak radzieccy, czy zachowujemy się jak radzieccy”. Czyli dylematu uległości, tego oddawania wolności za miskę chleba, którą wskazywał w swych utworach Kazik z zespołu „Kult”. I tu pojawia się drugi wielki problem filmu, ale i nas Polaków. Różnicy między rusyfikacją a germanizacją. Dodając, że rusyfikacja przeszła swe drastyczne modyfikacje po rewolucji październikowej. Jej wykwit – sowietyzacja – była takim totalnym atakiem na wolność duchową człowieka. Nie można żyć obok. Musiało się oddać nie tylko życie zewnętrzne, ale i duszę, umysłowość. Pokazuje to między innymi wielki film „Róża” Wojciecha Smarzowskiego, gdzie bohater, powstaniec warszawski, nie może zwyczajnie żyć-kochać na uboczu, gdzieś na Mazurach. Ma się tłumaczyć z życia, pokajać, ma być ich, bez prawa do prywatności.

Warto tu przypomnieć inne słowa Adama Mickiewicza – z prologu „Dziadów”, który dogłębnie doświadczył zła caratu. „Mam być wolny – tak! nie wiem, skąd przyszła nowina, lecz ja znam, co być wolnym z ręki Moskwicina. Łotry, zdejmą mi tylko z rąk kajdany, ale wtłoczą na duszę, ja będę wygnany.” Właśnie to zawłaszczanie dusz jest najbardziej dramatyczne.

W filmie Pasikowskiego ciekawy jest też wątek służb specjalnych, słynnego GRU. Ich przedstawiciel, który ma wykryć przecieki (wątek przecieku watykańskiego) z odrazą mówi o części mundurowych – i to nie tylko z polskiej armii. Oni znali i znają słabości ludzi, ich pazerność, zdolność do korupcji, kłamstw. To ze słabości ludzkich rodzi się potem donosicielstwo, agentura (przynajmniej jej część).

Z perspektywy rozmowy z młodzieżą szkolną ważnym wątkiem może być też cena rodziny za poświęcenie któregoś z rodziców. Widzimy bunt, pewne problemy z używkami jednego z synów jeszcze podczas życia w Warszawie. Poznajemy też cenę, jaką zapłacili, ginąc tragicznie już w USA, gdzie próbowali funkcjonować jak wolni ludzie…

No i to pytanie zasadnicze, co jest dezercją z polskości, jej zdradą. Czy wybrać los Kuklińskiego, czy postąpić jawnie, jak Ryszard Siwiec, który podpalił się, ze skutkiem śmiertelnym podczas centralnych dożynek w Warszawie, protestując przeciw wejściu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji. Reżyser wyraźnie wskazuje, że Pułkownik, który nazywał siebie Polskim Wikingiem (PV), nie brał pieniędzy za przekazywane informacje.

Film pokazuje, że Polska była w tym czasie krajem niewolonym, z butą i arogancją dowództwa wojsk radzieckich, takim korytarzem z Moskwy na Zachód. W tym sensie można przywołać i uznać za ważne usunięte przez carską cenzurę w „Konradzie Wallenrodzie” słowa: „Tyś niewolnik, jedyną bronią niewolników jest zdrada”. Podobnie jak wybrane przez Adama Mickiewicza jako motto słowa z „Księcia” Niccolo Machiavellego: „Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia… trzeba być lisem i lwem”.Czyli nie „albo”, ale „i” – jednym i drugim.

Jack Strong, czyli pułkownik Ryszard Kukliński, próbował. Pamiętajmy o tym, także w edukacji szkolnej.

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook