Jedynie prawda jest ciekawa

O uwagach do przesłania edukacyjnego Marii i Lecha Kaczyńskich i filmu "Bunt stadionów”

24.05.2013

Po napisaniu odcinka blogu o przesłaniu edukacyjnym Marii i Lecha Kaczyńskich otrzymałem sporo maili. Z podobnym odzewem spotkał się odcinek blogu o filmie dokumentalnym „Bunt stadionów”. Wydaje się, że warto zwrócić uwagę na opinie innych. One nie zawsze są tożsame z naszymi. Ale są.

W uwagach do blogu o Parze Prezydenckiej dominowały podziękowania za tekst, słowa wyrażające duży szacunek dla ofiar katastrofy smoleńskiej. Ale też pojawił się głos, i nie wolno nam udawać amnezji, wskazujący na ataki na Marię Kaczyńską także ze strony tzw. środowisk prawicowych. To tragiczna lekcja, jak należy ważyć słowa.

A teraz już cytaty:

„Tekst w pełni oddaje rzeczywiste realia. Mądrość i prawda nie szuka poklasku.... jedynie chęć zaistnienia, wykreowania siebie i wybicia się ponad wszystkich.... rodzi manipulantów - oszołomów typy Janusz Palikot! Pytanie - dokąd zmierzamy bez wiary i oddania temu co piękne i wartościowe...:

„Dziękuje za pamięć i przypomnienie. Mam podobne odczucie, jednak już dawno nawet z okazji pracy miałam możliwość spojrzenia od innej strony. Jest to przykre, może zbyt  szokujące. Staram się jak najmniej oglądać teatru sejmowego i inne podobne okazje. Szkoda mi nerwów. Popieram wszelkie interwencje w tej tematyce. Zawsze dziwiłam się, jak taki bogaty kraj dopuścił do tak ubogiego społeczeństwa (ta uwaga nurtuje chyba wielu z nas – dop. mój)”.

„Po przeczytaniu tekstu nasunęły mi się takie refleksje. Kryzys przywództwa. Pewnie wielu uważa, że Jarosław Kaczyński byłby lepszym przywódcą. Lech Kaczyński tak, ale J. Kaczyńskiemu chodzi o zaspokojenie własnych ambicji za wszelką cenę. Tak odbieram jego działania. Podany w tekście cytat z piosenki W. Młynarskiego pasuje tu jak ulał. W tekście jest mowa, że L. Kaczyński wziął w obronę M. Kaczyńską, jak ojciec Tadeusz Rydzyk powiedział o śp. M. Kaczyńskiej: "to czarownica, którą powinno poddać się eutanazji", a o prezydencie L. Kaczyńskim: "zaś prezydent jest oszustem ulegającym żydowskiemu lobby", gdy ten nie chciał nowelizacji konstytucji. W kwestii ochrony życia poczętego L. Kaczyński w senacie powiedział: "żona moja została obrażona, powinna zostać przeproszona”. Inaczej inwektywy, bo za takie uważam wypowiedzi J. Palikota. Ale, on jaki jest, każdy widzi. Inaczej odbieram wypowiedzi ojca Rydzyka, bądź co bądź, duchownego. Ten rząd nie jest rządem, o jakim bym marzyła. Ale jestem, żyję, myślę, widzę i wyciągam wnioski. Może to subiektywne, ale tak uważam.”  

 „Wielkie dzięki za  testament edukacyjny Marii i Lecha Kaczyńskich, jestem pod wrażeniem. Głęboki ukłon i gratulacje za opracowanie ciągle aktualnego i ważnego dla myślących Polaków tekstu.”

„Puentą tego co napisałeś, niech będą słowa JP II: "Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd". Należy mięć odwagę i determinację, za co cenię ludzi. W dzisiejszych czasach prawie wszyscy pracujemy w prywatnych firmach, gdzie nie przestrzega się prawa, zwłaszcza prawa pracy, gdzie latami nie podwyższa się wynagrodzeń, gdzie nie ma związków, a strajki to... utopia. Nie liczą się względy merytoryczne, lecz donosicielstwo,  układy, wódka, łóżko i może w przypadku młodych osób - atrakcyjność zewnętrzna. Na pewno nikt nie patrzy na wiedzę, umiejętności, doświadczenie, efekty pracy... Pomarzyć można, żeby tak było. Kto powie coś, co nie spodoba się "najjaśniejszemu"  lub upomina się o swoje, zaraz wylatuje z pracy. Zwalnia się ludzi w wieku po 50-tce, bo nie są już tak wydajni jak młodzi. Ja też pracuję w takich uwarunkowaniach, niestety.”

„Pisząc oddajesz kawałek siebie. To piękne. Sztuka mądrego pisania płynie z umysłu i serca. Dziękuję.... Wróciły wspomnienia tak bardzo smutne, przerażające. Szczerze mówiąc, polityką zaczęłam się interesować za rządów Lecha Kaczyńskiego, a pani Maria jest dla sympatyczną, prostolinijną (lubię tę cechę), autentyczną kobietą, do tego jeszcze ze swoistym delikatnym poczuciem humoru. Dzięki.”

„Po przeczytaniu zadałam sobie pytanie, dlaczego ja się wtedy rozpłakałam... Czy dlatego, że wiadomość o tym tragicznym wypadku otrzymałam od mojej zapłakanej córci, czy też dlatego, że gdzieś tam w podświadomości zrozumiałam, iż nigdy więcej nie będzie mi dane zobaczyć P. Kaczyńskich razem....Wiesz, bardzo lubiłam, kiedy oboje się pokazywali, tworzyli taki ciepły naturalny wizerunek pary małżeńskiej. Ciepło jakie biło z Pani Prezydentowej, ta Jej naturalność sprawiała, że czuło się jak bardzo jest nam bliska... Poczułam ogromny smutek a zarazem jakąś dziwną ulgę, że odeszli razem. Nie znałam Pary Prezydenckiej osobiście, ale odnosiłam wrażenie, że tworzyli szczęśliwy kochający się związek... Może dlatego odeszli razem... Razem przez życie, nawet śmierć ich nie rozłączyła. Może to tylko dla wybranych.... Jak życie potrafi być czasem okrutne...”

Jeżeli chodzi o uwagi do filmu dokumentalnego „Bunt stadionów”, to zwracano uwagę, żeby zbyt nie idealizować tego obrazu. Ktoś zwrócił uwagę na zniszczenia dokonywane w pociągach, na lęk współpasażerów. Wydaje się, że tego typu zachowania są bardziej bezkarne, tolerowane, w grupach kibiców z mniejszych miejscowości. Kto wie, czy nie należy wspierać ruchu kibiców zorganizowanych, z którymi łatwiej rozmawiać, ustalać pewne reguły. Nie jest przypadkiem, że film mówi o kibicach z dużych miast: Wrocławia, Krakowa, Gdańska, Poznania, Warszawy. W mniejszych ośrodkach być może trudniej o taką samoorganizację.

Ktoś napisał: „Film porusza tylko część problemów kibiców - tej bardzo różnorodnej grupy. Nie można mówić o niej jedynie źle, ale te dobre akcje, które organizują, pewnie dotyczą niewielu osób. Ujednolicić tylu ludzi jest niemożliwe. Jaki % kibiców ma poczucie patriotyzmu? Zna historię? Myśli samodzielnie? Ilu nie działa pod wpływem emocji? Nie zgadzam się, że to sami "wspaniali" ludzie z dobrymi chęciami, wyczulonymi na kłamstwo. Gdyby tak było, to po meczach nie byłoby bójek, awantur, itd.? Sport przestaje być sportem, więc i grupy kibiców (jeżeli są takie sprawiedliwe)  powinny przestać go wspierać. W filmie oczywiście pokazany jest wycinek życia kibiców. Akurat tych zorganizowanych, ideowców, mających coś do powiedzenia. Nie wszystko zrozumiałam, ale miałam wrażenie, że część działań jest po to, aby zmienić trochę wizerunek kibiców. Ale to długa droga.... Nie idealizowałabym nagle ludzi, którzy są w "opozycji", Przeżyliśmy  wiele zrywów, buntu, oporów  i niby w jedności poglądowej. Co z tego wynikło? Jestem za pokazaniem tego filmu w TV i dyskusją (bo problemem jest nierówna dostępność mediów w celu pokazania stanowiska różnych stron sporu), ale oby to nie był kolejny parawan, za którym ktoś chce coś przemycić. Nie można demonizować ani dobra ani zła.”

Wszystkie zacytowane wyżej uwagi wskazują, jak złożona jest rzeczywistość. Jak trudno się w niej odnaleźć – tym bardziej ludziom młodym. Jak trudne zadania stoją także przed szkołą. Miejmy chociażby świadomość wagi tych wyzwań.

Wojciech Książek

Ps. Jakby owej złożoności było mało, chciałbym polecić film „Układ zamknięty” w reżyserii Ryszarda Bugajskiego. To film o uderzeniu lokalnych lobbystów (prokuratora, urzędu skarbowego, policji, mediów – w tym telewizji publicznej) w dobrze prosperującą firmę. Tak naprawdę to film o Polsce, bezradności człowieka w zetknięciu z systemem, „układem”. A że dzieje się w Trójmieście? To też znak czasu, jak przenicowują się wartości i to w kolebce Solidarności. Firma Amber Gold obok Pomnika Poległych Stoczniowców, chłopcy ciągnący samolot (słynne zdjęcie lokalnych notabli na lotnisku) obok „chłopców z Grabówka, chłopców z Chylonii” – ludzi z „Czarnego czwartku”. I ta ciągła zasłona tajemnicą śledztwa, nagrywanie jako metoda obrony.

Film poraża intensywnością banalnego zła (nie lubię słowa „poraża”, bo za mocno „porażało” niektórych ministrów w latach 2005 – 2007. I słowa:

Przedsiębiorca-więzień mówi: „Ja nie wiem, za co tu jestem”. I gdzieś indziej: „To jest jakiś absurd”. Oj nie pierwszy, nie ostatni…

Prokurator-lizus (bardzo niebezpieczna grupa młodych konformistów, przez swój cynizm, pazerność - dużo groźniejsza od tzw. lemingów): „Krzyk tu nic nie pomoże”.

Prokurator- stary wyga: „Trzeba eliminować słabsze osobniki”.

Redaktor: „Telewizja to nie kościół, zostawmy wiarę na boku”.

I uwaga dodatkowa: Przez dłuższy wyjazd już tylko na obrzeżach Trójmiasta mogłem obejrzeć ten film. Nie udało się zaś drugiego ważnego dla mnie: „Cristiady” w reżyserii Deana Wrighta, o zmaganiach katolików Meksyku z władzą, pod koniec lat dwudziestych XX wieku. Mają słabe recenzje i oceny, „spadają” z ekranów. Jakimś memento dla tej sytuacji jest korespondencja zamieszczona „W Sieci” – 20/2013. Ktoś w liście pyta, dlaczego filmy „Cristiada” i „Układ Zamknięty” dostały tylko po 2. gwiazdki (w skali do 6) w „Gazecie Wyborczej”? Dlaczego zostały tam uznane za schematyczne i nudne. W komentarzu redakcyjnym czytamy: „Nie dziwią nas kiepskie oceny obu filmów. Nie ma w nich nic o homoseksualistach, nie wyszydza się Kościoła, nie pochyla się nad cierpieniami byłych komunistów sprawujących władzę totalitarną. Z punktu widzenia tej redakcji - same minusy”. Miejmy swój pogląd, przekazujmy go młodym ludziom w szkołach, w domu, bo niebywały jest atak na ludzką podmiotowość, na wartości, na przekaz, który nie chce być tylko kalką, banałem…

Autor bloga

ksiazek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook