Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

O znaczeniu okna w szkole

29.06.2013

Zakończył się rok szkolny. Dla około 4 milionów 750 tysięcy uczniów, w tym 352 tysięcy pierwszoklasistów, zaczęły się wakacje letnie.

Wakacje to rzecz umowna. Ci co kończą szkoły podstawowe, ci co kończą gimnazja, już nie mówiąc o maturzystach, zabiegają o dostanie się do takiej w nie innej szkoły wyższego rzędu – lub studia. Dla części z kolei czas wakacji to czas pracy. Albo tej przydomowej, a szczególnie na wsi obowiązków bywa wiele. Albo tej zarobkowej, dla przykładu przy sprzedaży lodów, pamiątek w miejscach turystyki letniej.

Akurat to ostatnie zajęcie wymaga sporo uwagi ze strony dorosłych. Niestety, młodzież bywa dosyć haniebnie wykorzystywana przez nieuczciwych pracodawców. Nie dotrzymuje się umów (bywa, że najczęściej ustnych) dotyczących wysokości wynagrodzenia, czy ich terminowej wypłaty. Fatalne bywają warunki pracy, czy czas jej realizacji. Od kilku lat „S” w Gdańsku oferuje pomoc prawną dla uczniów, studentów pracujących sezonowo. Ważne też, aby w przypadku łamania tych zasad umieć korzystać z pomocy inspektorów państwowej inspekcji pracy. Ich filie, oprócz miast wojewódzkich, są także w większych powiatach ziemskich. Praca musi odbywać się w cywilizowanych warunkach. Skandalem jest jej naruszanie w stosunku do ludzi młodych, często bezbronnych wobec cynizmu, prywaty dorosłych - tzw. biznesmenów. Miejmy na uwadze ochronę owych „skorupek”.

A jaki był to rok szkolny? Towarzyszyły mu pewne napięcia, jak te związane z programem „sześciolatek w szkole”, jak wdrażanie zmian programowych w szkołach ponadgimnazjalnych (od nowego roku szkolnego, uczniowie po skończeniu I klas będą w innym systemie wybierać grupy przedmiotów do późniejszego zdawania na maturze). Sporo kontrowersji i mitręgi biurokratycznej towarzyszy wdrażaniu systemu opieki nad uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Napięcia nie omijają także nauczycieli, z których spora część pracuje w wymiarze niepełnoetatowym (w przeliczeniu na pełne etaty, to niewiele ponad 400 tysięcy nauczycieli). Nie zaplanowano podwyżki wynagrodzeń w 2013 roku, szacuje się, że prawie 7 tysięcy może stracić pracę.

O tych problemach niejednokrotnie pisałem także na tym blogu. Warto w takiej chwili pokusić się o refleksję natury bardziej ogólnej. Problemy problemami, innowacje innowacjami, ale tak naprawdę istotą jest codzienny wysiłek nauczycieli-wychowawców. I on ma miejsce. Ministrowie się zmieniają, podobnie jak programy, wytyczne – czasami na granicy jakiegoś szaleństwa. A nauczyciel? Trwa. Uczy. Wychowuje. Obserwuje, pomaga powierzonym mu dzieciom, młodzieży. Jak lekarz. Tak było i tak pozostaje. Jak zwyczajna nauka pisania, czytania, liczenia. Ważne, żeby nie komplikować rzeczywistości ponad miarę. Żeby, idąc tropem Św. Augustyna, „Nie tworzyć bytów ponad potrzebę”. 
Tak jest nie tylko w szkole mojego dzieciństwa, gdzie uczył mój ojciec. Często tamte lekcje zaczynały się od pytania: Co widzimy za OKNEM?. A tam był widok na nieduże boisko, sad, niedaleki las. Tam też często wychodziliśmy, aby poznawać przyrodę w bezpośrednim kontakcie. Tak uczyliśmy się biologii, fizyki, matematyki, wykazywaliśmy się sprawnością fizyczną, uczyliśmy się myślenia, kojarzenia faktów. Trzeba pamiętać w tej wielości słów, myśli, koncepcji, że szkoła to przede wszystkim UCZEŃ i NAUCZYCIEL. Taki wianuszek uczniów skupiony wokół nauczyciela zawiera w sobie często więcej treści, niż niejeden traktat pedagogiczny.
Byłoby dobrze, aby różni krytycy szkoły, nauczycieli, stanęli przed zadaniem zainteresowania uczniów literaturą, kulturą, owym „oknem życia”. Jak do nich dotrzeć? Jak otworzyć? Co przygotować na następny dzień? Co na cykl semestralny, roczny, trzyletni? Czy oceniając tak a nie inaczej, nie krzywdzi się kogokolwiek? Co ma się powiedzieć rodzicom? Co czuje nauczyciel po kilku godzinach lekcji? Co z jego głosem, koncentracją, nerwami? Czy jest w stanie zawsze pomóc uczniowi w odpowiedzi na pytania: Kim jest? i Jak ma żyć? Czyli mówiąc inaczej: dać mu świadomość KORZENI i przypiąć SKRZYDŁA, oczywiście pamiętając o głównej roli rodziców. To są dylematy.

Ważne są komputery, płyty kompaktowe do nauki języka, sieć internetowa łącząca z biblioteką, ostatnio, w ramach programu e-dzienniki wprost z rodzicami, ale to wszystko jest dodatkiem, jakby didaskaliami. Najważniejsze jest to COŚ, co się pojawia między uczniem a nauczycielem, jego przewodnikiem i mistrzem. Dobrze, gdy jest na swój sposób mądry, bo ma przekazywać wiedzę, na swój sposób osadzony w życiu, bo ma przekazać pewne umiejętności, ale też ma być wyciszony, prawy, otwarty – bo kształtuje osobowość młodego człowieka. Musi mieć coś jeszcze, jakiś błysk w oku, jakieś zdolności – zainteresowania dodatkowe. 
Dlatego pomagajmy usuwać bariery, które mogą zakłócać kontakt nauczyciela z uczniem i jego otoczeniem. Róbmy wszystko, żeby z chęcią chciało się im przychodzić do szkoły. Szkoły szacunku dla młodych i dorosłych, szkoły uczuć: przyjaźni, koleżeństwa, czasami już głębszych porywów serca. Szkoły rozbudzającej ciekawość poznawczą, jakieś indywidualne zainteresowania. Szkoły ciekawych turniejów, zabaw. Szkoły dzieci najedzonych, w miarę dobrze ubranych. Szkoły z dentystą leczącym zęby, panią pielęgniarką i dochodzącym lekarzem – uczących zasad higieny ciała, a więc i duszy (bo cóż to za dusza w brudnym, chorym ciele). Szkoły tolerancji dla niepełnosprawnych, dla „obcych”. Szkoły z przejrzystymi wymaganiami, z ciekawą bazą dydaktyczną, nauczycielami odpowiednio przygotowanymi ale i wynagradzanymi tak, że nie muszą przeżywać niepokoju o swój materialny byt.

Czy to jest możliwe? Czy każda szkoła ma takie otwarcie-okna? Może mieć. Wiele takich szkół widziałem. I wspierając – a broń Boże nie przeszkadzając – róbmy wszystko, aby było ich jak najwięcej. Starając się o to, musimy mieć świadomość, że właśnie w szkołach toczy się codzienne zmaganie o przyszłość Polski. Warto, także w tej chwili letniego wytchnienia pamiętać, jak jest ono ważne. I tylko szkoda, że szkoły mego dzieciństwa już nie ma. Chyba że w pamięci.


Wojciech Książek


Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook