Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Protest w Warszawie, czyli spór o podmiotowość społeczną

18.09.2013

Wydaje się, że liczba uczestników wrześniowych manifestacji związkowych w Warszawie zaskoczyła wszystkich. Także i to, że odbyły się bez przemocy, agresji, z głębszym przekonaniem, iż to jest nasza wspólna Polska.

Nadrzędnym postulatem protestujących wydaje się być przypominanie rządzącym, iż jesteśmy po prostu – i aż – ECCE HOMO. Każdy z nas JEST CZŁOWIEKIEM! Mamy prawo – jako ludzie i jako Polacy – do swojego życia, zatrudnienia ale i godnej reprezentacji w kręgach władzy… Chcemy być traktowani podmiotowo także w życiu społecznym. Chcemy demokracji, nie tej fasadowej, organizowanej przez socjotechników od świadomości zbiorowej, ale rzetelnej. Tym uzupełnieniem owego „ecce homo” jest więc „PRO PUBLICO BONO – dla dobra publicznego”. Czyli oczekiwania na władzę skromną, odpowiedzialną, która zajmuje się ludźmi, a nie zegarkami czy spotkaniami na cmentarzu lub stacjach benzynowych.

Oczekiwany jest rzeczywisty dialog ze społeczeństwem, nie jakieś jego pozory, zastępowanie etykietowaniem personalnym problemów takich jak  bezrobocie, emerytury, płace. Przecież taką medialną hucpą jest ciągłe powtarzanie o aspiracjach politycznych lidera „S” Piotra Dudy, czy wcześniej Janusza  Śniadka. Stawianie byłemu liderowi „S” zarzutu, że został posłem – po wyborach związkowych w 2011 roku, jest intelektualnym szalbierstwem. Bo co miał zrobić? Trafić na jakiś margines? Dochodzimy tu do jakiegoś absurdu. Każdy, kto próbuje publicznie coś zrobić, zaczyna być pomawiany, że „politykuje”. A jak ma inaczej wyrazić swoje racje?

Podczas obchodów 31 sierpnia Metropolita Gdański wygłosił ważną homilię, w której między innymi mówił, że „polityka to roztropna troska i działanie na rzecz dobra wspólnego”. To kwintesencja problemu. I w społeczeństwie obywatelskim każdy ma prawo, a nawet moralny obowiązek szczególnie reagować na zło. To nie jest tylko przywilej rządzących, tych, którzy zapewniają tzw. ciepłą wodę w kranach. Ludzi mają też inne potrzeby, a i z tą wodą, jej kosztem bywa różnie. No i gdzie jest źródło tej wody...

W tym kontekście trochę zaskoczyła postawa jednego ze związków zawodowych przynależącego formalnie do OPZZ, które w specjalnym oświadczeniu, i to w dniach protestu, odcinało się od „nadmiaru polityki” w działaniach związkowców z trzech central. Rzadko odnoszę się do działań innych, ale tu zalecałbym pewną ostrożność. Jak ta tendencja się utrzyma, to odium polityczności może być przypisywane nawet co bardziej niepokornym nauczycielom. Jak zaś powiedzie się zamiar MEN oddania komisji dyscyplinarnych samorządom terytorialnym, to możliwe formy nacisku na nauczycieli będą bardzo duże. Zbyt duże.  

Stąd taka potrzeba, abyśmy szanowali siebie nawzajem, myśleli o człowieku, jego życiu, potrzebach, w sposób podmiotowy. Zamiast kopać po kostkach, czy bycia mistrzami co najwyżej tzw. ostatniej prostej, wspierajmy to, co będzie służyło promowaniu działań, ale i ludzi, mających coś sensownego do zaproponowania. Także w wymiarze personalnym, bo krajem nie rządzą jakieś krasnoludki.

            Manifestujący widać, że nie protestują przeciw gospodarce rynkowej, ale sprzeciwiają się jej pazernej-wilczej wersji, domagają się jej bardziej społecznego nachylenia. Należy pamiętać, że własność prywatna ma swe drugie dno, ową „hipotekę społeczną”. Że tak ważna w życiu społecznym jest etyka a nie absurdalne rozbudzanie sztucznych potrzeb.

            Niestety, te dni protestu, zamknięte wtedy drzwi władzy, pokazały, że są dzisiaj dwie Polski. Czy kiedyś się porozumieją, przetną? Trudno powiedzieć. A właśnie ten rozziew będzie kosztował najbardziej. Zamknięte drzwi, prowokujący język, zwalanie przez rządzących winy za tzw. mowę nienawiści na stronę społeczną, opozycję, jest nadużyciem, by nie rzec, szalbierstwem. Wszyscy musimy pamiętać, że rozbijanie spoistości narodu jest zdradą. I może jakimś wyjściem jest szukanie rozładowania napięcia w satyrze, dowcipie, bo i takie elementy miały miejsce podczas tych dni. Ironia czasami obezwładnia, ale czasami może też mieć siłę terapeutyczną. A to jest potrzebne nam wszystkim.

 

Wojciech Książek

 

Ps. Wśród różnych napisów, flag, uwagę zwracały te edukacyjne, jak: „Nie dla cięć w edukacji”, „Cud premiera do szkół nie dociera”, „MEN – Marnowanie Edukacji Narodowej”, „Mieliście edukować, nie likwidować”, „SOS – dla oświaty”. Chyba najpełniej obecne problemy – nie tylko edukacyjne – wyraża: „Polak niedouczony – wyborca wymarzony”. Takie spłaszczanie wiedzy, wartości wychowawczych, patriotycznych to jest jednak broń obosieczna. A błędy, zaniechania trzeba będzie naprawiać latami, by nie rzec, przez pokolenia.

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook